rozm. Agnieszka Kamińska

Patryk Gabriel: Agresja wobec ratowników szkodzi pacjentom

Patryk Gabriel Fot. Starostwo Powiatowe Patryk Gabriel
rozm. Agnieszka Kamińska

Z Patrykiem Gabrielem, samorządowcem, etatowym członkiem zarządu powiatu starogardzkiego, rozmawia Agnieszka Kamińska.

Starogardzka prokuratura umorzyła postępowanie w głośnej sprawie napaści na ratownika medycznego. W tym tygodniu mieliśmy przypadek ataku w Rumi. Jest Pan jednym z pomysłodawców kampanii zapobiegania agresji wobec ratowników. Na czym będzie polegać ta akcja?

Zgłoszenie agresji na policję nie zawsze jest skuteczne i nie przynosi długofalowego efektu. Dlatego zamierzamy zwrócić uwagę pacjentom i ich rodzinom, że na agresji wszyscy tracą. Takie zachowanie nie spowoduje, że pacjent zostanie szybciej i lepiej obsłużony. Wręcz przeciwnie. Ratownik, zamiast pomagać pacjentowi, musi go uspokajać, co tylko wydłuży czas udzielenia mu pomocy. I o tym właśnie chcemy mówić w tej kampanii. Nie chcemy karać czy stosować represji. Zaostrzenie kar nie spowoduje, że agresor nagle się zastanowi i nie uderzy ratownika. Stawiamy na edukację i pozytywny przekaz. Na pewno skierujemy kampanię do szkół. Zastosujemy zrozumiały przekaz. W planach mamy również między innymi wyprodukowanie filmiku. Przygotujemy logotyp i chwytliwe hasło. Będziemy propagować tezę, że każdy może potrzebować pomocy - musimy więc ratowników szanować. Nie wykluczamy rozszerzenia kampanii o formułę naukową. Rozmawialiśmy już z przedstawicielami Urzędu Marszałkowskiego i trójmiejskich szpitali. Prawdopodobnie włączą się do tej akcji.

Patryk Gabriel
Starostwo Powiatowe Patryk Gabriel


Czy rzeczywiście agresja się nasila? A może ratownicy nie zgłaszali wcześniej przypadków napaści?

Nie wiem, jak było wcześniej. Jeśli chodzi o tę kampanię, to nie jest to przedmiot naszych zainteresowań. Myślimy raczej o tym, co jest dziś, i chcemy przeciwdziałać agresji w przyszłości. Z pewnością jednak pewne granice zostały przekroczone. Na oddziałach ratunkowych z przypadkami agresji możemy się spotkać stale. I przyznam, że nasz, starogardzki szpital je lekceważył, nie zawsze zgłaszał na policję. Rozmawiałem między innymi z dyrektorem szpitala w Grudziądzu - tam stosują zupełnie inną taktykę. Zgłaszają wszystkie przypadki agresji. A jeśli pacjent wyrządził szkodę, to starają się porozumieć z nim drogą mediacji, wstępnie bez angażowania wymiaru sprawiedliwości. Dogadują się z pacjentem, żeby na przykład zapłacił za zniszczone drzwi i przeprosił ratownika. I to odnosi skutek. W naszym szpitalu też chcemy iść w tym kierunku. Zamierzamy zgłaszać wszystkie przypadki agresji. Zobaczymy, jaki będzie tego efekt.

Mówi Pan o pozytywnej kampanii i edukacji. Ale jak dotrzeć do pacjentów pijanych lub chorych psychicznie? To oni przecież najczęściej atakują ratowników.
Chodzi raczej o to, żeby pacjenci byli odważniejsi. Jeśli czekamy w kolejce na SOR i ktoś się awanturuje, to nie możemy udawać, że nic się nie dzieje. Nie może być przyzwolenia na takie zachowanie. Pacjent musi mieć odwagę powiedzieć „słuchaj, nie krzycz, bo wszyscy tu czekamy i cierpimy”. W tym szczególnym miejscu, jakim jest karetka pogotowia czy SOR, pacjenci muszą bardziej się kontrolować. W kampanii tak naprawdę nie chodzi o ratowników, tylko o nas, pacjentów. O to, żeby szybko i skutecznie udzielono nam pomocy. A agresja to wyklucza.

Wielu pacjentów na oddziałach ratunkowych nie powinno tam trafić. Przychodzą na SOR, bo się nie dostali do specjalisty.
To prawda. Robiliśmy analizy w starogardzkim szpitalu i co najmniej połowa pacjentów nie powinna trafić na SOR. Liczymy na to, że od października to się zmieni. Przy szpitalach z oddziałami ratunkowymi będzie działać nocna i świąteczna opieka. Będą tam kierowani pacjenci, których życie nie jest zagrożone. Czekamy na szczegóły dotyczące działania tej opieki. Już teraz mogę powiedzieć, że to bardzo dobre rozwiązanie.

Czy ratownicy powinni się szkolić na przykład z samoobrony lub z rozmów z trudnymi pacjentami?
Gdybyśmy musieli szkolić ratownika tylko z samoobrony i powiedzieć mu - człowieku, sam się broń i sobie radź z agresorami, byłaby to porażka państwa i społeczeństwa. Oczywiście, szkolenia zawsze są dobre. I w naszym szpitalu są przeprowadzane. Ale to nie może być jedyna metoda.

rozm. Agnieszka Kamińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.