Beata Gliwka

Nie dawano ich córce wielkich szans. Rzucili wszystko, żeby ją ratować

Judytka (na zdjęciu z mamą i tatą) mimo choroby ciągle uczy się nowych rzeczy Fot. Archiwum rodzinne Judytka (na zdjęciu z mamą i tatą) mimo choroby ciągle uczy się nowych rzeczy
Beata Gliwka

Łobuzerski uśmiech i wesołe iskierki w oczach. Jak każdy trzylatek zaczęła już „wyczuwać” słabości rodziców i kombinuje, jak uniknąć przykrych obowiązków. A tych w życiu Judytki Machoń jest nazbyt dużo. Ćwiczenia oddechowe, odkrztuszanie, bolesna rehabilitacja, cotygodniowy pobyt w szpitalu, leki, badania…

Dziewczynka choruje na najgorszą z odmian rdzeniowego zaniku mięśni. Większość chorych dzieci w tym wieku już nie mówi, nie porusza się, nie je, nie oddycha samodzielnie, umiera.

Judytka dostała szansę dzięki odrobinie szczęścia, pomocy dobrych ludzi i determinacji rodziców, którzy z dnia na dzień zostawili wszystko i wyjechali ze śmiertelnie chorym dzieckiem na eksperymentalną terapię do Włoch. Bez pracy, znajomości języka, mieszkania.

W dalszej części artykułu przeczytasz m.in.:

  • Czym objawia się rdzeniowy zanik mięśni?
  • Jak zdiagnozowano tę chorobę u Judytki?
  • Jak przebiegła  eksperymentalna terapia we Włoszech?
  • Jak można pomóc dziewczynce i jej rodzicom?

 

 

Pozostało jeszcze 93% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Beata Gliwka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.