Ojciec skarży się na ratowników

Czytaj dalej
Tomasz Chudzyński

Ojciec skarży się na ratowników

Tomasz Chudzyński

Po upadku na batucie 15-letni chłopak ma uszkodzony kręgosłup. Jego ojciec skarży się na działania zespołu ratownictwa medycznego

Dziś powinna trafić do malborskiej prokuratury skarga ojca 15-letniego chłopaka z nadmorskiej Stegny. Nastolatek w ubiegłym tygodniu bawił się na batucie w jednym z parków rozrywki w tej miejscowości. Doszło do wypadku. Mężczyzna skarży się na działania ratowników medycznych.

- Mój syn w czasie zabawy niefortunnie upadł na tył głowy, po czym zwinął w kłębek - relacjonuje Jarosław Pawelczak ze Stegny. - Po moim przybyciu na miejsce nie było z nim kontaktu, chwilę później wybełkotał, że go boli kręgosłup. Natychmiast wezwałem zespół ratownictwa medycznego (karetka stacjonuje w Stegnie). Po ponad pół godzinie syn poczuł się lepiej, a przybyły na miejsce ratownik zaczął swoje procedury. Kazał mojemu synowi wstać.

Jarosław Pawelczak jest członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej ze Stegny, ma przeszkolenie ratownicze. Podkreśla, że jest doświadczonym strażakiem, wielokrotnie uczestniczył w akcjach ratunkowych. - Poprosiłem, by ratownik założył synowi kołnierz ortopedyczny, podejrzewałem od razu uraz kręgosłupa. Ratownik odmówił i stwierdził, że nie ma podstaw użycia karetki do przetransportowania syna do szpitala. Stwierdził, że to stłuczenie. Dodał, że jak chcemy to sami możemy go zawieść. Tak też zrobiliśmy, z żoną położyliśmy syna na siedzeniu auta, usztywniając w miarę możliwości.

W szpitalu w Elblągu okazało się, po wykonaniu badania tomografem komputerowym, że syn ma złamanie w obrębie blaszek granicznych górnych trzonów l1 l2 z ich ugięciem oraz obniżeniem wysokości trzonów, drobne odłamy kostne w częściach górno-przednich. Co ciekawe, syn trafił na chirurgię dziecięcą do innej lecznicy a lekarka podjęła decyzję, że do drugiego szpitala trzeba przewieźć go karetką. Była bardzo zdziwiona, że przywieźliśmy go sami, a nie karetka.

Piętnastolatek musi leżeć, do końca września będzie nosił specjalny gorset i jest pod kontrolą lekarzy. Pod koniec września czeka go m.in. konsultacja w poradni neurochirurgicznej.

O komentarz poprosiliśmy Powiatowe Centrum Zdrowia, malborską spółkę, która nadzoruje ratowniczy zespół ze Stegny (do PCZ należą szpitale w Nowym Dworze Gd. i Malborku). Dyrekcja medycznej spółki poinformowała, że wyjaśnień udzieli po “sprawdzeniu i rozeznaniu sprawy”.

Jarosław Pawelczak określa działania ratowników mianem “nieprofesjonalnych”. Swoją wersję sprawy chce przedstawić w prokuraturze w Malborku. - To nie było złamanie ręki tylko uraz kręgosłupa - mówi Jarosław Pawelczak. - Działania ratowników powinny przebiegać zupełnie inaczej. Uważam, że bardzo źle do tego podeszli. Narażone zostało zdrowie i życie mojego syna.

Dodajmy, że park rozrywki, w którym miało miejsce zdarzenie, posiada atestowany sprzęt. - Firma zachowała się porządnie, od razu przekazali mi numer polisy ubezpieczeniowej. Tu nie mam żadnych zarzutów, bo wypadki się po prostu zdarzają - dodaje nasz rozmówca.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Bałtyckiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Bałtyckiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Bałtyckiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Tomasz Chudzyński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.