Posiedzi 16 lat za kratami za 16 śmiertelnych ciosów [zdjęcia]

Czytaj dalej
Fot. Adam Lewandowski
Adam Lewandowski

Posiedzi 16 lat za kratami za 16 śmiertelnych ciosów [zdjęcia]

Adam Lewandowski

Prokurator żądał 25 lat. Sąd uznał, że Arkadiusz W. nie zabił z premedytacją.

Prokurator z Szubina domagał się 25 lat więzienia i pozbawienia praw obywatelskich dla 28-letniego Arkadiusza W. - za to, że 10 czerwca 2016 r. z premedytacją zamordował w Górkach Zagajnych, wsi pod Kcynią, 80-letnią panią Danutę, emerytowaną nauczycielkę. Zabił dla 2 tysięcy złotych. Bo tylko tyle udało mu się wypłacić w bankomacie w Żninie z karty płatniczej zamordowanej. Arkadiusz W. zadał kobiecie 16 ciosów, powodując 16 krwawych ran na głowie i w okolicach głowy.

W środę (24 maja) o godz. 11 Sąd Okręgowy w Bydgoszczy ogłosił wyrok. Skazał zabójcę 80-letniej kobiety na 2 lata więzienia - za kradzież karty płatniczej, oraz na 15 lat - za zabójstwo. Orzekł, że oskarżony działał z zamiarem ewentualnym, a nie z premedytacją. I wymierzył karę łączną - 16 lat więzienia.

Kiedy sędzia uzasadniał wyrok, Arkadiusz W. cały czas ukrywał twarz w dłoniach.
Adam Lewandowski Kiedy sędzia uzasadniał wyrok, Arkadiusz W. cały czas ukrywał twarz w dłoniach.

16 lat więzienia za 16 ciosów

- Przecież moja ciocia pomagała tej rodzinie - mówi krewna zamordowanej kobiety. - Gdyby Arkadiusz W. poprosił o pieniądze, to pomogłaby mu, nie musiał zabijać

Górki Zagajne, wieś pod Kcynią, piątek, 10 czerwca 2016 roku, po południu. Danuta Rataj, 80-letnia emerytowana nauczycielka, mieszka na pięterku dawnej szkoły. Drzwi jak zawsze otwarte. Taki już zwyczaj w Górkach Zagajnych. Wszyscy się przecież znają. Panią Danutę także. Wychowała trzy pokolenia mieszkańców, znała daty urodzin wszystkich swych uczniów. Kochana, szanowana, z jej zdaniem każdy tu się liczył. Do kościoła co niedziela zawsze ją ktoś zawoził.

Kiedy sędzia uzasadniał wyrok, Arkadiusz W. cały czas ukrywał twarz w dłoniach.
Adam Lewandowski Kiedy sędzia uzasadniał wyrok, Arkadiusz W. cały czas ukrywał twarz w dłoniach.

Drzwi jak zawsze otwarte

Do mieszkania wchodzi 28-letni Arkadiusz W. Po cichutku. Pani Danuta drzemie w fotelu. Nieproszony gość szuka pieniędzy i karty bankomatowej. Musi zachowywać się głośno, skoro stara kobieta się budzi. Wtedy uderza ją w głowę jakimś przedmiotem tępokrawędzistym. Prawdopodobnie to przedmiot z domu ofiary. Uderza co najmniej 16 razy, zadając 16 krwawych ran. Ofiara jęczy, więc przykrywa jej twarz poduszką. Myje jeszcze ręce i zbroczone krwią kafelki. Wyciera też dłonie do sucha, zabiera klucze od mieszkania, klamkę dotyka przez płaszcz. I opuszcza mieszkanie na pięterku. Nikt go nie widzi. Świadków brak.

Umył ręce i kafelki

- Zeznał w sądzie na rozprawie, że jak wychodził, to jeszcze słyszał jęki - mówi Urszula Rataj z Lisewa Kościelnego, krewna zamordowanej kobiety. - Krótko potem pojawia się inkasent z rachunkiem za wodę. Drzwi zastaje zamknięte. Gdyby były otwarte, inkasent wezwałby pogotowie i pewnie uratował naszą ciocię... Przecież widać czarno na białym, że morderca działał z premedytacją. Świadczy o tym jego zachowanie. Będziemy rozmawiać z prokuraturą w sprawie apelacji tego wyroku. Zabójca powinien dostać co najmniej 25 lat więzienia. A co Arkadiusz W. zrobił po zabójstwie cioci? Pojechał z żoną do Żnina, by wypłacić z karty swej ofiary 2 tysiące złotych. Chciał jeszcze 3 tysiące, ale limit karty uniemożliwił transakcję. A potem poszedł na kebaba...

Dobry z niego człowiek

Byłem w Górkach Zagajnych krótko po zabójstwie pani Danuty. Nasłuchałem się, jakim to dobrym człowiekiem był Arkadiusz W. Mieszkał z rodziną kilka domów dalej. Codziennie jeździł z kolegami autem do Poznania, bo tam znalazł dobrą pracę. Pani Danucie pomagał drzewo rąbać, po zakupy jeździł. Jego teściowa opiekowała się przyszłą ofiarą zięcia. To ona w piątek, 10 czerwca wieczorem znalazła martwą panią Danutę i wezwała policję. Zabójca został zatrzymany w niedzielę, 12 czerwca. Zdradziła go wypłata z karty bankomatowej ofiary.

Kiedy sędzia uzasadniał wyrok, Arkadiusz W. cały czas ukrywał twarz w dłoniach.
Adam Lewandowski Kiedy sędzia uzasadniał wyrok, Arkadiusz W. cały czas ukrywał twarz w dłoniach.

Arkadiusza W. w środę po wyroku w sądzie broniła też jego ciocia:

To naprawdę dobry chłopak. Wyrok jest za duży. On nie wytrzyma za kratami. Kochający mąż, dobry ojciec, nikt złego słowa na niego nie powiedział. Miał długi. Pożyczkę jedną ratował drugą. I tyle pomagał pani Danucie... Dziś już wierzę, że zabił, ale nie wiem - dlaczego.

Przyznał się

Składowi sędziowskiemu przewodniczył sędzia Marek Kryś, sprawozdawcą był sędzia Roman Narodowski. Z uzasadnienia wyroku wiemy, że oskarżony przyznał się do winy. Ale twierdził, że uderzył swą ofiarę tylko dwa razy. Nie chciał zabić. Cieszył się dobrą opinią. Żałuje tego, co zrobił. Nie był karany. Dlatego 16 lat pozbawienia wolności jest karą odpowiednią do popełnionego przez niego czynu. Wyrok nie jest prawomocny.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Bałtyckiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Bałtyckiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Bałtyckiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Adam Lewandowski

Dziennikarz społeczny, zajmujący się interwencjami.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.