Nadmierne opalanie jest jedną z najczęstszych przyczyn raka skóry

Czytaj dalej
Paula Goszczyńska

Nadmierne opalanie jest jedną z najczęstszych przyczyn raka skóry

Paula Goszczyńska

Sezon na kąpiele słoneczne w pełni. Sprzyjają temu zarówno pogoda, jak i okres urlopowy. Część z nas decyduje się na wypoczynek w rodzimych górach i nad morzem, ale wielu wybiera kierunek dużo bardziej egzotyczny. Oderwani od szarej rzeczywistości staramy się jak najbardziej nacieszyć słońcem. I słusznie. Warto jednak robić to z głową - mimo, że moda na brązową opaleniznę powoli odchodzi do lamusa, to część z nas wciąż nie zna umiaru. Możemy za to słono zapłacić - zdrowiem, a nawet... życiem.

Wróg i przyjaciel
Doktor Maria Pyzio-Gutkowska, specjalista dermatologii przyznaje, że umiarkowane korzystanie ze słońca może nam przynieść sporo korzyści. - Pozytywnie wpływa w zakresie produkcji witaminy D3 i endorfin - hormonów szczęścia, które wpływają dobrze na nasz humor. Jeśli chodzi o skórę, to w niektórych chorobach pomaga, ale jest jednocześnie zdecydowanym wrogiem młodego wyglądu - mówi. - Intensywne opalanie prowadzi do szybszego starzenia się, czasem są to zmiany nieodwracalne. Może także poważnie uszkodzić skórę - wyjaśnia dermatolog.

Czy to oznacza, że słońca lepiej unikać? Niekoniecznie. Wystarczy podejść do opalania z rozsądkiem. - Powinniśmy korzystać ze słońca o określonych porach dnia - między godziną 9 a 11 oraz 16 a 18, z ochroną skóry i stopniowo. Ważne, żeby nie pokazywać się od razu na pełnym słońcu, bo wtedy bardzo łatwo o oparzenia. W ogóle opalać nie powinny się dzieci do lat dwóch, osoby starsze oraz przyjmujące leki, a także kobiety w ciąży. Wskazane jest przebywanie w półcieniu, dlatego że nie ma wtedy bezpośredniego działania na skórę słońca, które parzy - wylicza doktor Maria Pyzio-Gutkowska.

Z filtrem za pan brat
Nie musimy się wybierać do ciepłych krajów - również w codziennym życiu warto pamiętać o kosmetyku, który, szczególnie w sezonie letnim, stanie się naszym najlepszym przyjacielem. Mowa tu o filtrach ochronnych. - Jeżeli mamy ciemną karnację i nie opalamy się na czerwono, nie musimy stosować najwyższego faktora. Ważne, by chronił jednocześnie przed wszystkimi niebezpiecznymi zakresami promieniowania: UVA, UVB i podczerwienią. Na to zwracajmy szczególną uwagę - informuje nasza rozmówczyni i dodaje, że opalanie zawsze powoduje szybsze starzenie się skóry. - Jeśli zależy nam na młodym wyglądzie, im wyższy filtr, tym lepsze zabezpieczenie, także w przypadku osób z ciemną karnacją. Tutaj nasuwa mi się ciekawy przykład z życia wzięty. Na południu Europy odnotowano przypadek kobiety, która przez 30 lat siedziała w biurze zwrócona jedną stroną twarzy do okna. Po kilkudziesięciu latach pracy zauważono zdecydowaną różnicę pomiędzy obiema częściami twarzy. Ta, która była narażona na działanie promieni słonecznych wyglądała na 15 lat starszą od tej nieustannie znajdującej się w cieniu. To koronny przykład na to, jak działa światło słoneczne na naszą skórę - przestrzega.

Podczas opalania nie zapominajmy również o piciu wody. - Skóra odpowiada za termoregulację i jednym z mechanizmów chłodzenia się jest parowanie wody ze skóry. Jeżeli jest gorąco, powinniśmy dostarczać organizmowi dodatkowe porcje wody, najlepiej mineralnej niegazowanej kontynuuje dermatolog.

Cichy zabójca
Zbyt częste i intensywne opalanie to nie tylko starzej wyglądająca skóra. Oprócz aspektów wizualnych, ucierpieć może również nasz zdrowie. Rak skóry to bardzo niebezpieczna choroba, która grozi nawet śmiercią. - Warto wspomnieć o tych typach raka skóry, które są szczególnie niebezpieczne, bo występują najczęściej - to rak podstawnokomórkowy i płaskonabłonkowy. Pierwszy z nich można uznać za najpowszechniejszy, pojawiający się przeważnie u osób około 70. roku życia. Występuje głównie w miejscach narażonych na działanie promieniowania ultrafioletowego - na twarzy, dekolcie, ramionach i plecach. Wcześnie rozpoznany jest wyleczalny w stu procentach. W podobnym przedziale wiekowym występuje rak płaskonabłonkowy rozwijający się w obrębie zmian skórnych, które nazywa się rogowaceniem słonecznym. Niestety, w przeciwieństwie do raka podstawnokomórkowego ten ma znaczny potencjał złośliwości. Czerniak z kolei jest nowotworem najagresywniejszym - dość szybko daje przerzuty - mówi Maria Pyzio-Gutkowska.

Oczywistym jest, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Jeśli więc mamy w planach dłuższe przebywanie w pełnym słońcu warto zaopatrzyć się w niezbędne środki - krem ochronny, butelkę wody i czapkę z daszkiem lub kapelusz. W miarę możliwości unikajmy przesadnego opalania i... cieszmy się piękną, młodą skórą przez wiele lat.

Paula Goszczyńska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.