Ewa Andruszkiewicz

Po tragedii w Świbnie ma być bezpieczniej

Po tragedii w Świbnie ma być bezpieczniej
Ewa Andruszkiewicz

Choć na betonowe konstrukcje przy ujściu Wisły obowiązuje całkowity zakaz wstępu, znaki ostrzegawcze są notorycznie ignorowane. W ubiegłym roku w Świbnie zginęły dwie osoby. Ich ciał szukano przez kilka dni. Nadal jednak nie wszystkich to odstrasza

Po zeszłorocznym, tragicznym wypadku przy ujściu Wisły do Zatoki Gdańskiej, w Regionalnym Zarządzie Gospodarki Wodnej podjęto decyzję o ustawieniu dodatkowych znaków ostrzegawczych, zakazujących wstępu na niebezpieczny falochron. Ponieważ ludzie na nie nie reagowali, RZGW planuje podjęcie kolejnych kroków.

Do tragedii w okolicy Świbna doszło w maju 2016 r. Po śliskim nabrzeżu przechadzała się młoda para. Najpierw do wody ześlizgnęła się 16-letnia dziewczyna. Jej 21-letni towarzysz, chcąc ją ratować, wskoczył za nią. Ich ciała znaleziono po kilku dniach, 40 metrów od miejsca, gdzie wpadli do Wisły. Wkrótce potem w pobliżu niebezpiecznych kierownic (betonowych konstrukcji, po których spacerowali młodzi ludzie) pojawiło się sześć znaków, informujących o zakazie wstępu, a także ostrzeżenie o możliwości utonięcia. Niestety, cały czas nie wszystkich to odstrasza. Ostatnio odbyło się w tej sprawie spotkanie RZGW z policją, przedstawicielami Urzędu Miasta Gdańska, Urzędu Gminy Stegna oraz stowarzyszeniami, działającymi w Mikoszewie i Sobieszewie. Co postanowiono?

- Na powierzchni kierownic co ok. 100 metrów wyżłobione są schodki. Przy wszystkich tych schodkach zainstalowane zostaną wkrótce łańcuchy, które w razie potrzeby pomogą wyjść z wody, mimo śliskiego podłoża - informuje Bogusław Pinkiewicz, rzecznik RZGW.

Do falochronu przyczepione zostaną łańcuchy. Pojawią się też koła ratunkowe

Jeszcze do końca kwietnia pojawić mają się tu też stojaki z kołami ratunkowymi. - Ich przygotowaniem zajmuje się już Nadzór Wodny w Przegalinie - mówi w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” Stanisław Otremba, dyrektor RZGW. - Podkreślam jednak, że zakazy wstępu wciąż będą obowiązywały. Łańcuchy i koła ratunkowe nie mają zachęcać do spacerów, ale będą pomocne, jeśli do wypadku dojdzie. Oby nie, bo mieliśmy już przykład tragedii w zeszłym roku - dodaje dyrektor.

Nieoficjalnie mówi się też, że RZGW rozważa wytyczenie wzdłuż granicy z lądem przy wschodniej kierownicy bezpiecznej ścieżki spacerowej. Ale to jeszcze nic pewnego. Wiadomo natomiast, że proponowane przez niektóre stowarzyszenia ogrodzenie kierownic nie będzie możliwe. - Żadne ogrodzenie nie przetrwałoby panujących tu warunków pogodowych i hydrometeorologicznych - zastrzega Pinkiewicz. - Nie ma takiego materiału, który oparłby się pochodowi lodu. Kierownica ma obły kształt, jest spadzista, skonstruowana w taki sposób, że zimą przesuwają się po niej kry. Ponadto na tym terenie jest rezerwat przyrody, którego nie możemy ot tak sobie grodzić. Co więcej, przy wschodnim brzegu Wisły mieliśmy ogrodzenie z siatki przeciw drapieżnikom, a ludzie i tak przez nie przechodzili górą, nawet z rowerami. Dlatego wciąż przede wszystkim apelujemy o zdrowy rozsądek.

Ewa Andruszkiewicz

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.