Szymon Zięba, Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

Na SOR-y trafiają dzieci z poważnymi urazami po zabawach z quadami

Codziennie na szpitalne SOR-y trafiają dzieci z poważnymi urazami po zabawach z quadami czy w parkach rozrywki Fot. 123RF Codziennie na szpitalne SOR-y trafiają dzieci z poważnymi urazami po zabawach z quadami czy w parkach rozrywki
Szymon Zięba, Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

Kupowanie quadów jako prezent staje się coraz popularniejsze. Często nie idzie z tym w parze dostateczna troska o bezpieczeństwo tak „obdarowanych” dzieci.

O wielkim szczęściu mogą mówić rodzice trzylatka ze Słupska, który pod koniec sierpnia trafił z ciężkim urazem jamy brzusznej do Kliniki Chirurgii i Urologii Dzieci i Młodzieży w gdańskim Szpitalu im. Mikołaja Kopernika. W nieznanych bliżej okolicznościach na chłopczyka wywrócił się quad i dosłownie zmiażdżył mu wątrobę. Gdyby nie natychmiastowa interwencja chirurgiczna dr. hab. Andrzeja Gołębiewskiego, zastępcy szefa kliniki, który tego akurat dnia pełnił dyżur, a następnie udana operacja (tak zwana hemihepatoktomia), którą dzień później przeprowadził prof. dr hab. Piotr Czauderna - kierownik Kliniki Chirurgii i Urologii Dzieci i Młodzieży - chłopiec by tego urazu najpewniej nie przeżył.

Nie pierwszy przypadek

- Dziecko było w ciężkim stanie - blade, w stanie wstrząsu, straciło bardzo dużo krwi - wspomina jeden z dyżurnych chirurgów. Zdziwienie personelu szpitala wzbudził fakt, że przetransportowano je karetką, a nie śmigłowcem sanitarnym. Podczas operacji udało się zahamować krwawienie. Pacjenta przewieziono na OIT. Następnego dnia stan chłopca na tyle się ustabilizował, że można było mu usunąć zniszczony płat wątroby.

Pierwsze dni po operacji były najtrudniejsze - lekarze obawiali się, jak jego organizm zareaguje na tak wielką traumę, czy płat wątroby, który pozostał, wystarczy do tego, by mógł on normalnie funkcjonować. Mimo że od feralnego dnia, kiedy doszło do wypadku, minęło już trochę czasu, maluch nadal jest pacjentem gdańskiej kliniki. Powoli wraca do zdrowia.

- To nowy rodzaj urazów, z którymi mamy do czynienia, od kiedy pojawiły się quady - tłumaczy profesor Czauderna. - W ciągu roku rejestrujemy ich co najmniej kilka. Jeśli quad, który jest bardzo ciężki, przewróci się, potrafi zmiażdżyć różne części ciała. W naszej klinice leczyliśmy już dzieci z różnego typu urazami tego rodzaju; ten ostatni przypadek, gdy quad zmiażdżył dziecku wątrobę, był szczególnie trudny.

Ostrzegawczy sygnał

Tymczasem kupowanie quadów jako prezent dla dzieci, i to coraz młodszych, staje się coraz popularniejsze. Już nie tylko nastolatkowie, ale nawet kilkuletnie dzieci jeżdżą quadami. Patrząc na takie radosne zabawy, zapominamy, że to nie jest zabawka, wystarczy chwila nieuwagi i może dojść do tragedii - ostrzega podkomisarz Joanna Skrent z pomorskiej drogówki.

Niestety, z policyjnych statystyk wynika, że czterokołowce nierzadko biorą udział w incydentach drogowych. Zdarzało się, że te kończyły się tragicznie. I choć udostępnione nam dane nie wyróżniają tego, w ilu incydentach uczestniczyły dzieci, liczby dotyczące wypadków z udziałem quadów powinny być sygnałem ostrzegawczym dla rodziców, którzy rozważają zakup czy udostępnienie pojazdu tego rodzaju swoim pociechom.

- W 2016 roku z udziałem czterokołowców i czterokołowców lekkich łącznie miało miejsce siedem wypadków, w których trzy osoby zostały ranne, a jedna zginęła. Doszło do dwudziestu jeden kolizji - mówi policjantka z Gdańska.

W tym roku natomiast, czyli tylko do 30 sierpnia, doszło łącznie do dwóch wypadków, w których dwie osoby zostały ranne. Odnotowano także dwanaście kolizji.

Od funkcjonariuszy z drogówki słyszymy, że niebezpiecznie mogą skończyć się także te sytuacje, w których rodzice pozwalają dzieciom używać quadów na rzadko uczęszczanych drogach poza miastami czy na polnych ścieżkach, gdzie jest pozornie bezpiecznie.

- Tam również może dojść do groźnego incydentu. Maszyny czasem nie może opanować osoba dorosła. Używające jej, nawet pod opieką, dziecko może zostać poszkodowane, a uraz może odbić się na jego przyszłym życiu - twierdzi jeden z policjantów.

Funkcjonariusze podkreślają: quad jest pojazdem, a osoba jeżdżąca nim - kierującym pojazdem.

- Zasady poruszania się nim, jak też definicja określone zostały przepisami prawa i zawarte są m.in. w Prawie o ruchu drogowym oraz Ustawie o kierujących - podkreśla podkomisarz Skrent.

Quady dzielą się na dwa rodzaje pojazdów. Pierwszy to czterokołowiec, czyli pojazd przeznaczony do przewozu osób lub ładunków, z wyłączeniem samochodu osobowego, ciężarowego i motocykla, którego masa własna nie przekracza przy przewozie rzeczy 550 kg, a w przypadku przewozu osób 400 kg. Drugi rodzaj - czterokołowiec lekki - to pojazd, którego masa własna nie przekracza 350 kg i konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 45 km/h.

Urazy i zgony

Każdego dnia dyżurujący na SOR w „Koperniku” chirurdzy dziecięcy przyjmują kilkudziesięciu pacjentów z różnego typu urazami. Ostatnio głównie z trójmiejskich parków trampolin i parków rozrywki.

Urazy są najczęstszą przyczyną zgonów dzieci, przy czym około połowa z nich to skutek wypadków komunikacyjnych. Jak wynika z danych Komendy Głównej Policji, tylko w 2015 r. w Polsce miało miejsce 2820 wypadków drogowych z udziałem dzieci do czternastego roku życia, w których obrażeń doznało ponad 3078 osób w tym wieku.

Szymon Zięba, Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.