Krzysztof Zając

Od czerwca koniec bezkarnej wycinki

Od czerwca koniec bezkarnej wycinki
Krzysztof Zając

W czerwcu ma wejść w życie nowelizacja ustawy o ochronie przyrody. Czeka tylko na podpis prezydenta RP i zacznie obowiązywać dwa tygodnie po publikacji w Dzienniku Ustaw. Wszystko wskazuje na to, że skończy się wtedy wolność w wycinaniu drzew na działkach.

Dla jednych dobrze, dla innych źle

Nowelizacja ustawy o ochronie przyrody, wprowadzona w styczniu tego roku, od samego początku wywoływała skrajne, sprzeczne oceny.

- Posadziłam w latach 70. małe świerki przed moim domem. Wyrosły na wielkie drzewa, których gałęzie wchodzą na budynek, zasłaniają światło w oknach, a strach było drzewo wyciąć, by nie mieć kłopotów z urzędnikami - opowiadała w styczniu pani Janina z Julianowa. Ucieszyła się z nowej ustawy i już w lutym zleciła wycięcie świerków rosnących namałym, dwustumetrowym placu. Podobnie zrobili jej sąsiedzi. Zapłacili po kilkaset złotych za wycinkę i mają spokój.

Właścicieli działek denerwowało to, że nie musieli nikogo pytać o to, czy mogą posadzić drzewa na swojej działce, natomiast by je usunąć, niezbędna była już zgoda urzędników. A ci wymagali udowodnienia, że drzewo zagraża bezpieczeństwu albo jest chore. Dochodziło do absurdów.

- Miałem w ogrodzie kilkudziesięcioletnią brzozę. Po to, by uzyskać zgodę na jej wycięcie, nawierciłem w pniu kilka otworów i wstrzyknąłem silną truciznę. Drzewo uschło, a urzędnicy podpisali papiery - opowiadał pan Janusz ze Złotna.

Biznes się ucieszył

Najbardziej zadowoleni z nowej ustawy byli jednak właściciele działek, którzy chcieli przeznaczyć je pod budowę domów lub budynków przemysłowych. Do stycznia opłaty za wycinkę drzew były tak wysokie, że działki nie były atrakcyjne dla inwestorów, bo do kosztów gruntu trzeba było doliczyć opłaty za usunięcie drzew.

Właściciel tysiącmetro-wego placu na Rudzie, na którym rósł kilkudziesięcioletni dąb o obwodzie półtora metra oraz kilka starych topól i brzozy, nie mógł sprzedać działki, bo wszystkich odstraszały właśnie dodatkowe opłaty. W marcu skorzystał z przepisów nowej ustawy i cały plac bezlitośnie wykarczował, co oburzyło sąsiadów, szczególnie że dąb kwalifikował się do wpisania go jako pomnika przyrody. Ale teraz ma czysty teren, na którym można będzie zbudować dom, restaurację, a może sklep.

Gniazda na drzewach

Mieszkańcy przeciwni wycinaniu resztek zieleni w najbliższym otoczeniu sięgnęli poprzepisy, które miały zatrzymać tę dziką wycinkę. Powołując się na rozporządzenie ministra środowiska, donosili na właścieli, którzy chcieli w okresie lęgowym usuwać drzewa z gniazdami ptaków. Gniazdo można jednak łatwo zrzucić...

Tysiąc złotych za centymetr

W Łodzi było kilkanaście głośnych, bulwersujących mieszkańców wycinek pięknych i starych drzew. Ostatnia miała miejsce dwa tygodnie temu na łódzkim Manhattanie, gdzie pod piłami legło 40 starych, pięknych topól, wierzb i innych drzew. W tej sprawie urząd miasta prowadzi postępowanie przeciwko prywatnemu właścicielowi gruntu. Jeżeli udowodni mu, że wyciął drzewa z naruszeniem prawa, kara może być wysoka, bo za jedno tylko drzewo rosnące przy ul. Sienkiewicza obliczono ją na200 tys. złotych!

Urząd nałożył też karę na właściciela terenu na Rokiciu, który wyciął 150 drzew. Jest ogromna, bo wynosi prawie 15 mln zł! Czy jednak ją zapłaci? Od decyzji do jej wykonania jest długa droga sądowa.

Krzysztof Zając

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.