Po drzewach pora na bażanty [zdjęcia]

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Olkowski
Roman Laudański

Po drzewach pora na bażanty [zdjęcia]

Roman Laudański

Dopóki PiS jest w stanie nosić ciężar Szyszki na swoim grzbiecie jest nieźle. Na jego miejsce może przyjść ktoś znacznie gorszy.

Minister środowiska Jan Szyszko w towarzystwie łowczego krajowego Lecha Blocha strzelali do bażantów hodowlanych w ośrodku w Grodnie pod Toruniem. To musiał być niezły pokot - kilkaset martwych bażantów poukładanych równo w szeregach. Na koniec sygnalista odegrał „pióra na rozkładzie” - (to sygnał grany na trąbce - oddaje hołd zastrzelonej zwierzynie) i polowanie było zakończone. Portal „Wirtualna Polska” opisał polowanie z 11 lutego w Ośrodku Hodowlanym Zwierzyny w Grodnie pod Toruniem.

Zdaniem autorów artykułu w „WP”, 500 bażantów hodowanych w specjalnych wolierach zostało najpierw zapakowanych do klatek, a następnie wypuszczonych wprost pod lufy myśliwych. Sponsorami polowania (w sumie ok. 20 tys. zł za bażanty, ich skubanie, patroszenie oraz zapłatę naganiaczom) mieli być lekarze.

Skrajnie nieetyczne polowanie

- Z punktu widzenia prawa łowieckiego i zachowań myśliwskich, to standardowe polowanie - mówi Zenon Kruczyński, były myśliwy, autor książki „Farba znaczy krew” i inicjator kampanii „Niech żyją”. - Co roku w Polsce z ośrodkach hodowli zwierzyny wypuszcza się do środowiska ok. 100 tys. bażantów i tyle samo zabija. Bażanty słabo latają, wypuszczone z klatek trzeba płoszyć np. grudkami ziemi, ażeby poderwały się do góry, bo uciekają na piechotę. W naszej opinii to skrajnie nieetyczne zachowanie. Morderstwo.

Polowanie na bażanty hodowlane wygląda tak, że po raz pierwszy ptaki wzbijają się w powietrze, a myśliwi strzelają do nich ze śrutu z odległości ok. 40 metrów. Wiązka ołowianego śrutu najczęściej rani bażanty, a kiedy poranione spadają są dobijane są przez myśliwego. Można znaleźć opinię, że znakomitym narzędziem do uśmiercania gęsi lub bażantów jest... rymarskiego szydło.

- Minister Szyszko stara się zadbać o interesy swojego środowiska myśliwskiego - podkreśla Zenon Kruczyński. - W Sejmie i Senacie jest całkiem sporo myśliwych. Jawnie i niejawnie współdziałają ze sobą ponad partyjnymi podziałami. Stanie po stronie śmierci wydaje się zupełnie archaiczne, dziś raczej stoi się po stronie życia. W Polsce tylko 10 proc. społeczeństwa popiera myślistwo, a politycy zachowują się tak, jakby 90 proc. Polaków im sprzyjało.

Zabijanie

- Zabijanie jest skrajnym aktem przemocy. Ono dostarcza ogromnej ilości adrenaliny i hormonów potęgujących przeżycia - tłumaczy Zenon Kruczyński. - Jeżeli powtarza się to często, to codzienne życie: żona, dzieci, psy, koty i praca stają się nudne. Z tego powodu życie myśliwskie może być ekscytujące, ponieważ dostarcza bardzo silnych przeżyć emocjonalnych. To działanie na poziomie energetycznym, finansowym, kulturowym, zwyczajowym i na sposobie życia. Trudno z tego zrezygnować

Sens etycznego łowiectwa

Ksiądz Ryszard Pruczkowski z parafii Bożego Ciała w Bydgoszczy od 24 lat jest myśliwym. Poluje rzadko, ale widzi sens etycznego łowiectwa. - Bażanty hoduje się po to, żeby wypuszczać je do środowiska, ale również w celach komercyjnych. - Nie robi się tak, że bażanty wypuszczane są pod lufy myśliwych, tylko wieczorem wypuszcza się je w zaroślach, a rano myśliwi zaczynają tam strzelać. Jeżeli bażant wycieknie (odbiegnie na nóżkach), to przeżyje - opowiada ks. Pruczkowski. - Wiem, że ludzie, którzy nie są związani z łowiectwem, widzą w tym złe upodobania, ale takie formy praktykowane są od lat. Bażanty, które były hodowane w wolierach, powinni przyzwyczaić się choć trochę do środowiska.

Czasami nie zdążą, jak np. podczas polowania z udziałem min. Szyszko.

Jak dodaje ks. Pruczkowski, trudno pogodzić się z wycinaniem drzew, które wprowadził min. Szyszko. - Ekonomia nie może zwyciężać nad zdrowym rozsądkiem i ochroną środowiska.

Polowanie dla przyjemności

- Takie polowanie, w wyroku sądu z 2011 roku, zostało określone jako bezprawne i nielegalne, bo to polowanie na zwierzęta hodowlane, a nie żyjące w środowisku. Gdzie tu gospodarka łowiecka? - pyta Tomasz Zdrojewski ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. - Bażanty hodowlane wypuszczane są tuż przed polowaniem. Urzeczone wolnością wyfruwają wyżej i wtedy są zabijane. Ta sprawa pokazuje, że to jest polowanie dla czystej przyjemności. Jedyną racją jest osiągniecie przyjemności z powodu zabijania. To hańba i wstyd myślistwa historycznego i współczesnego.

Dodaje też: - Prawdopodobnie Bronisław Komorowski przegrał wybory z powodu zamiłowania do myślistwa, co zarzucało mu PiS. Teraz mamy ministra Szyszko, który chce rozszerzyć przywileje myśliwych względem reszty społeczeństwa. Całe środowisko jest wzburzone decyzjami ministra Szyszko. To fatalny minister. Ludzie, którzy na co dzień nie myślą o ochronie dzikiej przyrody przez tego ministra aktywizują się i zaczynają działać społecznie - mówi Tomasz Zdrojewski.

Zenon Kruczyński: - Jan Szyszko był ministrem także za czasów Rospudy. Jego działania wtedy i teraz powodują niesłychanie gwałtowny wzrost świadomości przyrodniczej, ekologicznej i prozwierzęcej - ujmującej się za słabszymi. Gdyby go nie było, to edukacja społeczna wywołana przez jego okropną działalność byłaby mniejsza. Nie dziękujemy ministrowi, bo robi rzeczy okropne, ale dzięki niemu wszyscy zaczynamy nosić przysłowiowe zielone wstążeczki - jak nad Rospudą. Nam, zaangażowanym w ruchy na rzecz środowiska i ochrony zwierząt jest łatwiej z tym ministrem, ponieważ budzi on powszechną irytację. Pokazuje swoim działaniem, że zasługuje na antypatię. To dla nas łatwy przeciwnik. Działalność obecnego ministra środowiska bardzo ponosi świadomość ekologiczną społeczeństwa.

Zgodnie z regulaminem

„W ostatnich dniach w mediach ukazało się wiele nieprawdziwych informacji na temat bażantów oraz mojego udziału w polowaniach na te ptaki. Z ubolewaniem stwierdzam, że w publikacjach tych pojawiły się nie tylko nieścisłości i przekłamania, lecz także z gruntu fałszywe dane oraz manipulacje” - napisał w specjalnym oświadczeniu min. Szyszko. - „W trzech obwodach hodowlanych inkubuje się około 300 tys. jaj bażantów, z których wylęga się około 150 tys. kogutów i 150 tys. kur. 120 tys. kogutów jest sprzedawane z przeznaczeniem na polowania. Organizacja polowania polega na tym, że podmioty zakupujące koguty przewożą je - w specjalnych klatkach, służących do transportu drobiu - do łowisk, w których są wypuszczane. Tam poluje się na nie zgodnie z regulaminem”.

Roman Laudański

Nieustającą radością w pracy dziennikarskiej są spotkania z drugim człowiekiem i ciekawość świata, za którym coraz trudniej nam nadążyć. A o interesujących i intrygujących sprawach opowiadają mieszkańcy najmniejszych wsi i największych miast - słowem Czytelnicy "Gazety Pomorskiej"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.