Niepełnosprawne cheerleaderki. Na wózku mistrzowsko macha się pomponami [ZDJĘCIA]

Czytaj dalej
Fot. Piotr Hukało
Ewa Andruszkiewicz

Niepełnosprawne cheerleaderki. Na wózku mistrzowsko macha się pomponami [ZDJĘCIA]

Ewa Andruszkiewicz

Z Sopotu wybierają się do Stanów Zjednoczonych. Niepełnosprawne cheerleaderki - jedyna taka grupa w Polsce - zaprezentują się na Mistrzostwach Świata w Orlando w kategorii paracheer. Trwa zbiórka funduszy na podróż dziewczynek.

Poniedziałek, godzina 16.30. Parkujemy pod Ergo Areną, gdzie za chwilę ma się rozpocząć trening pierwszej w całym kraju grupy niepełnosprawnych cheerleaderek. Przed salą gimnastyczną zaczynają gromadzić się uczestniczki. Są podekscytowane i uśmiechnięte. Od ich ostatniego spotkania minął już tydzień, więc zdążyły się za sobą stęsknić. Jak same przyznają, w zespole poznały swoje bratnie dusze. To właśnie przyjaźń i taniec pozwalają im choć na chwilę oderwać się od zbyt szarej, jak na ich wiek, rzeczywistości.

Taniec mimo barier

Ewa nigdy nie postawiła pierwszego kroku. Urodziła się z przepukliną oponowo-rdzeniową, która już w przedszkolu przykuła ją do wózka inwalidzkiego. Mimo to dziewczynka nie tylko nigdy się nie poddała, ale jeszcze pokazuje innym, że przy odrobinie samozaparcia wszystko jest możliwe.

- W zespole jestem już od trzech lat. O zajęciach dowiedziałam się od swojej przyjaciółki, chciałam spróbować swoich sił - mówi Ewa Indyk. - Bardzo podobają mi się ćwiczenia, układy i to, że tak dobrze się wszystkie ze sobą dogadujemy. Atmosfera jest bardzo przyjemna. Super, że mimo barier uprawianie niektórych dyscyplin sportu jest możliwe.

- Urodziłam się z brakiem kości krzyżowej. Od zawsze lubiłam taniec. Wcześniej w szkole tańczyłam ze wstążką, potem wstąpiłam do sekcji cheerleaderek na wózkach. Bardzo lubię nasze treningi, pozwalają mi zapomnieć o codziennych problemach i męczącej rehabilitacji - dodaje Martyna Ciecierska.

Mimo przeciwności losu -jak przyznaje Monika Matusiewicz, trenerka dziewczynek - są one tak pozytywnie nastawione do świata, że każdemu udziela się ich optymizm i wola zmieniania swojego świata. Nigdy nie narzekają, wszystkie polecenia na sali gimnastycznej wykonują bez dyskusji i po uśmiechach widać, że sprawiają im one masę frajdy.

Wspólna grupa

Ich wspólne początki instruktorka wspomina dziś z rozrzewnieniem.

- Na Ergo Arenie trenuję z zespołem Cheerleaders Flex Sopot. Trzy lata temu otrzymaliśmy propozycję stworzenia podgrupy dla osób niepełnosprawnych - Cheerleaders Flex Pomorze. Stwierdziliśmy, że to świetny pomysł - mówi Monika Matusiewicz. - Na pierwszym treningu, trzy lata temu, pojawiło się pięć osób. Dziś trenuje siódemka. Na początku sama musiałam usiąść na wózek inwalidzki, żeby zobaczyć, co można na nim zrobić, czy da się w ogóle równocześnie jeździć, pracować z pomponami i wykonywać dynamiczne ruchy górnymi partiami ciała. Okazało się, że to możliwe, ale wymaga dużo pracy, trzeba mieć dobrą koordynację, wyczucie własnego ciała i orientację w przestrzeni - dodaje.

Na początku sama musiałam usiąść na wózek inwalidzki, żeby zobaczyć, co można na nim zrobić, czy da się w ogóle równocześnie jeździć, pracować z pomponami i wykonywać dynamiczne ruchy górnymi partiami ciała

Po trzech latach ciężkich treningów przed młodymi cheerleaderkami pojawiła się niezwykła szansa.

- Skontaktowała się ze mną pani Małgorzata Wrońska z Polskiej Federacji Tańca z propozycją wystartowania na mistrzostwach świata w Stanach Zjednoczonych w kategorii paracheer. W tym roku kategoria ta będzie organizowana na zawodach po raz pierwszy.

Zakłada ona połączenie grupy dziewczynek, poruszających się na wózkach, z pełnosprawnymi cheerleaderkami. Na potrzeby wyjazdu połączymy się więc z grupą Galaxy Team MDK Gdynia. Cały zespół musi się składać minimum z 16 osób. My chcielibyśmy, aby do Orlando poleciało 19 zawodniczek. Już od kilku tygodni pracujemy nad wspólną choreografią. Wszystko musi być dopracowane do perfekcji - kontynuuje pani Monika.

Już pomogły morsy

Na zawodach w Stanach Zjednoczonych oceniana będzie wartość techniczna i artystyczna występu. Cheerleaderki pełnosprawne będą musiały wykonać wymachy, skoki, piruety. Dziewczynki na wózkach - adekwatne ruchy, tyle że górną częścią ciała.

Ubrane będą w biało-czerwone stroje, w rękach trzymać będą białe pompony, a na wózkach pojawią się biało-czerwone osłony na koła.

- Stresuję się bardzo wyjazdem do Orlando, ale cieszę się, że będziemy mogły wystąpić przed większą publicznością. Lubię nasz zespół, przyjaźnimy się, wspieramy, pomagamy sobie nawzajem - mówi 12-letnia Wiktoria Kaznowska.

Trafiły do mnie naprawdę niesamowite osoby. Są bardzo odważne, podejmują się każdego wyzwania, nigdy nie narzekają. Lubią nasze zajęcia, bo są dla nich odskocznią od codzienności. Udowadniają, że jak się chce, to można wszystko

- Trafiły do mnie naprawdę niesamowite osoby. Choć są w bardzo różnym wieku - bo między 9 a 18 rokiem życia, łączy je wspólny cel - chęć trenowania i występowania. Są bardzo odważne, podejmują się każdego wyzwania, nigdy nie narzekają. Lubią nasze zajęcia, bo są dla nich odskocznią od codzienności. Udowadniają, że jak się chce, to można wszystko - dodaje pani Monika.

Mimo że dziewczynki dają z siebie wszystko, potrzebują też odrobiny naszej pomocy. Według szacunków, wyjazd na mistrzostwa świata do Orlando kosztować będzie ok. 180 tys. złotych.

Występ cheerleaderek na wielkiej scenie ma się odbyć 27 kwietnia.

- W zeszłą niedzielę zrobiliśmy pierwszy krok, aby uzbierać kwotę potrzebną na nasz wyjazd. Na sopockiej plaży, z inicjatywy radnego Pawła Kąkola, odbyła się akcja pod hasłem „charytatywne morsowanie”. Jej efekt przerósł nasze oczekiwania. Do wody tego dnia weszło 285 osób, udało się uzbierać 8 tys. zł - cieszy się pani Monika. - Mamy już kilka nowych pomysłów na kolejne zbiórki. Liczymy, że powolutku uda nam się zebrać całość. Każdy, kto chciałby nam pomóc w realizacji naszego marzenia, może się z nami skontaktować poprzez stronę www.nawozkach.pl lub odwiedzając nasz funpage „Cheerleaders na wózkach pierwsza sekcja w Polsce”.

ewa.andruszkiewicz@polskapress.pl

Ewa Andruszkiewicz

Na łamach "Dziennika Bałtyckiego" poruszam najczęściej tematy związane z Sopotem. Piszę o tym, co dzieje się w mieście, o działaniach władz kurortu, nowych inwestycjach i problemach mieszkańców. Interesują mnie także zagadnienia skupione wokół zakazu handlu w niedziele, jego wpływie zarówno na drobnych przedsiębiorców, jak i największe sieci dyskontowe.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.