Neuromodulacja, czyli ciało przez mózg prądem leczone

Czytaj dalej
Fot. Karolina Misztal
Dorota Abramowicz

Neuromodulacja, czyli ciało przez mózg prądem leczone

Dorota Abramowicz

Chirurgia umysłu. Jeszcze niedawno była traktowana bardziej jako naukowa fantazja niż realna możliwość leczenia. Dziś neurochirurdzy leczą w ten sposób wiele chorób, budzą ze śpiączki i pomagają w walce z nałogami.

Pan A., były sportowiec z ciężką chorobą wieńcową, nie mógł zrobić nawet kilku kroków. Nie pomagało założenie stentów, nie działały leki. Dziś chodzi z psem na spacer.

U B., młodej gdańszczanki, niedługo po ukończeniu 20 roku życia zdiagnozowano chorobę genetyczną - pląsawicę Huntingtona. Chorzy wykonują niekontrolowane ruchy, przypominające taniec (stąd pląsawica), drżą im ręce i nogi, mają problemy z funkcjonowaniem w codziennym życiu, nie mogą pracować. B. obecnie pracuje w jednej z gdańskich cukierni.

Pani C. z chorobą Parkinsona nie była w stanie unieść szklanki z herbatą, nie mogła zapiąć guzika, nabrać zupy łyżką. Ciągle musiała liczyć na pomoc bliskich. Dziś jest samodzielna.

O D., młodym mieszkańcu Wrocławia, prof. Wojciech Kloc usłyszał o godzinie 4 w nocy. Na ekranie telewizora płakała kobieta, opowiadając o synu, który od trzech lat nie wstaje z łóżka. Chłopiec cierpiał na dystonię polekową, miał nienaturalnie skręcone i wygięte ciało. Profesor zaproponował, by D. przyjechał do Gdańska. Po zabiegu chłopiec zaczął chodzić.

Wszystkim tym pacjentom życie zmienił prąd elektryczny. A dokładniej - wszczepienie na oddziale neurochirurgii gdańskiego szpitala urządzenia przypominającego rozrusznik serca z elektrodą stymulującą, chirurgicznie umieszczoną w wybranym obszarze mózgu. Metoda ta zwana jest neuromodulacją i polega na zmianie, różnymi metodami, układu nerwowego chorującego człowieka.

Wanna z rybą elektryczną

- Leczenie prądem to żadna nowinka - mówi z uśmiechem prof. dr hab. Wojciech Kloc, ordynator oddziału neurochirurgii w Szpitalu M. Kopernika w Gdańsku. - Taką metodę stosował Hipokrates, umieszczając pacjenta w wannie razem z rybami elektrycznymi. Obecnie neuromodulacja obejmuje dwie przeciwstawne dziedziny. Jedna z nich polega na zatrzymaniu patologicznych funkcji określonych części mózgu, druga na stymulacji do prawidłowego działania. Zawsze dla lekarzy wyzwaniem było, czy możemy ingerować w umysł człowieka tak, by nie budziło to wątpliwości religijnych i etyczno-moralnych oraz prawnych. Każde nasze działanie w obrębie mózgu niesie w sobie ryzyko zmiany funkcji, którą z grubsza możemy przewidzieć. Natomiast neurochirurgia czynnościowa zajmuje się taką celowaną modyfikacją funkcji mózgu, rdzenia czy nerwów obwodowych.

Zawsze dla lekarzy wyzwaniem było, czy możemy ingerować w umysł człowieka tak, by nie budziło to wątpliwości religijnych i etyczno-moralnych oraz prawnych.

Jeszcze nie tak dawno temu używanie elektrowstrząsów przy leczeniu osób chorych psychicznie kojarzyło się z dramatem bohaterów filmu „Lot nad kukułczym gniazdem”. Równocześnie pacjenci poddawani byli zabiegom lobotomii. Zabiegi rozpropagowane na początku XX w. przez późniejszego noblistę Egasa Moniza zmieniały chorych w otępiałe istoty.

- Póki nie opracowano dokładnej lokalizacji określonych funkcji mózgu i metod ich znalezienia u żywych ludzi, stosowano ten szalenie ryzykowny i nieodwracalny sposób leczenia - przyznaje prof. Kloc. - Jednak dopiero wynalezienie nowoczesnych leków stosowanych w psychiatrii sprawiło, że zrezygnowano z tej wyjątkowo kontrowersyjnej metody.

Mapa mózgu

Nowoczesna farmakoterapia nie powstrzymała badań nad neurochirurgią czynnościową. - Równocześnie grupa uczonych nadal pracowała nad dokładną „mapą mózgu”, z precyzyjnym położeniem jego struktur i ośrodków - dodaje dr Witold Libionka, doświadczony neurochirurg, który neuromodulacji uczył się w renomowanej klinice uniwersyteckiej w Rochester Medical Center w USA.

Mapy zweryfikowano po wprowadzeniu nowoczesnych technik badań diagnostycznych - tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego. Lekarze odstąpili od zabiegów uszkadzających mózg, koncentrując się na jego stymulacji. I wreszcie zdobyto dowody, że drażnienie prądem dokładnie określonego miejsca może wpływać na układ wegetatywny, kontrolujący pracę wszystkich narządów człowieka.

- Mamy więc wpływ na pracę serca, pęcherza moczowego, naczyń krwionośnych - wylicza prof. Kloc. - W tym ostatnim przypadku można np. pomóc poprzez umieszczenie elektrod na powierzchni rdzenia kręgowego pacjentom z chorobą niedokrwienną kończyn. Jest to metoda sprawdzona i uznana.

Okazało się, że można też w ten sposób regulować nadciśnienie, leczyć chorobę Parkinsona, spastyczność, drżenia, dystonie, padaczkę, uśmierzać ból.

- Neuromodulacja nie wpływa na wyleczenie tych chorób, nie ma wpływu na ich spowolnienie - zastrzega dr Libionka. - - Jednak zmniejsza ich objawy i pozwala pacjentowi normalnie funkcjonować. Chorzy mają mniej powikłań i dłużej, bardziej komfortowo żyją.

Okazało się także, że przy częściowym zachowaniu dróg nerwowych w rdzeniu neuromodulacja może w przyszłości postawić na nogi pacjentów skazywanych na wózek inwalidzki.

- Na razie mówimy o obserwacjach na zwierzętach oraz o przypadku pacjenta z USA, który miał częściowo rdzeń nerwowy - tłumaczy dr Libionka. - Po stymulacji pacjent zaczął się lepiej poruszać.

Neuromodulacja nie odtworzy tego, czego nie ma, ale badania przeprowadzone przy użyciu rezonansu magnetycznego pokazały, że uszkodzone miejsca lepiej pracują poprzez lepsze przewodnictwo i ukrwienie.

Na efekty trzeba jednak czekać nawet dwa-trzy lata. I - co istotne - neuromodulacja nie pomaga pacjentom, u których doszło do całkowitego uszkodzenia rdzenia kręgowego.

W ubiegłym roku głośno było o wszczepieniu w olsztyńskiej klinice prowadzonej przez prof. Wojciecha Maksymowicza stymulatorów pacjentom pozostającym w minimalnym stanie świadomości. Drażnienie prądem wspomaga pracę mózgu. U wszystkich zaobserwowano poprawę, zanotowano też spektakularne wybudzenia.

Chirurgia umysłu

Przed siedmioma laty dr Witold Libionka opublikował naukowy artykuł „Chirurgia umysłu - naukowa fantazja czy rzeczywistość”. Chirurgia umysłu, inaczej nazywaną psychoneurochirurgią, jest oddzielną dziedziną leczącą schorzenia psychotyczne. Dziś z tytułu zapewne zniknęłoby już słowo „fantazja”, choć, jak zaznacza dr Libionka, chirurgia umysłu znajduje się jeszcze na etapie wczesnego rozwoju.

- Stymulacja działa bardzo lokalnie i przywraca stan równowagi w mózgu - mówi dr Libionka. - Natomiast z zaburzeniami psychicznymi jest pewien problem. Sama schizofrenia nie została jeszcze do końca rozpoznana i sklasyfikowana, uważa się, że istnieje ponad sto typów tej choroby. Nie ma odpowiednika anatomicznego tego schorzenia, co oznacza, że tak naprawdę nie wiemy, gdzie tę elektrodę wszczepić. U każdego chorego trzeba by było zrobić to w zupełnie innym miejscu.

Na liście chorób mających szansę zostać wyleczone za pomocą drażnienia prądem określonego miejsca w mózgu znajdują się zespoły natręctw, depresja oporna na leczenie farmakologiczne, stany lękowe, agresja, a także... uzależnienia. I to nie tylko od alkoholu, ale także od narkotyków, seksu lub hazardu. Lekarze na całym świecie przygotowują się do wykorzystania neuromodulacji przy leczeniu zaburzeń pamięci, w tym niepokonanej do tej pory choroby Alzheimera.

Okazuje się, że - na szczęście łatwym do odwrócenia - ubocznym efektem neuromodulacji może być wzbudzenie u pacjenta nieodpartej chęci do odwiedzenia kasyna.

- U pacjentów z chorobą Parkinsona stymulujemy tylną część jądra niskowzgórzowego - opowiada dr Libionka. - Przednia część, limbiczna, odpowiada za emocje i kiedy zastosujemy zbyt silny prąd, pacjent... wpada w hazard lub seksoholizm.

Ryzyko nie jest jednak duże.

- Oddział neurochirurgii Szpitala im. Kopernika jako pierwszy i jedyny w Polsce stosuje w trakcie zabiegu mikrorejestrację czynności mózgu - mówi prof. Wojciech Kloc. - Przypomina to badanie EEG w głębi mózgu w trakcie wszczepiania elektrody. Na podstawie zapisu pojawiającego się na ekranie możemy potwierdzić, że jesteśmy tam, gdzie trzeba. Działania neurochirurgów nieustannie kontroluje neurofizjolog, dr Krzysztof Dzięgiel. To wyróżnia Gdańsk wśród innych ośrodków w Polsce.

Neuromodulacja od kilku lat jest działaniem rutynowym. Na świecie wszczepiono już ok. 150 tys. samych stymulatorów głębokich, w 10 polskich oddziałach neurochirurgii przygotowanych do tego typu leczenia przeprowadza się ok. 200 zabiegów rocznie.

- Pacjenci przechodzą bardzo szczegółową selekcję, kwalifikującą do tego typu zabiegów - wyjaśnia prof. Kloc. - W Gdańsku są diagnozowani przez neurologów z prof. Jarosławem Sławkiem na czele i są konsultowani przez anestezjologa.

Konferencja

W czwartek, 25 maja, w Gdańsku rozpocznie się pierwsza Konferencja Naukowo- Szkoleniowa Polskiego Towarzystwa Neuromodulacji, podczas której zostaną omówione doświadczenia specjalistów z kraju, najnowsze osiągnięcia „chirurgii mózgu” oraz perspektywy rozwoju tej metody leczenia. Gdańsk wybrano nieprzypadkowo - tutejszy ośrodek uważany jest za najlepszy w kraju. Nowoczesna sala operacyjna, gdzie przeprowadza się najwięcej zabiegów w Polsce, notuje znikomą liczbę powikłań, a przygotowanie pacjentów przez neurologów nie odbiega od światowych standardów.

dorota.abramowicz@polskapress.pl

Dorota Abramowicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.