Parodia MMA, ale też dobrze przemyślany ruch

Czytaj dalej
Fot. Szymon Starnawski /Polska Press
Łukasz Żaguń

Parodia MMA, ale też dobrze przemyślany ruch

Łukasz Żaguń

27 maja, na PGE Narodowym, zmierzą się ze sobą raper Paweł Mikołajuw i kulturysta Robert Burneika. Jaki jest sens organizacji takich walk?

-

To nie była moja ostatnia walka. Wszystkich was przepraszam, ale też obiecuję, że jeszcze wrócę do klatki i wygram!

- zapowiadał po porażce z Mariuszem Pudzianowskim kontrowersyjny raper „Popek”.

Słów na wiatr rzucać nie zamierza. „Popka” w akcji kibice zobaczą po raz kolejny na gali KSW 39 Colosseum 27 maja. Jego rywalem będzie Robert Burneika, bliżej znany w Polsce jako „Hardkorowy Koksu”. I w tym momencie zapewne spora część kibiców mieszanych sztuk walki zadaje sobie pytanie - śmiać się czy płakać? Przecież tego typu walki, popularnie określane jako „freak fight”, są często parodią MMA.

Otóż okazuje się, że takie zestawienia mają sens i są dogłębnie przemyślane przez właścicieli polskiej federacji KSW. A potwierdziło się to dobitnie podczas gali KSW 37 w Tauron Arenie w Krakowie. Wtedy to hala pękała w szwach, bo zawodników dopingowało w sumie około 18 tysięcy fanów. Właściciele KSW, Maciej Kawulski i Martin Lewandowski, byli też bardzo zadowoleni z liczby sprzedanych kodów pay-per-view.

-

Na naszych galach każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli ktoś nie chce oglądać „Popka” w akcji, to przecież nie musi tego robić. W karcie walk na pewno znajdzie inny, interesujący go pojedynek

- podkreśla Kawulski.

Wielu wytrawnych fanów MMA zapewne może czuć się zdegustowanych faktem, że KSW tworzy walki celebrytów, a nie sportowców z krwi i kości. Z drugiej strony zapewne jeszcze większa grupa ludzi w naszym kraju, taką metodą tworzenia karty walk, jest wręcz zachwycona. Jak to możliwe? Powód jest banalnie prosty. „Popek” i „Hardkorowy Koksu” mają w Polsce mnóstwo kibiców, którzy z całą pewnością już teraz zacierają ręce na myśl o tym pojedynku. A nie zapominajmy o tym, że właściciele KSW stoją przed wielkim wyzwaniem, jakim jest zapełnienie stadionu w Warszawie. Tak wielkiego przedsięwzięcia w historii polskiego MMA jeszcze nie było. Mało tego, to wielkie wydarzenia nawet na skalę światową. Aby zapełnić stadion, nie wystarczy zatem zachęcić do kupna biletów tylko wiernych fanów mieszanych sztuk walki, ale też takich, którzy MMA interesują się „od święta”.

Dodajmy, że podczas majowej gali na PGE Narodowym zobaczymy też m.in. Mariusza Pudzianowskiego, Mameda Chalidowa, Borysa Mańkowskiego, Karola Bedorfa i Damiana Janikowskiego.

Łukasz Żaguń

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.