Oprac. Marzena i Tadeusz Woźniakowie

Porady ojca Grande. Napoje na trawienie, zmęczenie, ochłodę i dobry nastrój [CZĘŚĆ 3]

Porady ojca Grande. Napoje na trawienie, zmęczenie, ochłodę i dobry nastrój [CZĘŚĆ 3] Fot. freeimages.com
Oprac. Marzena i Tadeusz Woźniakowie

W książkach o. Jana Grande można znaleźć setki praktycznych podpowiedzi, jak się odżywiać i dbać o własny organizm, by zachować zdrowie, siły i dobrą pamięć do późnych lat.

Mądre postępowanie - twierdzi ojciec Jan - odwdzięczy się człowiekowi zdrowiem, a zdrowie zaczyna się w kuchni.

Zakonnik nie namawia do niczego nadzwyczajnego, wyszukanego, drogiego. Przeciwnie, jego zdaniem, najkorzystniejsze są proste, życiodajne potrawy, jakie jadali nasi dziadowie i pradziadowie, bowiem Polacy mają szczęście do dobrych tradycji kulinarnych, właściwego dobierania i przyrządzania jedzenia, obfitości warzyw i owoców dostarczających organizmowi witaminy i mikroelementy. Powinniśmy dziś tę wartościową kuchnię odkryć dla siebie na nowo.

Mało kto już dziś pamięta smak i zapach napojów, które letnią porą chłodziły, pobudzały trawienie, poprawiały nastrój.

Syrop z buraków cukrowych

Kilkanaście buraków cukrowych, zakupionych na targowisku, dobrze myjemy, obieramy delikatnie i kroimy w drobną kostkę.

Wrzucamy do sporego garnka, zalewamy wodą i zostawiamy na kilka godzin na wolnym ogniu (wodę trzeba uzupełniać). Po jakimś czasie z buraków zacznie wydobywać się ciecz początkowo szara, następnie koloru miodu, wreszcie ta właściwa - brunatna jak mocna herbata. Po ostudzeniu zlewamy do butelek lub słoików. Wygotowane buraki z garnka spożywamy po trochu, rozkoszując się naturalnym smakiem, który nasz wymęczony sztucznościami organizm przyjmie jak błogosławieństwo.

Amatorom jeszcze bardziej wyrafinowanych wrażeń smakowych polecam wzbogacenie syropu rumem (na pięć litrów syropu pół litra rumu). Taki eliksir dodany do porannej, dobrze zaparzonej, mocnej herbaty dostarczy nam zasobów energii bez uciekania się do szkodliwej kawy i jeszcze bardziej szkodliwego cukru.

Herbatki ziołowe

Jako zielarz polecam, aby podczas rodzinnych obiadów stała na stole w estetycznym kryształowym dzbanku herbatka ziołowa z mięty, odrobiny melisy, dziurawca, kminku, koperku włoskiego. Niesłodzona.

Podaję też przepis na finezyjny, doskonały na upał, poprawiający trawienie poobiedni napój: zaparzamy miętę z dodatkiem zielonej herbaty i odrobiną kminku (miażdżymy go wcześniej butelką na twardym podłożu).

Słodzimy miodem, dobrze schładzamy, przed podaniem wrzucamy do szerokich szklanek kostki lodu. Napój taki pięknie pachnie, ma subtelną barwę i smak. Od czasu do czasu pijemy oczyszczające napary z szałwii, herbatki ze skrzypu polnego, pokrzywy, rdestu ptasiego, jemioły.

Osłaniające, profilaktyczne działanie ma ziołowa herbata z bodziszka, herbata z ziela przywrotnika i jasnoty.

Likier na dobry humor

Przy radosnych okazjach, takich jak święta czy większe rodzinne uroczystości, możemy sobie pozwolić po obiedzie albo kolacji na odrobinę czegoś mocniejszego: ciemne, bezalkoholowe piwo karmelowe zagotowujemy z garścią rodzynek i laską wanilii, następnie studzimy, mieszamy z ćwiartką spirytusu i odstawiamy na trzy, cztery dni. Likier taki, że - Panie Boże, odpuść!...

Kwas chlebowy

Kwas chlebowy został w Polsce wyparty przez rozpowszechnione na Zachodzie sztuczne, farbowane lemoniady, oranżady, pepsi i cole. W Rosji czy na Ukrainie kwas chlebowy nadal jest bardzo popularny i można go dostać niemal na każdym rogu ulicy. Nie znam bardziej wartościowego napoju, który wspaniale gasi pragnienie, likwiduje zmęczenie, ma ogromne stężenie witaminy B, dużo selenu i cynku, a przy tym leczy, likwidując nadkwasotę, wzdęcia, wszelkie zaburzenia trawienne. Napój ten można robić w warunkach domowych, a kosztuje grosze. Na potrzeby domowe wystarczą trzy kilogramy sucharów z ciemnego razowego chleba, pół kilograma miodu, kilogram cukru oraz drożdże winne. Wszystko to zalewamy wodą w dużym kamiennym garnku, przykrywamy lnianym ręcznikiem, stawiamy na dwa, trzy dni w ciepłym miejscu. Gdy zacznie fermentować, przelewamy do butelek, szczelnie zamykamy i przez kilka dni przetrzymujemy gdzieś w chłodzie. Na lato jest to znakomity, orzeźwiający i zarazem leczący napój.


Prawdziwa herbata

Na Syberii, na pograniczu z Kirgizją, gdzie spędziłem w czasie wojny pięć lat mojego dzieciństwa, poznałem również niektóre kulinarne tradycje tubylczej ludności - Mongołów kirgiskich i dziś pochwalić się mogę tym, że wiem co to jest herbata, taka prawdziwa.

Jeśli zdarzyło się, że podano ją Polakowi to język mu kołowaciał i przez dobrą chwilę nie mógł wypowiedzieć słowa. W Azji zwyczajowo stawia się na stole duży samowar, na nim imbryk, w którym ciągle wrze esencja herbaciana. Dzisiaj w Europie wszyscy chcą być mądrzejsi i zaparzają herbatę, a nie gotują, bo uważają, że gotowanie niszczy wszystkie jej wartości. Jest to zupełne nieporozumienie. Herbata zaczyna być sobą dopiero wtedy, kiedy gotuje się przez kilka minut w temperaturze powyżej 100 stopni, a potem jeszcze naciąga pół godziny. Wówczas wyparzają się i przechodzą do wody drogocenne, odkażające garbniki (na Wschodzie herbata zastępuje jodynę); wyparza się puryna i rutyna, która uelastycznia naczynia krwionośne; witaminy B1, B6 działające przeciw otyłości. Dobrze zaparzona w osobnym czajniczku, mocna herbata zabezpiecza przed chorobami krążenia, serca, niewydolnością mózgu, kłopotami z zapaleniem śluzówki na tle ataku szczepów wirusowych, nawet przed grypą. Stanowczo nie zalecam picia herbaty z cytryną. Oba te produkty należy spożywać osobno. Cytrynę kroimy na kawałeczki, mieszamy z miodem i zjadamy łyżeczką jak konfitury, popijając aromatyczną, cierpką, nie spaskudzoną cukrem herbatą.

A dlaczego nie należy wrzucać cytryny do herbaty?

Otóż, płatki herbaciane posiadają w swoim składzie mikroskopijną ilość glinu (aluminium), który sam w sobie nie jest szkodliwy, natomiast pod wpływem kwasu cytrynowego chemizuje się i - przenoszony w krwiobiegu - osiada w mózgu, tworząc sprzyjające tło dla choroby Alzheimera.

Również na kobiece problemy ze śluzówkami nie ma nic lepszego, jak esencja herbaciana, przechowywana w srebrnym dzbanuszku (w srebrze nie rozwijają się bakterie) - należy robić płukanki i podmywania. Wiem też z praktyki felczerskiej, że esencja herbaciana, ze względu na swoje właściwości ściągające i odkażające, jest bardzo skuteczna przy przemywaniu ran i pielęgnowaniu odleżyn.

Radziłbym wszystkim rano, zwłaszcza jeśli czujemy się trochę słabiej i mamy niższe ciśnienie, wypić do śniadania, zamiast kawy, której się tak uczepiliśmy, mocną esencję z przegotowanej herbaty z mlekiem - pół szklanki esencji i pół szklanki mleka.

Jogurt domowy

W bardzo prosty sposób możemy sami zrobić zdrowy, pozbawiony konserwantów jogurt domowy: mielimy w młynku do kawy płatki owsiane i miksujemy je z maślanką mrągowską, mlekiem zwykłym, niewielką ilością mleka w proszku uraz dowolnymi owocami (mogą być mrożonki). Osobiście nie stosuję cukru.

Kefir domowy

Również kefir możemy robić w domu: litr mleka trzeba gotować na wolnym ogniu pół godziny, żeby trochę odparowało, pozostawiamy do ostudzenia w ciemnym, kamiennym garnku. Do letniego mleka wlewamy szklankę kefiru, przykrywamy pokrywką, stawiamy w ciemnym, ciepłym miejscu i na drugi dzień kefir gotowy. Można popijać nim kaszę gryczaną ze skwarkami i nie ma żadnego problemu trawiennego. Można przy okazji sprawdzić czy mleko jest bardzo zanieczyszczone chemicznie. Grzybki kefiru nie rozwiną się w środowisku „zabrudzonym” chemią (mleko zburzy się i ucieknie z garnka). Wieczorem ponownie zakwaszamy mleko szklanką odstawionego kefiru. I tak dzień po dniu.

Śliwowica staropolska

Sekret klarowności staropolskiej śliwowicy polega na tym, że robi się ją ze śliwek lekko niedojrzałych.

Wedle najdawniejszych przepisów, należało wrzucić do butli wiadro jeszcze twardych owoców (miękkie i dojrzałe dają trunek ciężki, mazisty), wlać 30 litrów przegotowanej wody, w której rozpuszczono około pięć kilogramów cukru oraz 15 dekagramów drożdży winnych lub piwnych. Zamykało się butlę korkiem z rurką fermentacyjną.

Kiedy ustawał proces fermentacji należało trunek filtrować - trzy razy co dwa tygodnie - i rozlać do butelek.

Amatorzy mocnych alkoholi dodawali rumu wedle uznania.

Śliwowica jest zdrowym, krzepiącym, „męskim” trunkiem, który należy pić z umiarem.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Bałtyckiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Bałtyckiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Bałtyckiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Oprac. Marzena i Tadeusz Woźniakowie

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.