Janina Stefanowska

Ola z Żukowa pojechała na misje

Ola z Żukowa pojechała na misje Fot. archiwum prywatne
Janina Stefanowska

W środę młoda żukowianka wyruszyła do Peru, by szukać swej drogi życia, pomóc drugiemu człowiekowi w potrzebie. Miała trafić na Ukrainę, ale spełniło się jej marzenie o wolontariacie w Peru.

Dwudziestolatka, Ola Mróz z Żukowa, studentka iberystyki na Uniwersytecie Wrocławskim wyruszała w podróż swojego życia - na spotkanie z potrzebującym człowiekiem w Peru i swoim przeznaczeniem. - Jadę na 2,5 miesiąca do miejscowości Canete oddalonej o 140 km od stolicy Peru. W połowie września chcę wrócić na studia magisterskie. W Peru będę pracować m.in. w przedszkolu, a także pomagać wolontariuszom z międzynarodowej misji medycznej. Mam pracować przy prowadzeniu ośrodka Opus Dei - Condoray. Będę służyć wsparciem kobietom, które pochodzą z ubogich miejsc i w placówce w Canete uczą się zawodu.

Ola marzyła o takim wyjeździe od dzieciństwa.
- Jedna z parafianek Żukowa wyjeżdżała na podobny wyjazd i powiedziałam wtedy rodzicom, że ja też kiedyś pojadę - wspomina. - Potraktowali to z przymrużeniem oka, jednak pragnienie to od tamtej pory powracało do mnie co roku. Będąc na wymianie studenckiej w ramach projektu Erasmus w Hiszpanii, we wrześniu 2016 roku, poznałam misjonarki świeckie, które jeżdżą do Peru. Początkowo myślałam, że uda mi się z nimi pojechać, jednak okazało się, że w tym roku wyjątkowo ich misja się nie odbędzie. Zrezygnowałam wtedy z tego pomysłu i stwierdziłam, że widocznie nie mam jechać na misje do Ameryki Południowej.

Myśl o pracy na rzecz innych nurtowała Olę. Dołączyła do wolontariatu misyjnego Niniwa, który prowadzą oblaci Maryi Niepokalanej. Podjęła formację i przygotowywała się do wyjazdu na Ukrainę.

Jednak w maju los zaskoczył Olę .
- W lutym tego roku pracowała na targach edukacji w Poznaniu i tam reprezentowałam - przez przypadek - Uniwersytet w Piura, w Peru - opowiada. - Poznałam wtedy Peruwiańczyków i trochę bardziej kulturę tego kraju. Osoba, dzięki której dostałam pracę na tych targach, zadzwoniła do mnie w pierwszą sobotę maja z pytaniem, czy nie chciałabym pojechać na wolontariat do Peru, ponieważ dwie wolontariuszki z Warszawy zrezygnowały. Nie wahałam się więcej niż 15 minut.

Ola w krótkim czasie musiała się zorganizować i zebrać pieniądze na bilet.
- Gdy zaproponowano mi wyjazd, moją pierwszą reakcją było: „Ale ja nie mam pieniędzy na bilet!”. Moja przyjaciółka przekonała mnie wtedy, że pieniądze to nie problem, bo przecież wiele osób na wyjazd na misje robi zbiórki. W ten sposób jeszcze tego samego dnia otworzyłam konto na stronie zrzutka.pl. Wieczorem było na nim blisko 1000 złotych. Zbierałam też pieniążki za pośrednictwem parafii. Jestem wzruszona i zszokowana - mój wyjazd wspierali nie tylko moi bliscy, ale też osoby, które mnie nie znały! Doceniam zaufanie, którym obdarzyli mnie ludzie.

Determinację Oli zrozumieli rodzice, którzy nie zaprotestowali przeciw wyjazdowi za ocena, choć pewnie liczyli na jej obecność podczas remontów.
- Co mnie tam ciągnie? - zastanawia się Ola? - Mój osobisty cel to między innymi, powtarzając za siostrą Ruth Pfau - wiara w cud miłości bliźniego. Jadę tam, by zrezygnować trochę z przyzwyczajeń, być tam całą sobą, szukać drugiego człowieka. Moja pomoc to tylko kropelka w morzu potrzeb. Oczywiście, można to zrobić wszędzie i chciałabym wrócić bardziej wrażliwa na potrzeby ludzi wokół mnie. Czuję jednak, że choć wszędzie można pomóc, to jednak czeka tam na mnie w Peru coś specjalnego i po prostu idę za tym pragnieniem, przeczuciem. Ten wyjazd będzie dla mnie pewnego rodzaju rekonesansem. Zobaczę, jak się odnajduję w takiej roli i wtedy będzie mi łatwiej podjąć decyzję , co dalej zrobię ze swoim życie, co po studiach. Jestem rodzinną pionierką. Przynajmniej nic nie wiadomo mi o tym, żeby komuś z moich bliskich przydarzyło się coś podobnego. Przecieram szlaki!

Janina Stefanowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.