Dorota Abramowicz

Niepełnosprawni znajdą się za burtą

Niepełnosprawni znajdą się za burtą Fot. 123RF
Dorota Abramowicz

Pomorskie organizacje pozarządowe są rozżalone wynikiem konkursu PFRON. Mówią, że grozi im zamknięcie działalności.

Coś dziwnego stało się w trakcie ostatniego konkursu Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Ławka pomorskich organizacji pozarządowych, które miały otrzymać pieniądze na działania dla osób z dysfunkcjami, wyraźnie się skróciła. PFRON przyznał dofinansowanie dziesięciu podmiotom prowadzącym działalność stacjonarną i... tylko jednemu opiekującemu się niepełnosprawnymi w systemie niestacjonarnym.

- Pomorze wyjątkowo w tym roku zostało pokrzywdzone. Jest kolosalna różnica w stosunku do tego, co PFRON przyznawał przez ostatnie kilkanaście lat. Dofinansowania nie otrzymały placówki, działające w regionie od dawna - mówi Joanna Cwojdzińska, szefowa gdańskiego koła Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną.

Nie ma dla nich miejsca

Fundacji „Pomóż Mi Żyć” zabrakło dwóch punktów do otrzymania wsparcia z PFRON. Trafiła na listę rezerwową. Z karty ocen projektu wynika, że punkty odjęto za „brak własnej bazy socjalnej”.

-

Nie stać nas było na wynajem domu w Gdańsku, miasto od lat obiecuje pomoc, ale konkretów wciąż nie ma - tłumaczy Janina Kaczmar, prezes fundacji. - Dlatego wynajęliśmy dom w Dzierżążnie. Stworzyliśmy tam ośrodek, bo to była jedyna możliwość zapewnienia im opieki i godnego życia.

Codziennie rano czworo niepełnosprawnych z autyzmem pokonuje busem 30 km, by dotrzeć na Pomorską Farmę Życia w Dzierżążnie. W ośrodku spędzą czas do wieczora. Przez cały dzień jeden terapeuta zajmuje się tylko jednym podopiecznym, realizując plan wsparcia dostosowany do indywidualnych potrzeb.

Dla dorosłych z autyzmem nie ma systemowej, stałej pomocy. Rówieśnicy: Joasia, Ania i Darek (syn pani Janiny) mają po 26 lat. Najstarsza jest Danusia. W tym roku skończyła 46 lat. Każde z nich mentalnie pozostało dzieckiem. Dramatu dopełniają rozmaite sprzężenia - jedno cierpi na zespół Retta, drugie ma nadwrażliwość sensoryczną, liczne fobie i kompulsje. Stan innego komplikuje epilepsja.

- Wielu ludzi nadal postrzega zachowania osób z autyzmem jako patologię społeczną lub brak właściwej opieki rodzicielskiej. To wielki błąd - mówi Janina Kaczmar.

- Mój syn trafiał na oddział psychiatryczny kilkanaście razy. Za każdym obserwowałam dramatyczny regres - opowiada pani Janina. - Przypinając pasami czy podając leki nie wykształci się u osoby cierpiącej na autyzm prawidłowych zachowań. Dla Darka to było niezrozumiałe. Cierpiał.

Orkiestra zrobiona w trąbę

Gdańskie koło Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną chciało rozwinąć projekt innowacyjny. W efekcie nie wiadomo nawet czy dostanie pieniądze na utrzymanie podstawowej działalności. Do uzyskania dotacji zabrakło… pół punktu. Projekt gdańskiego koła figuruje jako pierwszy „pod kreską”.

- Nie możemy odwołać się od decyzji ekspertów konkursowych, bo nie popełnili błędów, tylko dokonali kuriozalnej oceny dwóch naszych wniosków. Zakwestionowano takie wydatki jak transport instrumentów czy wynajem sali koncertowej. Himalaje absurdu! Nawet nie mam z kim porozmawiać, bo ich nazwiska są tajne - denerwuje sie prezes koła Joanna Cwojdzińska. - Będąc pierwsi na liście rezerwowej moglibyśmy teoretycznie nie martwić się, ale od rozstrzygnięcia konkursu wpłynęło 200 odwołań! Nadto rezerwowa pula środków została zatrzymana, póki nie zostanie zakończona procedura odwoławcza. Boję się, że zostaniemy z niczym.

- Sens naszego działania nie polega na tym, że „przyszli, grali i poszli do domu” - tłumaczy dr Ryszard Popowski, kierownik merytoryczny i metodyczny. - Najważniejszy jest cały proces w jakim osoby niepełnosprawne uczestniczą, wysiłek jaki podejmują doskonaląc umiejętności muzyczne. Koncerty są jego naturalnym zwieńczeniem, olbrzymią motywacją dla naszych podopiecznych.

Początkowo orkiestra grała na instrumentach szkolnych, mniejszych, dostosowanych do warunków dzieci. Ale z czasem działalność koncertowa znacząco się rozwinęła. Dota orkiestra zagrała ponad 250 koncertów w filharmoniach i halach koncertowych ponad 50 miast polskich i zagranicznych. Coraz częstsze występy w profesjonalnych salach koncertowych wymusiły wymianę instrumentarium. Od pięciu lat za pieniądze PFRON kupowane są nowe instrumenty. W tym roku planowane było nabycie kotła, pierwszych skrzypiec i dzwonków koncertowych.

Mało tego, działalność koła miała być poszerzona. Stowarzyszenie planowało zakup dodatkowych trzech instrumentów specjalistycznych. Elektroniczne urządzenia miały pozwolić osobom głęboko upośledzonym fizycznie za pomocą mikroruchów sterować emisją dźwięków. Ekspert PFRON zakwestionował jednak zasadność zakupu.

Kruchy system

Działające od 26 lat w Gdańsku Stowarzyszenie Pomocy Osobom Autystycznym również nie znalazło się na liście organizacji finansowanych przez PFRON.

- Obecna sytuacja pokazuje kruchość systemu finansowania organizacji, które prowadzą placówki w trybie ciągłym, zastępując państwo w opiece nad niepełnosprawnymi obywatelami - mówi Wioleta Umławska, wiceprzewodnicząca stowarzyszenia.

Decyzja o odcięciu finansowania dwóch placówek - Centrum Aktywizacji Zawodowej i Społecznej dla Dorosłych Osób z Autyzmem //get.x-link.pl/4c501321-b275-9c06-b728-95a379e448c0,878c00c3-cf2f-661a-427f-6aeb74ae5cde,embed.htmlw Gdańsku i Gdyni - została podjęta po przedstawieniu opinii dwóch anonimowych ekspertów (działacze SPOA znają tylko ich numery identyfikacyjne). Intrygujące jest, że obaj eksperci przy ocenianiu wniosku stowarzyszenia popełnili identyczny błąd, nie uwzględniając aż 11 tysięcy godzin pracy (na 25 tysięcy wykazanych we wniosku) z podopiecznymi stowarzyszenia.

- To podważa tezę o niezależności ekspertów - słyszę w stowarzyszeniu.

O zmianie przepisów, których efektem było powierzenie losów osób niepełnosprawnych, ich opiekunów i terapeutów w ręce osób, które nawet nie pofatygowały się, by obejrzeć pozbawiane pieniędzy placówki, działacze organizacji pozarządowych dowiedzieli się przypadkiem. Wcześniej wśród oceniających wnioski znajdowali się przedstawiciele pomorskiego PFRON -u, którzy znają specyfikę działania poszczególnych organizacji. Także decyzje o przyznaniu lub nieprzyznaniu pieniędzy podejmowano z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, pozwalającym na rozsądne planowanie wydatków.

Miało być lepiej

- Komisja konkursowa zobowiązana jest do dokonania oceny merytorycznej projektu wyłącznie w oparciu o informacje zawarte w złożonym wniosku, dlatego wnioskodawca powinien przedstawić we wniosku takie informacje, które pozwolą na przeprowadzenie oceny według wskazanych powyżej kryteriów - brzmi jedno ze zdań długiego listu z wyjaśnieniami rzecznika prasowego PFRON. Rzecznik zapewnia również o profesjonalizmie i bezstronności członków komisji konkursowej.

Od kilku dni w funduszu urywają się telefony. Dzwonią rozżaleni wnioskodawcy, ale też dziennikarze. A jeszcze dwa tygodnie temu prezes PFRON Robert Kwiatkowski przekonywał publicznie, że nie powinno zabraknąć środków na „aktywizację osób niepełnosprawnych” oraz „dobrą rehabilitację społeczną”. - Będą też co najmniej takie same, a prawdopodobnie dużo większe, środki na rehabilitację społeczną - stwierdził Kwiatkowski w jednym z wywiadów.

Co takiego się stało, że organizacje z Pomorza nie odczuły poprawy, tylko pogorszenie ? Przedstawiciele PFRON tłumaczą, że to efekt niespotykanej skali zainteresowania konkursem.

-

Liczba złożonych wniosków w konkursie „Kurs na samodzielność” prawie dwukrotnie przekroczyła liczbę wniosków złożonych na 2016 r. w konkursie, który dotyczył tego samego obszaru pomocy - mówi Piotr C. Śliwowski. - Planowana wysokość środków na dofinansowanie realizacji projektów wynosi 75. mln zł. W konkursie złożono 550 wniosków na kwotę niemal 234 mln zł.

Rzecznik PFRON przekonuje, że Pomorze nie powinno czuć się pokrzywdzone. Jak informuje, z naszego regionu co piąty złożony wniosek uzyskał dofinansowanie. Dodatkowo dziewięć kolejnych organizacji otrzyma wsparcie odrębnym trybem, w ramach współpracy długoterminowej.

- W zakresie decyzji o dofinansowaniach konkurs „Kurs na samodzielność” nadal trwa. Z chwilą możliwości przeznaczenia dodatkowych środków finansowych na jego realizację, przyznawane będą kolejne dofinansowania do wniosków organizacji pozarządowych znajdujących się na listach rezerwowych - zapewnia Śliwowski.

Nie możemy dłużej czekać

- Na działalność planowaną od 1 kwietnia 2015 r. umowę podpisaliśmy w grudniu 2014 roku - wspomina Wioleta Umławska ze SPOA. - Wówczas też otrzymaliśmy niezbędne środki. Teraz, przez błędy ekspertów, wpadliśmy w tryb odwoławczy. Wyniki odwołań mają być znane w połowie kwietnia, a finansowanie kończy się pod koniec marca. Ponad 40 podopiecznych, ich bliscy, pracownicy ośrodków pozostają więc w zawieszeniu.

- Tu nie chodzi o to, że Asia czy Krzysztof nie otrzymają nowego instrumentu - przekonuje Joanna Cwojdzińska z Orkiestry Vita Activia. - Jeżeli nie dostaniemy środków, po prostu będę musiała zakończyć działalność. A zakupione już instrumenty chyba przekażę PFRON, bo mogą one być wykorzystywane wyłącznie na potrzeby niepełnosprawnych. Nasz wieloletni dorobek, zbudowany przecież przy wsparciu funduszu, pójdzie na marne.

- Do 16 grudnia mieliśmy finansowanie w ramach projektu konkursowego. Od grudnia działamy na kreskę - denerwuje się pani Janina Kaczmar z Fundacji „Pomóż Mi Żyć”. - Pożyczamy na wynajem domu, na opał, na paliwo. Terapeuci nie otrzymują pensji. Dotacja z PFRON jest jedyną deską ratunku aby nasze dorosłe dzieci mogły korzystać z terapii i tym samym mieć szansę na w miarę normalne życie. Potrzebne są pieniądze natychmiast. Nie możemy dłużej czekać na liście rezerwowej.

Dorota Abramowicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.