Nie tylko młodzi wołają o pomoc, kto rozwiąże ich wielkie problemy?

Czytaj dalej
Fot. pixabay.com
Leszek Kalinowski

Nie tylko młodzi wołają o pomoc, kto rozwiąże ich wielkie problemy?

Leszek Kalinowski

Rodzice żyją dziś w swoim świecie, dzieci - w swoim. Młodzi szukają wsparcia w internecie i wśród rówieśników. To nie zawsze przynosi oczekiwane efekty. Stąd kryzysy emocjonalne...

Iga zakochała się w Patryku. Po same uszy. On? Zapewnia ją o swym głębokim uczuciu. I że mu tęskno, gdy jej nie widzi. Prosi o fotkę. Potem drugą i trzecią. Prawi jej komplementy. Prosi o bardziej śmiałe zdjęcia. Ona? Ulega jego namowom. Rozbiera się…

- Potem chłopak chwali się fotkami przed kolegami – mówi prof. Zbigniew Izdebski z Uniwersytetu Zielonogórskiego, który w poradniach pomaga wielu młodym ludziom. I ich rodzicom. – Wspomniana sytuacja nie dotyczy tylko chłopców. Często to dziewczęta dziś wymuszają różne sytuacje, szantażują, że wrzucą zdjęcia do internetu.

Potwierdzają to różne badania naukowe. Nastąpiła ogromna zmiana obyczajowa. Dziś to dziewczęta częściej podejmują inicjatywę. Wpływają deprymująco na chłopców.

- A jemu jest głupio odmówić, bo przecież mężczyzna zawsze może – mówi prof. Izdebski. – To już nie on obmacuje dziewczynę. Ale ona jego i to w szkolnych warunkach.

Załamana, bo nikt jej nie chciał na domówce

Badania prof. Barbary Wojnarowskiej mówią o tym, że 19 procent dziewcząt i 16 procent chłopców jest po inicjacji seksualnej przed 15 rokiem życia.

- Duży wpływ na zmianę obyczajowości ma internet. Młodzież nie ma problemu z dotarciem do różnych stron. Ogląda, porównuje, snuje różne wizje – opowiada psycholog Tomasz Franczyk. – A skoro tyle osób, także młodych, rozbiera się i pokazuje się nago, masturbuje się przed kamerkami, zachowuje się wulgarnie, to dlaczego ja nie mogę? Skoro ona ma już pierwszy raz za sobą, to nie mogę być gorsza?

Popularne są też dziś tzw. domówki.

- Dziewczyna wychodzi z imprezy i jest załamana. Bo nie było zainteresowania nią. Czuje się więc niedowartościowana – opowiada prof. Izdebski. – Mówi, że to tragedia, bo nie było nawet seksu oralnego. On nie chciał. Bo były dwie inne dziewczyny…

Prof. Izdebski w swojej pracy spotkał się m.in. z takimi zachowaniami: Starsi uczniowie zaczepiają w toalecie młodszego kolegę. Zmuszają go do kontaktów oralnych.

- Dla nich nie jest to zachowanie o charakterze seksualnym. Oni w ten sposób chcą kogoś upokorzyć, pokazać, kto tu rządzi – zauważa profesor. - Jednocześnie to nagrywają i mówią tak: Jak nam nie przyniesiesz kasy codziennie, to pokażemy to innym. I ten chłopak nigdy nie kradł, ale kradnie teraz rodzicom pieniądze...

Mąż chyba molestuje naszą córkę

Innym razem w poradni zjawia się z rodzicami 12-latek. Jego problem to starsi koledzy, z którymi chodzi na treningi piłki nożnej. Oni cały czas opowiadają mu, co robili w internecie, jakie filmy pornograficzne oglądali, wykonują przy tym niedwuznaczne ruchy. Namawiają go, żeby spróbował. Oni załatwią mu dziewczynę. 12-latek źle się w takich sytuacjach czuje. Przecież przychodzi grać w piłkę nożną. I tyle…

Zdarzają się jeszcze młodsi pacjenci czy pacjentki. Bo rodzic nagle się zaniepokoi.

- Moja córka stała się apatyczna, nie chce ze mną rozmawiać. Ba, nie chce nawet wstawać rano do szkoły – opowiadała jedna z mam. – Mam podejrzenia, że mój mąż ją molestuje.

I co się okazało? Że ośmiolatka znalazła w telewizji kanał, w którym późnym wieczorem puszczano erotyczne filmy. Tak ją one wciągnęły, że oglądała je co noc. I po prostu była niewyspana, więc podczas lekcji w szkole często była nieobecna.. Jej myśli krążyły wokół innych obrazów, ziewała i najchętniej położyłaby się spać.

Wielu młodych ludzi nie radzi sobie także w innych sytuacjach z rówieśnikami. Jak zauważa psycholog Tomasz Franczyk - dziś młodzież jest w zupełnie innej sytuacji niż ich rodzice.

- Sam mam nastoletniego syna i córkę. Widzę, jaki mają oni - i ich koledzy - stosunek do ciuchów - podkreśla. - My nie przywiązywaliśmy do nich tak dużej wagi. Wszyscy wyglądaliśmy podobnie. W sklepach nic nie było. A jak rzucili buty, to ten który znalazł się w kolejce, kupował też dla kolegów. W rezultacie mieliśmy takie same buty, kurtki, plecaki. To nam nie przeszkadzało, przeciwnie czuliśmy się jeszcze bardziej zgraną paczką.

Dziś różnice majątkowe są bardziej widoczne. Młodzi niczego nie muszą zdobywać. Jak ktoś ma mniej, czuje się gorszy. Ciuchy muszą być markowe, bo siara.

- Masz nie takie buty, bluzę, nie taki tatuaż... I to już wystarczy, by kpić, stosować przemoc psychiczną wobec rówieśników - przyznaje prof. Zbigniew Izdebski, do którego i w tej sprawie zwraca się wielu rodziców ze swoimi dziećmi. - Dziewczyny chcąc zdobyć lepsze ciuchy, próbują zarabiać np. na sekskamerkach. Innym problemem są... rodzice. Bo nie tak się ubierają, pracują nie tam, gdzie wypada, mają nie taki samochód...

Młodzi z jednej strony zaczynają się ich wstydzić. Bo co powiedzą koledzy. Z drugiej przecież bardzo ich kochają. Emocje buzują...
Dorosłym takie problemy mogą wydawać się mało ważne, ale one bardzo dotykają młodych ludzi, którzy nie potrafią sobie z nimi poradzić. Ulegają presji rówieśniczej, uciekają ze szkoły, uciekają w wirtualny świat, zamykają się w sobie, popadają w depresje albo w uzależnienia.

Chaos informacyjny jest niebezpieczny

- Młodzież nie była nigdy dotąd w tak trudniej sytuacji - komentuje prof. Zbigniew Izdebski. - Internet tworzy chaos informacyjny, niebezpieczny dla życia emocjonalnego. W naszym regionie wielu rodziców pracuje poza Polską, przyjeżdżają tylko na weekendy albo nawet co kilka tygodni. To także ma wpływ na funkcjonowanie rodziny zwłaszcza w okresie dorastania, gdy młodzi ludzie potrzebują rodziców. My, dorośli, pracujemy coraz dłużej. Pozbawieni wsparcia młodzi ludzie szukają go w grupie rówieśniczej, w internecie, a to nie zawsze przynosi pożądane efekty.

Mamy przedmiot wychowanie do życia w rodzinie, ale nie jest on doceniany przez dyrektorów, nauczycieli, rodziców…
- U nas niewiele osób chodzi na te zajęcia. Po pierwsze są dodatkowe i na ostatniej lekcji. Nikomu się nie chce - mówi gimnazjalista Filip. - Poza tym ani w podstawówce, ani w gimnazjum nie miałem szczęścia do nauczycieli z tego przedmiotu. Zwykle są to katechetki lub panie od biologii. A to specyficzne zajęcia. Powinien je prowadzić ktoś, do kogo ma się całkowite zaufanie. Najlepiej ktoś młody.

Jednym z takich nauczycieli jest Adrian Tabaczuk, który jest młody, niezwiązany bezpośrednio ze szkołą, w której prowadzi zajęcia. Bo zatrudniony jest na Uniwersytecie Zielonogórskim. Przyznaje, że na zajęcia chodzi więcej dziewcząt niż chłopców. Ci bowiem uważają, że wszystko wiedzą i o nic nie muszą pytać. Gdy uczniowie piszą anonimowo na kartkach, jakie tematy chcieliby omawiać na zajęciach, okazuje się, że ich wiedza często jest zerowa albo nierzetelna, bo zdobyta z internetu.

O czym chcieliby rozmawiać? Często proszą, by poruszać problem rozwoju narządów płciowych, antykoncepcji, a także spraw związanych z orientacją seksualną. O uczuciach, miłości, przyjaźni rozmawiać nie chcą. Mają niedosyt innej wiedzy.
Także do poradni zgłaszają się chłopcy, którzy martwią się wielkością swojego penisa. Bo widzieli w filmie pornograficznym i myślą, że z nimi jest coś nie tak.

Nie brak emocji wokół masturbacji. Jak zauważa prof. Izdebski, jest ona po dziś obarczona nie tylko poczuciem grzechu, ale także poczuciem czegoś co z punktu widzenia seksualnego nie powinno być...

- Jest takie myślenie: masturbuję się, ale lepiej by było, żebym rozpoczął życie seksualne. Bo to jest normalne - mówi profesor. - I to nieważne z kim, raz z jedną, raz z drugą dziewczyną.

Po pomoc do specjalisty, on poradzi

Rodzice żyją w swoim świecie, dzieci w swoim. Cieżko się spotkać... Stąd coraz więcej dorosłych i młodych szuka pomocy u specjalistów. Problem w tym, że dostęp do nich jest utrudniony. Brakuje poradni, odpowiednio przygotowanych osób. Dlatego na Uniwersytecie Zielonogórskim będzie uruchomiona nowa specjalność na pedagogice - poradnictwo rodzinne i młodzieżowe z edukacją seksualną. Studenci zdobędą wiedzę i umiejętności, jak wspierać młodzież i rodzinę w kryzysie, jak prowadzić mediacje, poradnictwo rówieśnicze, na czym polega coaching i mentoring. Zdobędą wiedzę na temat seksualności człowieka, pedagogiki seksualnej, psychologii i socjologii.

- Mamy nadzieję, że wesprą oni przedmiot wychowanie dożycia w rodzinie. Ale nie tylko w szkołach będą pomagać. Znajdą również zatrudnienie w poradniach, a te zgodnie z nową ustawą, mogą też tworzyć Centra Pomoc y Rodzinie - dodaje prof. Zbigniew Izdebski.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Bałtyckiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Bałtyckiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Bałtyckiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Leszek Kalinowski

Jestem dziennikarzem działu informacyjnego. W "Gazecie Lubuskiej" pracuję od 1991 roku. Najczęściej poruszam tematy związane z Zieloną Górą i oświatą (przez lata prowadziłem strony dla młodzieży "Alfowe bajerowanie" - pozdrawiam wszystkich Alfowiczów rozsianych dziś po świecie). Z wykształcenia jestem magistrem filologii polskiej. Ukończyłem też dziennikarstwo oraz logopedię, a także podyplomowe studia "Praktyczne aspekty pozyskiwania funduszy unijnych".

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.