„Olga”, czyli ile warte jest życie? Gdańska premiera to pierwsza inscenizacja sztuki w Europie [ROZMOWA]

Czytaj dalej
Fot. fot. K. Mystkowski/archiwum Opery Bałtyckiej w Gdańsku
Gabriela Pewińska

„Olga”, czyli ile warte jest życie? Gdańska premiera to pierwsza inscenizacja sztuki w Europie [ROZMOWA]

Gabriela Pewińska

Z Romualdem Wiczą-Pokojskim, reżyserem „Olgi” Jorge Antunesa w Operze Bałtyckiej. - W całej partyturze „Olgi” jest wiele dźwiękowych niespodzianek.

Jeszcze latem, na długo przed premierą „Olgi” Opera Bałtycka wystosowała apel: „Wymienimy bilet na maszynę do pisania”. Ile maszyn udało się pozyskać i jaką rolę odegrają w spektaklu?

Widzowie podarowali nam ponad trzydzieści maszyn. Bardzo nas ucieszyło, że zechcieli współtworzyć scenografię naszej opery. Maszyny zagrają w jednej z ważniejszych scen, w pierwszym akcie, który rozgrywa się w moskiewskim biurze.

Maszyna do pisania jest jak instrument muzyczny. Wydaje piękny dźwięk.
W całej partyturze „Olgi” jest wiele dźwiękowych niespodzianek. Między innymi właśnie utwór wystukiwany na maszynach. Z kolei, gdy przenosimy akcję do brazylijskiego więzienia, muzykę tworzą metalowe kubki. Są też płynące z głośników fragmenty radiowych przemówień, ale i urywki z „Tristana i Izoldy”, dramatu muzycznego Wagnera. Nie zabraknie charakterystycznych taktów brazylijskiego karnawału, będzie też trochę elektroniki. Dźwiękowo to bogate, czasem zaskakujące dzieło.

Kim jest tytułowa bohaterka?
Olga Benário Prestes to postać autentyczna żyjąca w pierwszej połowie ubiegłego wieku. Działaczka komunistyczna żydowskiego pochodzenia, która całe życie gorąco wierzyła w wolność jednostki, w to, że komunizm może przywrócić ludziom godność i nadzieję. Ale to też - może przede wszystkim - opowieść o miłości: kobiety do mężczyzny, matki do dziecka. Niezwykle przejmująca jest aria finałowa skonstruowana w oparciu o list, który Olga napisała, przebywając w kolejnym - ostatnim dla niej, jak się okazało - obozie koncentracyjnym, w obliczu nadchodzącej śmierci. Zaadresowała go nie do towarzyszy, a do córki i męża. Dzieło Antunesa stawia pytanie o to, ile jesteśmy w stanie poświęcić w obronie idei. Olga wierzy w nie do końca. To opowieść o rewolucjonistce naiwnie wpatrzonej w komunistyczne ideały, ale przede wszystkim próba oszacowania, ile warte jest życie. Nie opowiadamy o systemach, one są tylko tłem.

Gdańska premiera to pierwsza inscenizacja tej opery w Europie. Dzieło Jorge Antunesa próbuje nas pogodzić ze światem

Brazylijska opera w Operze Bałtyckiej. Za pulpitem dyrygenckim José Maria Florêncio, Brazylijczyk.
Jak można się domyślić, to Maestro zaproponował wystawienie „Olgi”. Utwór zachwycił mnie. Piękna muzyka, przejmujące libretto. Będzie to pierwsza inscenizacja tej opery w Europie. Dzieło Antunesa próbuje nas pogodzić ze światem. Wbrew pozorom mamy tu bardzo europejskie podejście do muzyki. Słychać, że kompozytor lubi ją, że muzyka Starego Kontynentu jest dlań inspiracją.

Brazylijska muzyka, ale też literatura czy, brazylijska sztuka w ogóle, to przede wszystkim zmysłowość. Jorge Antunes, fizyk z wykształcenia, uznany za prekursora muzyki elektronicznej w Brazylii, już w latach 60. XX wieku rozpoczął badania relacji pomiędzy dźwiękiem a barwą, napisał tez dzieła na orkiestry, taśmy magnetyczne, światła, wykorzystując w kompozycji zmysły zapachu, smaku i dotyku.

Katarzyna Wietrzny (Olga Benario). Zdjęcia z prób do opery „Olga” (fot. K. Mystkowski/Archiwum Opery Bałtyckiej w Gdańsku)

To artysta, który lubi eksperymentować w muzyce, ale „Olga” nie jest eksperymentem. To klasyczna, napisana kilkanaście lat temu opera, która zachwyci nas od początku do końca. To też niezwykłe teatrum, gdzie każda wypowiedziana fraza, głoska ma swoje miejsce w partyturze.Dla Antunesa „Olga” to dzieło totalne. Dzieło jego życia. Muzyka w całości spleciona ze słowem. Utwór pobudzający wrażliwość. Synestezja.

Dziełem tym Opera Bałtycka upamiętni 80. rocznicę wybuchu wojny.
Ktoś mógłby spytać, dlaczego z tej okazji przypominamy Olgę Benário Prestes, brazylijską rewolucjonistkę. Myślę, że tym niezwykłym dziełem możemy poszerzyć myślenie o tamtym czasie, uświadomić, że tragedie działy się wszędzie. Wojna toczyła się tak naprawdę pod każdą szerokością geograficzną. Angażowała cały świat w niszczący konflikt. Wydźwięk opery Antunesa jest jednak oczyszczający. W tym utworze nie ma polityki, jest miłość, w której pobrzmiewają echa burzliwej historii XX wieku.

Gabriela Pewińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.