Po Nawałnicy Stulecia sami już sobie nie poradzą

Czytaj dalej
Fot. Przemyslaw Swiderski
Anna Klaman

Po Nawałnicy Stulecia sami już sobie nie poradzą

Anna Klaman

Niemal każdy mieszkaniec powiatu chojnickiego ma własne przeżycia związane z Nawałnicą Stulecia. Wszyscy z niepokojem patrzą na prognozy pogody.

Dwadzieścia rodzin z terenu gminy Brusy straciło dach nad głową. Otrzymali oni tymczasowe lokale z zasobów komunalnych, część z nich mieszka w udostępnionych przyczepach kempingowych. Rodziny te potrzebują rzeczy codziennego użytku, takie jak pościel, meble i sprzęt AGD. Nie trzeba dodawać, że straty są ogromne. Bardzo potrzebne są agregaty prądotwórcze różnej mocy, pilarki.

Realne zagrożenie powodzią

W Rytlu, gm. Czersk, pojawiło się zagrożenie podtopieniami czy nawet powodzią, gdy nadejdą opady deszczu. Śluzą spuszczana jest woda z Wielkiego Kanału Brdy do Brdy. To się zdarza bardzo rzadko. Jest ryzyko, że woda wyleje się z rzeki - widać już zresztą zalewiska na okolicznych łąkach. Przypomnijmy, Wielki Kanał Brdy oraz Brda są zawalone tysiącami drzew.

Tylko wojsko jest w stanie je usunąć. Żołnierze z jednostki z Chełmna zaczęli wodować sprzęt. Ale można odnieść wrażenie, że obecny sprzęt i liczba żołnierzy są niewystarczające na tak duże szkody.

Największe zagrożenie to - w razie zwiększenia poziomu Wielkiego Kanału Brdy - zniszczenie zapory w Mylofie. Okoliczni mieszkańcy, jak Jan Pozorski z Konigortu, nawet boją się myśleć, co by to oznaczało. Pan Jan nie jest w stanie powstrzymać płaczu - dachu mu nie zerwało, ale dom został poważnie uszkodzony. 100 tys. zł zapomogi nie wystarczy na odbudowę domu. A powalonych drzew na jego polach jest tak wiele, że ich usuwanie z pewnością potrwa wiele tygodni.

- Za co to zrobię? - mówi pan Jan. - Z mojej małej rentki to przecież niemożliwe. Jestem tak chory, że już nie jestem w stanie pracować.

Pierwsze amfibie są już na Brdzie. Strażacy i około dwustu wolontariuszy pracuje w Rytlu. Ludzie przyjechali ze swoimi pilarkami i sprzętem.

Sołtys Łukasz Ossowski zajął się organizacją prac. W okolicznych miejscowościach trwa wielka walka ze skutkami żywiołu. Wczoraj po południu przyjechała Beata Szydło, a wkrótce pojawi się wojewoda pomorski.

Nocą przedostawali się przez las, aby pomóc

Mieszkańcy Lotynia, który znajduje się niedaleko byłego już obozowiska w Suszku, rzucili się do pomocy harcerzom, zanim przybyły służby.

- Nikt nie myślał o sobie, tylko o tych dzieciakach - mówi sołtys Arkadiusz Kubczak.

O poranku, gdy do ludzi dotarła świadomość o skali zniszczeń, wszyscy po prostu płakali. Nie wiadomo było, od czego zacząć, przerażające były myśli o konsekwencjach nawałnicy.

- Moim zdaniem pani premier powinna odwiedzić Lotyń, aby podziękować naszym bohaterom - stwierdził Zbigniew Szczepański, wójt gminy Chojnice.

Anna Klaman

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.