Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Monika Jankowska

Opłatek - symbol pojednania. Robi się go z najlepszej, przesianej mąki

Jedna z najważniejszych wigilijnych chwil - dzielenie się opłatkiem Fot. 123rf Jedna z najważniejszych wigilijnych chwil - dzielenie się opłatkiem
Monika Jankowska

Życzenia składane przy dzieleniu się opłatkiem mają wielką moc. Wierzono, że to, czego się życzy, spełni się w najbliższym czasie.

Tradycja łamania się opłatkiem wywodzi się od pierwszych chrześcijan, którzy po mszy świętej łamali się przaśnym chlebem. W ten sposób podkreślali jedność swojej wspólnoty. Sama nazwa „opłatek” pochodzi z łaciny. „Oblatum” oznaczało „to, co ofiarowane”.

- Chleb w kulturze zawsze był symbolem dobrobytu, pojednania, należało go szanować - tłumaczy Barbara Maciejewska z Oddziału Etnografii Muzeum Narodowego w Gdańsku. - Opłatek to bardzo specyficzny symbol chleba. Wypiekano go zawsze z najlepszej, starannie przesianej mąki.

Wypiekiem zajmowały się zwłaszcza bractwa zakonne. Pierwsze opłatki wypiekano w Burgundii. W Polsce słynny pod tym względem był Kraków, a zwłaszcza tamtejsze zgromadzenie zakonne sióstr felicjanek. Zresztą do dziś wielu krakowiaków nie uznaje innego opłatka, jak tylko ten ze Zgromadzenia Sióstr Felicjanek.

Wróćmy do wypieku. W pomieszczeniu musiało być czysto, sterylnie. Ważne było zachowanie odpowiednich proporcji składników ciasta.

- Ciasto nie mogło być zbyt kruche. Do tego trzeba było uważać, żeby się nie przypaliło, bo bardzo szybko się zapiekało - tłumaczy dalej Barbara Maciejewska. - Opłatek zapiekało się nad ogniem, w specjalnych kleszczach.

Na opłatku pojawiają się sceny religijne, np. narodzenie Jezusa czy pokłon Trzech Króli. Takie obrazki zawdzięczamy właśnie wspomnianym wcześniej formom w kształcie kleszczy. Były bardzo piękne i traktowano je w sposób szczególny. Wiele z nich zachowało się w muzeach etnograficznych.

Wzmożony okres wypiekania opłatków przypadał na czas adwentu. Gotowe opłatki do każdego domu przynosił kościelny, dziś można je nabyć osobiście w parafialnych sklepikach.

Dużą wagę przywiązywano do koloru opłatka. Jak się okazuje, opłatek nie zawsze miał kolor biały.

- Białym opłatkiem dzielili się członkowie rodziny zasiadający przy wigilijnym stole. Ale Wigilia, dzień wyjątkowy, była pojmowana jako okres jedności całego świata, również świata zwierząt. W tym dniu człowiek jednał się ze wszystkim, co zostało stworzone. Dlatego dzielono się opłatkiem również ze zwierzętami. Dla nich przeznaczony był opłatek w kolorze czerwonym, choć w praktyce miał on raczej różowawy odcień - mówi Maciejewska. - W kulturze ludowej czerwień, róż to kolory, które miały odstraszyć wszelkie uroki, a gospodarzowi chodziło o to, żeby zwierzęta przetrwały zimę. Z jednej strony mamy więc pojednanie ze światem zwierząt, z drugiej - zabezpieczenie ich przed chorobami.

Co ciekawe, opłatek wrzucano także do studni - żeby woda była zdrowa i czysta.

W domu, podczas wieczerzy wigilijnej, jako pierwszy dzielił się najstarszy członek rodziny. Składał życzenia każdemu po kolei. Potem opłatkiem zaczynali się dzielić pozostali domownicy.

- Słowa wypowiedziane przy dzieleniu się opłatkiem miały niezwykle duże znaczenie. Do słowa przywiązywano kiedyś wielką wagę. Miało ono znaczenie magiczne. Wierzono, że to, co się wypowiedziało w określonej sytuacji, a zwłaszcza w sytuacji nocy wigilijnej i przy opłatku, po prostu się sprawdzi. Więc życzono sobie wszelkiej pomyślności - dopowiada nasza ekspertka.

Dziś, jeśli nie mamy możliwości podzielenia się z kimś opłatkiem bezpośrednio, wysyłamy go pocztą, razem z kartką z życzeniami. Początek tego zwyczaju sięga czasów zaborów - kiedy byliśmy podzieleni, kiedy państwo było rozbite, rodacy z różnych zaborów przesyłali sobie opłatek na znak jedności.

Dzielenie się opłatkiem uważa się za typowo polski zwyczaj, ale występuje on też w krajach sąsiednich - na Słowacji, Białorusi czy Litwie.

Trudno precyzyjnie wskazać, kiedy opłatek stał się nieodłączną częścią naszej wigilijnej kolacji. Pierwsze źródła wskazują na koniec XVIII w. XIX w. to okres upowszechniania się tradycji dzielenia się opłatkiem podczas wigilii. Jednak nie na wszystkich ziemiach, bo np. na Pomorzu jeszcze w okresie międzywojennym w typowych gospodarstwach rolnych zwyczaj łamania się opłatkiem nie był zbyt znany.

Opłatek wykorzystywano też na inne sposoby, nie tylko do dzielenia się nim podczas składania życzeń. Z opłatków robiono tzw. światy - konstrukcje w kształcie kuli (kula była uznawana za kształt doskonały, niemający ani początku, ani końca), które w okresie Bożego Narodzenia zawieszano na tzw. podłaźniczkach (gałęziach wieszanych pod sufitem). A dzieciom dawano posmarowany miodem opłatek do zjedzenia zamiast ciasta.

monika.jankowska@polskapress.pl

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Bałtyckiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Bałtyckiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Bałtyckiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Monika Jankowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.