Ewelina Oleksy, (SZ)

Pomorskie samorządy uciekają ze spalarni

Pomorskie samorządy uciekają ze spalarni Fot. Tomasz Bołt
Ewelina Oleksy, (SZ)

Coraz mniej chętnych do tego, by dostarczać odpady do gdańskiej spalarni, jaka do 2020 roku ma powstać w Szadółkach. Z projektu, który ma służyć całemu województwu, już wycofało się 19 miast i gmin. Wśród nich jest. m.in. Gdynia, Sopot, Słupsk, Rumia i Reda.

Budowa spalarni odpadów za ok. 400-500 mln zł w Szadółkach stoi pod znakiem zapytania? Przedstawiciele Zakładu Utylizacyjnego w Gdańsku i władze Gdańska zapewniają, że nie. Ale z projektu, w ramach którego do Czystego Portu Energii [oficjalna nazwa spalarni - dop.red.] śmieci miało dostarczać blisko 50 gmin z całego Pomorza, już wycofało się 19 z nich. Powód? Nieopłacalność.

Spalarnia, która do 2020 r. powstać ma na terenie ZU w Szadółkach, ma być instalacją regionalną. Jeszcze w 2015 r. dostarczanie tam tzw. frakcji energetycznej deklarowało pięć zakładów (tzw. RIPOK-ów) z całego województwa - to do nich trafiają śmieci z - w sumie - 49 miast i gmin. Wśród nich: RIPOK-i Szadółki, Tczew, Gilwa Mała, Bierkowo i Eko Dolina.

Teraz te dwa ostatnie wycofują się z deklaracji i nie zamierzają dostarczać śmieci do spalarni. Bo - ich zdaniem - będzie tam za drogo. Eko Dolina obsługuje m.in. Rumię, Gdynię, Sopot, Redę, Wejherowo. A Bierkowo m.in. Słupsk, Ustkę i Główczyce. W sumie oba zakłady, którym ze spalarnią już nie po drodze, odbierają teraz śmieci od 19 pomorskich miast i gmin.

- Spalarnia jest potrzebna metropolii, nie ulega to wątpliwości. Ale dziś za utylizację w Eko Dolinie płacimy ok. 150 zł za tonę, zaś stawki zaproponowane w projekcie spalarni oscylowały w granicach do 300 zł - tłumaczy powody wycofania się z projektu Marcin Skwierawski, wiceprezydent Sopotu.
- Te warunki ze względów ekonomicznych były trudne do przyjęcia. Gospodarując publicznymi pieniędzmi, musimy przede wszystkim patrzeć na rachunek ekonomiczny.

Podobne argumenty płyną z Gdyni. - Bardzo poważnie rozważaliśmy przystąpienie do projektu budowy spalarni w Gdańsku wspólnie z naszymi partnerami z Komunalnego Związku Gmin Dolina Redy i Chylonki - mówi Michał Guć, wiceprezydent Gdyni. - Przesłaliśmy gdańskim urzędnikom kalkulację ilości odpadów frakcji energetycznej, jaką bylibyśmy w stanie dostarczać oraz akceptowalną dla nas cenę za ich utylizację. Gdańsk zaproponował jednak cenę dwukrotnie wyższą od tej, jaką płacimy obecnie. Ponadto musielibyśmy bezwarunkowo godzić się na wszystkie narzucone nam w przyszłości podwyżki cen. To skrajnie niekorzystne, stąd żadna z gmin związku ich nie zaakceptowała. Przełożyłoby to się bowiem na konieczność podniesienia opłaty śmieciowej dla naszych mieszkańców.

Czy zatem budowa spalarni ma jeszcze w ogóle sens? ZU w Gdańsku przekonuje, że tak.

- Spalarnia jest potrzebna, by zapewnić Gdańskowi i innym uczestniczącym w projekcie samorządom stabilną, wieloletnią możliwość zagospodarowania odpadów, których od 1 stycznia 2016 r. nie można składować - mówi Cyprian Maciejewski, rzecznik ZU. - Co kluczowe, po przewidywalnej cenie. Losy projektu nigdy nie były uzależnione od uczestnictwa w nim naszych partnerów przynależnych do RIPOK Eko Dolina czy Bierkowo. Potrzebujemy spalarni, by zabezpieczyć się przed nieuchronnym i niekontrolowanym wzrostem cen spalania odpadów w przyszłości - dodaje.

Jednak przyznaje, że wycofanie się części gmin z projektu może podwyższyć opłatę za tonę dla pozostałych. - Ale o realnych cenach można będzie mówić najwcześniej pół roku po złożeniu ofert na budowę i eksploatację spalarni oraz po decyzji o dofinansowaniu projektu ze środków UE - zaznacza Maciejewski. - Na razie nie ma jeszcze żadnych stawek, są widełki, założenia. Aktualne szacunki zakładają szeroki zakres cen za tonę - od 170 do 300 zł. To porównywalne z cenami, po jakich zagospodarowane są tego typu odpady w innych spalarniach w Polsce - wskazuje.

Jak zapewnia Piotr Grzelak, wiceprezydent Gdańska ds. polityki komunalnej, decyzja o wycofaniu się kilkunastu gmin nie zagraża budowie spalarni.

- Projekt jest wdrażany zgodnie z planem- mówi Grzelak. - Od dawna byliśmy przygotowani zarówno na wariant maksimum, czyli dostawy odpadów do spalarni z pięciu RIPOK-ów, jak i wariant średni - dostawy z trzech zakładów. Ostatecznie ten drugi stał się wiążący. Do tych trzech RIPOK-ów obecnie odpady przekazuje ok. 40 gmin. Port Czystej Energii powstanie do końca 2020 r., o ile otrzymamy dofinansowanie ze środków UE. Szanujemy decyzję Gdyni i Sopotu. Dziękujemy za konsekwentne poparcie zakładom tczewskiemu i kwi- dzyńskiemu - dodaje.

Zdaniem Grzelaka dyskusja o cenach za zagospodarowanie odpadów w spalarni jest przedwczesna.
- Będzie ona miała sens dopiero po wpłynięciu ofert potencjalnych wykonawców spalarni biorących udział w przetargu. Ale warto podkreślić, że będzie to cena precyzyjnie uregulowana przez umowy i dzięki temu kontrolowana, przewidywalna przez cały, kilkudziesięcioletni okres eksploatacji spalarni - mówi Grzelak.

Pomorskie samorządy uciekają ze spalarni


e.oleksy@prasa.gda.pl

Ewelina Oleksy, (SZ)

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.