Od roku rodzinom żyje się łatwiej, mniej biednie

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Jakubowski
Jolanta Zielazna

Od roku rodzinom żyje się łatwiej, mniej biednie

Jolanta Zielazna

Podobno skrajnej biedy wśród dzieci w Polsce już prawie nie ma. Choć jeszcze rok temu w nędzy żyło ich ponad 700 tys. Z biedy wyszły dzięki 500 plus, oczywiście. Chętnie podkreślają to szczególnie prawicowe media.

Sęk w tym, że do tej pory nie przeprowadzono żadnych badań, które by tę tezę potwierdzały. Bo raporty, na które powołują się media, badaniami nie są. Jednak wszystko, jak się okazuje, może być kwestią interpretacji.

Bieda prawie zniknęła

- Na naszym terenie skrajne ubóstwo dzieci było może 10 lat temu - mówi Tomasz Dominiak, kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Radziejowie. - Teraz przeciwnie - coraz mniej dzieci jest uprawnionych do dożywiania w szkołach. Skoro podnoszą się dochody rodziny, to gdzie ubóstwo, czy skrajne ubóstwo?

500 plus tylko częściowo adresowane do ludzi ubogich, w stosunku do pierwszego albo jedynego dziecka. W pozostałych rodzinach już nie. - U nas akurat mamy rodziny wielodzietne, które są jednymi z najbogatszych - zauważa szef MOPS. I od razu dodaje: - Każda gmina ma swoją specyfikę.

Pożegnanie skrajnej biedy wśród dzieci zostało ogłoszone już po trzech kwartałach działania programu Rodzina 500 plus.

Za dowód tego uznano raport Europejskiej Sieci Przeciwdziałania Ubóstwu (EAPN), przygotowany w grudniu ubr. przez prof. Ryszarda Szarfenberga. Według niego 500 plus wyciągnęło ze skrajnej biedy 94 proc. dzieci, które w niej były. Ich liczba zmalała z 718 tys. do 188 tys.

- 500 plus wyciągnie rodziny z obszaru skrajnej biedy, ale nie sądzę, by stało się to już w tym roku - uważa dr Piotr Kurowski, adiunkt w w Zakładzie Polityki Społecznej Instytut Pracy i Spraw Socjalnych w Warszawie.

Nie od dziś jednak wiadomo, że najbardziej zagrożone biedą, a tym bardziej skrajną biedą, w Polsce są rodziny wielodzietne - z trójką, czwórką i więcej dziećmi. Obserwowano tam znacznie wyższe wskaźniki ubóstwa niż w innych typach rodzin. Widać to w danych GUS, widać w „Diagnozie społecznej”.

Badania GUS na temat ubóstwa pokazywały, że w 2014 r. 10 proc. dzieci w wieku 0-17 lat żyło w skrajnym ubóstwie, czyli poniżej minimum egzystencji. To prawie jedna trzecia całej grupy zagrożonej skrajnym ubóstwem.

W rodzinach z trojgiem dzieci zasięg skrajnego ubóstwa wynosił 11,2 proc., w rodzinach z 4 i więcej dzieci - 26,9 proc.!

Często więc powtarzano, że w Polsce bieda ma twarz dziecka. Czy teraz przestanie mieć?

W ubiegłym roku na program Rodzina 500 plus wydano ponad 20 mld złotych.

Od roku rodzinom żyje się łatwiej, mniej biednie

Nikt się chyba nie upiera, że program pomocy rodzinom nie miał wpływu na ich sytuację materialną. Łatwiej gospodaruje się pieniędzmi, można sobie pozwolić na kupno lub wymianę potrzebnych mebli, sprzętu, ubrań, na rodzinne wyjścia i wyjazdy. Wreszcie na to, by dzieci nie były ubrane gorzej od rówieśników, miały to, z czego cieszą się koleżanki i koledzy.

- Podpisuję się obiema rękami pod tym, że program wyciągnął rodziny z biedy - mówi Hanna Maciejewska, kierownik MOPS w Chełmży. - Obserwujemy, że podniósł się standard życia rodzin. Ubóstwa nie ma tam, gdzie pieniądze idą zgodnie z przeznaczeniem.

20 miliardów przekazanych rodzinom znalazło swoje odbicie w zakupach. Według GUS sprzedaż w tegorocznym marcu była większa o 16,5 proc. w porównaniu z ubiegłorocznym, gdy nie było jeszcze programu 500 plus. Najbardziej wzrosła sprzedaż paliw, obuwia i odzieży, mebli, agd i rtv, prasy i książek. W grudniu 2016 r. zarejes trowano ponad 91 000 używanych samochodów z importu, czyli 73 proc. więcej, niż w grudniu 2015 r. To dane portalu businessinsider.com.pl

W tym roku program ma kosztować 25 mld złotych.

- Dla dużej większości rodzin 500 zł to duży zastrzyk gotówki, ale nie można generalizować, że wszystkim się poprawiło - zauważa Maria Michalska, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Kcyni. Poza programem zostały np. samotne matki.

Symulacje to nie dane

Jednak dowodów na to, że program 500 zł na dziecko prawie zlikwidował skrajną biedę wśród dzieci na razie nie ma.

To, na co tak chętnie się powołujemy, to teoretyczne wyliczenia.

Wspomniany na wstępie raport prof. Ryszarda Szarfenberga przedstawia zakres ubóstwa skrajnego i relatywnego (ogółem i wśród dzieci) według różnych źródeł - Banku Światowego, ministerstwa pracy.

Wynika z tego, że po wdrożeniu 500 plus ubóstwo skrajne wśród dzieci maleje o 94 proc. (według danych Banku Światowego), a ubóstwo skrajne ogółem o 48 proc.

Sęk w tym, że mało już kto wczytał się, jak ten raport powstał i co tak naprawdę przedstawia. A jest to istotne. Prof. Szarfenberg, polityk społeczny wyjaśnia, że przygotował go metodą mikrosymulacji. Czyli są to matematyczne wyliczenia, układ równań. Na podstawie danych z konkretnego roku szacuje się miary ubóstwa i nierówności w przyjętym modelu bez 500 plus, a następnie z uwzględnieniem 500 plus i porównuje wartości.

Profesor podkreśla, że pokazuje, jak zmieniłaby się liczba ubogich dzieci w 2014 i 2015 roku, gdyby wtedy wprowadzono 500 plus. Zastrzega też, że nie bierze pod uwagę, jak 500 plus może wpłynąć na zachowanie rodziny, czyli np. rezygnacje z pracy, na co pieniądze zostaną naprawdę przeznaczone itp.

Ale to wcale nie oznacza, że program zlikwidował ubóstwo wśród dzieci, a ogólne obniżył je o połowę.

Profesor sam zaznacza, że pierwsze pewne dane na temat wpływu 500+ na ubóstwo i nierówności będą dostępne dopiero w drugiej połowie 2017 r.

Zastrzeżeniami mało kto jednak się przejął. W mediach takie dane dobrze się sprzedają, a szczególnie prawicowym dziennikarzom raport posłużył do udokumentowania tezy, jak to rząd PiS, dzięki 500 plus, w rok uporał się ze skrajną biedą wśród dzieci.

Zresztą widać, że i w rządzie jest wygodnie na niego się powoływać.

Dochody wyjmą z kręgu biedy

Wszyscy nie tyle przypuszczają, ile są pewni, że program 500 zł na dziecko wpłynął na zmniejszenie poziomu biedy w Polsce. Pytanie tylko, o ile?

Naukowcy, którzy wiedzą, jak powstał raport prof. Szarfenberga podkreślają, że są to matematyczne symulacje. To nic złego, bo jest to jedna z metod szacowania skutków zjawiska lub określania jego skali.

- Wyniki prof. Szarfenberga to symulacja na danych z 2014 r. - podkreśla dr Piotr Kurowski, adiunkt w zakładzie Polityki Społecznej w Instytucie Pracy i Spraw Socjalnych w Warszawie. Jego zdaniem 90-procentowy spadek skrajnego ubóstwa wśród dzieci może być osiągnięty w drugim roku obowiązywania programu 500 plus.

- Ten program musi tak zadziałać, bo po prostu dodatkowe pieniądze „wyjmą” te rodziny z grupy ubogich - wyjaśnia. - Wiadomo, że takie 500 zł dużo więcej waży w małej miejscowości niż, np. w Warszawie.

Biedni zostali na marginesie

Maria Michalska, kierownik M-GOPS w Kcyni: - W rodzinach, gdzie są dzieci do 18 lat - widać poprawę. Jest z czego płacić rachunki, kupić opał, potrzebne meble, odzież dla dziecka. Dla dużej większości to dobry zastrzyk pieniędzy.

Ale samotne matki już znalazły się poza granicami tej pomocy. - 1601 zł na dwie osoby i kobieta wypada z programu - mówi Michalska. Taka matka jest też zbyt bogata na pomoc społeczną i świadczenia rodzinne. - 1600 zł na dwie osoby, na wszystkie opłaty to naprawdę nie jest dużo. - Sytuacja tych kobiet jest trudna. Nie można więc generalizować, że wszystkim tak się poprawiło. Można by dużo o tym dyskutować. W każdej gminie, powiecie i województwie samotnych matek trochę jest.

Pozostają też rodziny z dziećmi starszymi niż 18-letnie, które uczą się i nadal są na utrzymaniu rodziców.

Im niżej i bliżej ludzi, tym wyraźniej widać życie, a nie tylko liczby.

- Mniejsze ubóstwo to kwestia interpretacji danych - uważa Tomasz Dominiak, kierownik MOPS w Radziejowie. - Rzesza ludzi pobiera 500 plus bez kryterium dochodowego. Trudno powiedzieć, czy jest im tak bardzo źle.

Część oficjalnej biedy bierze się też stąd, że niektórzy klienci pomocy społecznej pracują w szarej strefie, ukrywają dochody. Zaliczają się do ubogich, choć naprawdę takimi nie są.

I właściwie zostają bezkarni. Pracownik socjalny zwraca uwagę na rozziew między tym, na co rodzinę byłoby stać, gdyby żyła tylko z deklarowanego dochodu, a tym, co widzi w mieszkaniu, patrzy na jakość sprzętów, odzieży. Wtedy słyszy, że kupiła babcia, dziadek, ciocia, wujek.

Pracownikom socjalnym jakoś trudno pogodzić się z sytuacjami, gdy wypłacają pieniądze nieźle sytuowanym rodzinom na drugie dziecko, a nie mogą pomóc tym, którym naprawdę wsparcie jest potrzebne.

Części rodzin zwyczajnie nie opłaca się wychodzić z biedy. - Słyszymy to prosto w twarz, że nie kalkuluje się iść do pracy - mówi Tomasz Dominiak, kierownik MOPS w Radziejowie. - Mogłyby stracić świadczenia rodzinne, dodatki, fundusz alimentacyjny. To nie jest dobrze, że wobec takich rodzin nie ma żadnych obostrzeń.

Diagnozy dobrej zmiany nie będzie

Potwierdzeniem szacunków i symulacji o tak radykalnym zmniejszeniu biedy byłyby badania przeprowadzone w rodzinach, w terenie. Jednak takich badań do tej pory nie ma.

Prof. Julian Auleytner, polityk społeczny, rektor Wyższej Szkoły Pedagogicznej im. Janusza Korczaka, specjalista od polityki społecznej w portalu naTemat mówi, że od marca ubiegłego roku czeka na możliwość porozmawiania z wiceministrami o badaniach.

Nota bene, to on jest autorem pomysłu, by rodzinom dać żywą gotówkę do ręki. Kilka lat temu w dyskusji z Pawłem Kowalem (wtedy PJN, teraz Polska Razem) wymyślił to świadczenie. Wtedy było to 400 zł, równowartość 100 euro.

Wpływ 500 plus na zmniejszenie ubóstwa mogłyby pokazać wyniki „Diagnozy Społecznej”. Obszerne badania od kilkunastu lat prowadzi zespół pod kierunkiem socjologa społecznego, prof. Janusza Czapińskiego. W tym roku jednak nie dowiemy się, jak Polska zmieniła się w efekcie „dobrej zmiany”.

- Oferowaliśmy przeprowadzenie badań, ale rząd nie jest zainteresowany - wyjaśnia prof. Czapiński. - Powiedzieli, że mają własne badania.

Awans Polski w UE

Niedawno znowu pokazały się informacje, że rok rządów PiS wystarczył, by wyprowadzić polskie dzieci z biedy. Tym razem dowodem jest raport „Ulgi podatkowe i świadczenia rodzinne w UE 2016”, sporządzony przez PricewaterhouseCoopers (PwC). Raport, który - owszem - mówi, ile rodziny dostały pieniędzy ze zwrotu podatków i z 500 plus, ale nie mówi nic o skutkach w postaci likwidacji biedy. Nie uwzględnia też innej pomocy. W ogóle raport jest o czym innym.

- Cytowani byliśmy w artykule, który dotyczył redukcji ubóstwa, a my tego nie badaliśmy - podkreśla Joanna Narkiewicz-Tarłowska, dyrektor w PwC.

Z raportu wynika, że w ubiegłym roku średnie roczne wsparcie modelowej rodziny 2+2 (dzieci 4- i 8-letnie, oboje rodzice zarabiają średnią krajową) wyniosło 1883 euro (8 224 zł). Jest to ponad 3,5 raza więcej niż rok wcześniej. Skok jest bardzo duży. Tym samym, Polska z miejsca 24., które zajmowała w ubiegłorocznym zestawieniu, awansowała na 13. miejsce.

Średnie roczne wsparcie dla tej samej rodziny w UE to 2 246 euro, a w najwyższe w Luksemburgu - 7 304 euro.

Jeszcze bardziej korzystnie wypadamy, jeśli pomoc porównamy do przeciętnej płacy w danym kraju. Wówczas Polska znajduje się na 4. miejscu wśród krajów unijnych.

Obliczenia (także symulacyjne) pokazują tylko, ile pieniędzy z 500 plus i ulg podatkowych trafia do modelowej rodziny. To nie jest tożsame z likwidacją ubóstwa czy biedy.

PwC zastanawiało się raczej, jaki wpływ będzie miało 500 plus na wskaźnik dzietności. To był przecież główny powód (tak przynajmniej przedstawiciele rządu mówili na początku) wprowadzenia gotówkowej pomocy rodzinom.

Pomoc społeczna zyskuje

Dr Piotr Kurowski z IPiSS mówi, że w jego odczuciu program Rodzina 500 plus to jeden z bardziej śmiałych programów w polityce rodzinnej, o które często wcześniej apelowali politycy społeczni. - Ale władza nie miała odwagi wydawać pieniędzy na młode rodziny.

Faktem jest, że rodzinom się poprawiło, bo mniej z nich zgłasza się po pomoc społeczną, mimo że 500 plus nie wlicza się do kryterium dochodowego. Z danych Wydziału Polityki Społecznej urzędu wojewódzkiego w Bydgoszczy wynika, że w 2016 r., w porównaniu z poprzednim, wydano o 8,8 mln zł mniej na zasiłki celowe i okresowe, a po pomoc zgłosiło się 4 800 rodzin mniej.

W naszym województwie z programu Rodzina 500 plus skorzystało około 220 tys. dzieci. Spośród beneficjentów 14,5 tys. rodzin z trojgiem i więcej dziećmi. W ubiegłym roku do tych rodzin trafił prawie 1 miliard złotych w gotówce. Takiego zastrzyku finansowego do tej pory nie było.

- Ubóstwo przeniosło się na wyższy poziom - uważa prof. Auleytner. - A 500 plus to program inwestycji w przyszłego podatnika, różniąca się od wydatków na pomoc społeczną dla seniorów, a nie program pomocy socjalnej.

Budżety pokażą prawdę

Eksperci i naukowcy zgodnie mówią, że dopiero badania konkretnych rodzin pokażą, jak 500 plus wpłynęło na ograniczenie biedy. Takie dane znane będą, gdy GUS opublikuje wyniki z badania budżetów gos podarstw domowych za 2016 rok. Wszyscy czekają na to niecierpliwie.

Badanie prowadzone jest na dużej próbie, 30 tys. gospodarstw. Pytanie, ile wśród nich jest rodzin wielodzietnych i ile te rodziny „ważą” w skali społeczeństwa.

- Według badań GUS w 2014 r. około 7 proc. gospodarstw domowych żyło poniżej poziomu egzystencji - zaznacza dr Kurowski. - Gdyby zostało to ograniczone o połowę, czyli spadło do 3 - 4 proc. byłoby wspaniale. Ale głos rozsądku podpowiada, że może spaść do 5 proc.

Jolanta Zielazna

W pracy zawodowej zajmuję się tematami dotyczącymi głównie ubezpieczeń społecznych (ZUS), problemami osób niepełnosprawnych, starszych. Interesuje mnie historia Bydgoszczy i okolic, szczególnie okres 20-lecia międzywojennego. Lubię słuchać wspomnień osób starszych z czasu ich dzieciństwa, młodości.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.