Park Rady Europy w Gdyni idzie pod sąd

Czytaj dalej
Fot. Piotrhukalo
Szymon Szadurski

Park Rady Europy w Gdyni idzie pod sąd

Szymon Szadurski

Za kilka dni wyjaśni się, komu prawomocnie będzie się należeć atrakcyjny teren Parku Rady Europy.

Jest wielce prawdopodobne, że już za trochę ponad tydzień Gdynia na dobre straci wyceniane na kilkadziesiąt milionów złotych jedne z najbardziej atrakcyjnych działek w mieście. Po tym, jak najpierw prezydent Gdańska, prowadzący jako starosta postępowanie administracyjne, a potem także wojewoda pomorski, nakazali zwrócić spadkobiercom przedwojennych właścicieli 2,5 hektara gruntów w Parku Rady Europy koło Skweru Kościuszki, w czwartek tą samą sprawą zajął się gdański Wojewódzki Sąd Administracyjny.

Spodziewano się, że WSA już na pierwszym posiedzeniu oddali odwołanie władz Gdyni od poprzednich, niekorzystnych dla miasta rozstrzygnięć, jednak skład sędziowski wyznaczył na 8 czerwca datę ogłoszenia orzeczenia.

Głośny spór o grunty w parku toczy się już od wielu lat i uniemożliwia gminie zrealizowanie na tym terenie jednej ze sztandarowych inwestycji samorządu, budowy Forum Kultury za 200 mln zł, w skład którego wchodzić miałyby m.in. nowy teatr dramatyczny, galeria sztuki i mediateka.

Kiedy w 2011 roku „Dziennik Bałtycki” ujawnił, że o działki przy Skwerze Kościuszki upominają się spadkobiercy, urzędnicy miejscy uspokajali. Ówczesny wiceprezydent Gdyni Bogusław Stasiak stwierdził, że budowa Forum Kultury nie jest zagrożona, a spór rozstrzygnięty zostanie na korzyść gminy. Z roku na rok położenie urzędników w starciu z prawnikami spadkobierców stawało się jednak coraz gorsze. Prezydent Gdańska co prawda dwukrotnie odmówił zwrotu parku, jednak jego argumenty dosłownie zmiażdżył wojewoda pomorski, wskazując na liczne uchybienia w postępowaniu i nakazując jego powtórzenie. Ostatecznie spadkobiercom przyznano najpierw cześć parku, potem już cały. W zeszłym roku decyzję tą potwierdził wojewoda pomorski i urzędnikom pozostało złożenie odwołania do WSA. Jednak zdaniem prawników spadkobierców nie ma szans na zmianę werdyktu.

- Według znowelizowanej ustawy o gospodarce nieruchomościami, zwrot wywłaszczonej działki przysługuje, gdy w ciągu 10 lat nie zrealizowano celu prac, pod które grunt był przejmowany - mówi mec. Michał Sowiński z kancelarii Nowosielski i Partnerzy - Adwokaci i Radcy Prawni.

Tymczasem park zabrano właścicielom za czasów głębokiej komuny, w 1996 r., pod realizację Forum Morskiego. Wypłacono też wtedy odszkodowanie za 2,5 hektara atrakcyjnych gruntów, jednak w przeliczeniu na dzisiejsze stawki wynosiło ono 3,6 zł za metr kwadratowy. Łącznie było to więc zaledwie 48 tysiące złotych. Jest to kwota wręcz śmieszna za tak dużą działkę w takim miejscu. Szacuje się, że jej realna wartość wynosić może od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu milionów złotych.

- Forum Morskie nigdy w tym miejscu nie powstało, rośnie tam trawa, drzewa i stoją ławki, nic więc dziwnego, że wojewoda zdecydował się zwrócić grunt spadkobiercom - mówi Michał Sowiński.

Jeśli werdykt z drugiej połowy ubiegłego roku zostanie podtrzymany, a wiele na to wskazuje, stanie się on prawomocny. Miastu pozostanie wówczas jedynie złożenie skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Urzędnicy już zapowiedzieli, że tak zrobią. Na rozpatrzenie skargi przez NSA czekać trzeba będzie około dwóch, trzech lat.

Park Kiloński już wcześnie zabrany

Z dość podobnym scenariuszem, jak w przypadku Parku Rady Europy, urzędnicy mieli już w przeszłości do czynienia w Chyloni. Przeszło siedem lat temu w prywatne ręce przeszedł w tej dzielnicy najważniejszy fragment Parku Kilońskiego, jedynego, takiego terenu rekreacyjnego w tej części miasta. Jego nowe właścicielki próbowały go zlikwidować, występując o ustalenie warunków zabudowy dla wieżowców. Władze Gdyni zareagowały jednak błyskawicznie i przystąpiono do sporządzania nowego planu zagospodarowania przestrzennego dla tego obszaru, który wykluczył możliwość wznoszenia w Parku Kilońskim jakichkolwiek budynków. Zgodnie z decyzją radnych Gdyni teren ten ma pozostać zielony.

Aby park pozostał ogólnodostępny, urzędnicy zmuszeni byli początkowo dzierżawić go od nowych właścicieli. W połowie 2015 r. zapadła decyzja o jego odkupieniu z prywatnych rąk.

Szymon Szadurski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.