Nie ma ideałów. Matka Polka kontra wystarczająco dobra

Czytaj dalej
Fot. Pixabay
Gabriela Bogaczyk

Nie ma ideałów. Matka Polka kontra wystarczająco dobra

Gabriela Bogaczyk

Przez całe nasze dorosłe życie przewijają się zachowania i rytuały, które wynieśliśmy z rodzinnego domu. Budujemy relacje podobne do tych, które już widzieliśmy. Największy wpływ na to wszystko ma nasza matka.

Jak relacja z matką wpływa na nasze dorosłe życie? - pytamy Marzenę Bichtę, psychologa

Matka jako pierwotna opiekunka, czyli osoba najważniejsza w relacji z małym dzieckiem, ma ogromny wpływ na to, w jaki sposób będziemy budować swoje relacje ze światem, w jaki sposób kształtować się będzie całe nasze życie. W mikrokosmosie dziecka matka jest odniesieniem do całego świata.

Jeśli dziecko dostaje od matki bezpieczeństwo, miłość, ufność, akceptację, to potem z takim „wyposażeniem” wchodzi w relacje z całym światem. Zachowanie matki wobec nas staje się modelem współżycia społecznego, które realizujemy w dorosłości.

Co jeśli nie jest tak różowo?

Jeśli w relacji z matką potrzeba akceptacji, miłości, bezpieczeństwa nie zostały spełnione, to deficyty te mogą utrudniać nam budowanie satysfakcjonujących więzi z ludźmi. Mogą przekładać się na mniejsze zaufanie, niższe poczucie wartości, akceptacji.

Oczywiście pamiętajmy, że mamy też odrębne „ja”, inne doświadczenia, innych ludzi na swojej drodze, którzy dają nam siłę, by budować dobre życie.

Jest różnica we wpływie roli matki na dziewczynkę, a na chłopca?

Nie ma ideałów. Matka Polka kontra wystarczająco dobra

W budowaniu jakości relacji ze światem myślę, że płeć nie ma znaczenia. Po prostu matka wpływa na swoje dzieci i już. Matka odgrywa decydującą rolę w formowaniu społecznej postawy dziecka wobec świata. Nie powinniśmy przy tym ujmować znaczenia roli ojca w budowaniu tożsamości dzieci.

Podobno mężczyźni wybierają kobiety podobne do swoich matek?

Nie opowiedziałabym się jednoznacznie za taką teorią. W życiu dorosłym budujemy podobne relacje emocjonalne do tych, które towarzyszyły nam z najbliższymi w dzieciństwie, które po prostu wynieśliśmy z domu.

W relacjach przyjacielskich, partnerskich, zawodowych bardziej odzwierciedla się jakość relacji z naszymi opiekunami w dzieciństwie niż podobieństwo do któregoś z nich.

Podobną zależność możemy dostrzec wychowując dzieci. Nie ma to prostego przełożenia w skali „jeden do jednego”, ale często w tej więzi, którą tworzymy z dziećmi, pojawiają się pewne zachowania, które przeżyliśmy i których doznaliśmy sami będąc dziećmi.

Ile jest prawdy w powiedzeniu „jaka matka, taka córka?“

Myślę, że wynika z tego, że powielamy pewne mechanizmy, którym sami byliśmy poddawani. Są to wzorce i rytuały dobrze nam znane, które obserwowaliśmy jako dziecko. To upodabnianie się wynika z powtarzania czegoś, co jest nam znane, bezpieczne i w czym czujemy się komfortowo. Chcąc nie chcąc, te rytuały pojawiają się w naszym życiu. Nawet jeśli wcześniej mówiliśmy: „o nie, ja taka nie będę, ja tak na pewno nie postąpię”, to nagle, w życiu dorosłym, okazuje się, że właśnie tak postępuję.

Łapiemy się wtedy na tym, że „zrobiłam tak jak ona, powiedziałam tak, jak ona”. W takich sytuacjach odzwierciedla się silna więź matki z córką. To swoiste potwierdzenie, że coś nas łączy, że jesteśmy podobne. Dla mnie to cudowne, że mamy do dyspozycji mechanizmy, które cały czas nam przypominają, że jesteśmy w relacji z naszymi bliskimi.

Nieświadomie, ale te wzorce cały czas się w nas odzywają, np. w geście, słowie, w sposobie reagowania. W dużym uproszczeniu brzmi to: „jaka matka, taka córka”. Jednak, moim zdaniem, bardziej odpowiednie byłoby powiedzenie: wiele córek jest podobnych do swoich matek.

Nie ma idealnych matek?

Nie ma, nie istnieje ktoś taki jak idealny rodzic. Tym bardziej że szczególnie dzisiaj bardzo trudno jest być matką. Z jednej strony mamy dostęp do wielu informacji, porad, wiedzy, jak nią być, ale z drugiej strony, mamy ogromną skalę porównawczą, tak wiele różnych pomysłów na to, jak być idealnym rodzicem, że łatwo gubimy się w tych propozycjach.

Niekiedy kobiety chcą być idealne jednocześnie jako matka pracująca, matka bawiąca się, matka gospodyni, matka przyjaciel. Trzeba jasno powiedzieć, że nie ma takiej szansy, aby odnaleźć się świetnie w tych wszystkich rolach. Bo wtedy zapominamy o sobie jako o człowieku.

Myślę, że w gonitwie za idealnymi rolami matki, warto się zatrzymać i popatrzeć na siebie, zastanowić się, co jest dla mnie dobre. Nie bez powodu mówi się, że jak matka jest szczęśliwa, to i dziecko jest szczęśliwe.

Zdarza się, że inne kobiety wytykają błędy matkom, mówiąc, że podaje za zimne mleko, źle karmi, nie wkłada czapeczki na spacer... Skąd to się bierze?

Takie wytykanie komuś błędów może być narzędziem do tego, aby znaleźć poczucie swojej wartości jako rodzic. To poszukiwanie argumentów potwierdzających, że to ja sobie dobrze radzę z dzieckiem. W dzisiejszych czasach to jest dość trudne ze względu chociażby na ilość wymagań wobec dzieci. Wyzwania dla dzieci są wyzwaniami dla rodziców. A dzieci są obarczane wieloma obowiązkami szkolnymi, koniecznością rozwijania zainteresowań, talentów.

Oprócz tego powinny być też empatyczne, kulturalne i trochę niezależne. W całym tym ferworze oczekiwań i przygotowań dziecka do dorosłości, największy stres i trudności przeżywają rodzice, bo to ich właśnie obarcza się największą odpowiedzialnością za to, jak będzie wyglądać kształt naszych przyszłych pokoleń.

To jest ogromny ciężar, szczególnie dla matki, której społeczeństwo stawia zadanie wychowania dziecka nie tylko na osobę szczęśliwą, ale też na dobrego obywatela, męża, żonę, przyjaciela, pracownika. Tak naprawdę dzieci wychowujemy nie dla siebie, ale dla innych, dla społeczeństwa. I wypuszczamy w świat. Stąd odpowiedzialność i presja społeczna też są duże.

Dlatego, rodzice szukają w zewsząd potwierdzeń na to, że sobie dobrze z tym radzą. A jeszcze lepiej, gdy doradzamy innym rodzicom. Tu się pojawia taka wspólnotowa odpowiedzialność za wychowanie wszystkich dzieci. „Wszystkie dzieci są nasze”. Jak bardzo przejmujemy się tą rolą społeczną widać na przykład na placach zabaw.

Czy w społeczeństwie nadal funkcjonuje wzorzec matki Polki?

Coraz mniej, ale wciąż istnieje. Nawet jeśli funkcjonuje jako antywzór, to potwierdza tylko, że nadal jest. Możemy do niego dążyć albo go unikać, ale to oznacza, że jest silny w społeczeństwie. Można też zadać sobie pytanie, co to znaczy w dzisiejszych czasach być matką Polką?

Moim zdaniem, ten wzór się dewaluuje, 30 lat temu oznaczał coś innego. Dla mnie to już nie jest matka Polka obciążona zakupami. Z czasem ten wzorzec narósł różnymi innymi oczekiwaniami społecznymi. Teraz matka Polka to kobieta, która łączy role. Czyli jest matką, ale jednocześnie pracuje, gotuje, ma czas, żeby się spotkać z przyjaciółkami, pójść na fitness. To nie jest już matka poświęcająca się tylko domowi, porzucająca swoje życie zawodowe i rozwój osobisty na rzecz opieki nad dziećmi.

Coraz więcej oczekiwań społecznych idzie w takim kierunku, że matki, które nie pracują, też nie są do końca dobrymi matkami, bo nie dają dzieciom wzorców: że należy dbać o siebie, rozwijać się, płacić podatki, dawać swój wkład w gospodarkę. Dzisiaj jest coraz mniejsze przyzwolenie społeczne na matki niepracujące.

Czy każda kobieta jest stworzona, aby być matką?

Pewnie, że nie. Myślę, że nie każda kobieta musi zostać matką. Bycie matką jest oczywiście wielkim prezentem, uprawnieniem, przygodą, która wzbogaca życie, buduje nową tożsamość, otwiera inne perspektywy. Natomiast nie jest tak, że każda kobieta tego etapu w życiu potrzebuje czy chce się z nim zmierzyć. Zaznaczmy, że oprócz tego, że bycie matką jest przywilejem, to jest to też ogromna odpowiedzialność i trudność.

Matki płacą za to codziennie wielką cenę. Najlepiej gdyby macierzyństwo było świadomą decyzją. Decyzją na to, że mam w sobie tyle siły, miłości, że chcę się nią podzielić z innymi. Wiele kobiet stawia sobie pytanie: czy jestem gotowa na macierzyństwo? I nie wszystkie z nich radzą sobie z rolą matki. Nie każda musi obowiązkowo tej roli posmakować i ją zrealizować.

Czy Dzień Matki powinien być codziennie?

Dzień Matki nie tylko powinien być, ale tak naprawdę jest codziennie. Matka to potrzeba - miłości, akceptacji, bezpieczeństwa, jak powietrze, bez którego żyć się nie da. Donald Winnicott, psycholog dziecięcy, stworzył wiele lat temu pojęcie „wystarczająco dobrej matki”.

Idealna matka nie istnieje, wystarczy, że będzie wystarczająco dobra, dając dziecku to, co w sobie ma najlepszego, czasami mniej, czasami więcej, ale wszystko, co tylko posiada. Budowanie czy odbudowywanie własnej relacji z matką to uznanie, że zrobiła to, co mogła, najlepiej jak potrafiła, żebyśmy mogli się rozwijać. To spojrzenie na jej rolę ze zrozumieniem, akceptacją, często z wybaczeniem. To docenienie każdego przejawu jej miłości.

Gabriela Bogaczyk

Zajmuje się ochroną zdrowia i sprawami społecznymi.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.