Na potęgę zadłużamy się przez telefony komórkowe i internet

Czytaj dalej
Jacek Wierciński

Na potęgę zadłużamy się przez telefony komórkowe i internet

Jacek Wierciński

2,4 tysiąca złotych to przeciętne zobowiązania pomorskich dłużników wobec sieci komórkowych

Łączne zadłużenie Pomorzan u firm telekomunikacyjnych sięga niemal 50 milionów złotych. Nasze województwo jest w niechlubnej krajowej czołówce i choć zniesienie roamingu wewnątrz Unii Europejskiej może nieco ulżyć naszym portfelom, eksperci przestrzegają, byśmy po komórkę sięgali z rozsądkiem.

Rekordzistką jest 23-latka z Pomorza, której udało się na niezapłaconych rachunkach telefonicznych nabić aż 55,9 tys. zł, ale średnie zadłużenie ponad 20 tysięcy mieszkańców regionu, którzy trafili na czarną listę BIG InfoMonitor, wynosi 2,43 tys. zł. Warto jednak zaznaczyć, że by trafić do zestawienia utrudniającego pozyskanie kredytu czy pożyczki, trzeba zalegać co najmniej przez 60 dni na kwotę minimum 200 złotych.

Czy rosnące na potęgę zobowiązania wobec operatorów telefonicznych to element szerszego zjawiska życia na kredyt i stylu życia z automatu wpychającego w spiralę zadłużenia?

Firmy telekomunikacyjne, szukając oszczędności na korespondencji, same strzelają sobie w stopę

- Podobno takie zjawisko istnieje, ale ja nie znam ludzi, którzy żyją w ten sposób. Jednak, choć jestem ostatnią osobą, która gloryfikowałaby PRL, gdy siadam nad rachunkami, wspominam, jak wówczas po prostu płaciło się je do końca miesiąca, i cześć. Dziś zobowiązania są odłożone w czasie. Każda płatność to inny termin, a w dodatku inna forma faktury: papierowa, SMS, wiadomość elektroniczna przesyłana na nasz jeden czy drugi adres e-mail. To na pewno nie pomaga w planowaniu wydatków - zastrzega ekonomista, dr hab. Henryk Ćwikliński, profesor Uniwersytetu Gdańskiego.

I dodaje: - Pewnie jestem obrzydliwie konserwatywny, ale preferowałem zawsze rachunki w formie papierowej. Tymczasem przy odnawianiu umowy z operatorem usłyszałem, że mogę otrzymywać rachunki listownie, pod warunkiem że dopłacę 10 złotych. W przeciwnym wypadku informację o opłatach dostanę SMS-em - nawet nie pocztą elektroniczną. Takie SMS-y przychodzą z reguły w najmniej odpowiednich momentach, a później abonent o nich zapomina. Moim zdaniem, w ten sposób firmy telekomunikacyjne, szukając oszczędności na korespondencji, same strzelają sobie w stopę, choć oczywiście nie tłumaczy to zaległości liczonych w tysiącach złotych.

Rewolucję w telefonii komórkowej przyniosło wprowadzone odgórnie w całej Unii Europejskiej oraz w Norwegii, Islandii i Liechtensteinie zniesienie tzw. opłat roamingowych za korzystanie z usług operatorów poza granicami kraju. Dziś operatorzy po prostu odnotowują minuty rozmów, SMS-y czy MMS-y wykonane spoza terytorium kraju i wliczają je do swojego planu taryfowego czy pakietu. Jednak zanim beztrosko korzystać zaczniemy z międzynarodowych połączeń, warto się dokładnie zapoznać z podpisaną umową. Zasada nie dotyczy bowiem wszystkich operatorów, a także wszystkich pakietów danych. Jak podkreśla prezes BIG InfoMonitora Sławomir Grzelczak, nie każdy megabajt danych mieści się w unijnej maksymalnej stawce 21 groszy. Oddzielna kwestia to wakacje poza UE - minuta rozmowy w Turcji może kosztować od około 2,30 zł do 2,90 zł, a w Egipcie nawet ponad 9 zł.

- Użytkownicy telefonów powinni mieć świadomość, że operatorzy telefonii komórkowych chętnie korzystają z usług BIG-ów. Sprawdzają potencjalnych klientów, a gdy się pojawią problemy z uzyskaniem płatności, wpisują dłużników do rejestru - zwraca uwagę Sławomir Grzelczak.

Poza Unią słono zapłacić możemy też za internet w komórce (zdarza się, że ponad 20 zł za 1 MB!). Dlatego warto zablokować transmisję danych i korzystać z sieci Wi-Fi, a co ciekawe - pisząc SMS-y, rezygnować z polskich znaków. Okazuje się bowiem, że tunezyjski czy ukraiński operator zwykłe „ć” albo „ą” może potraktować jako kilka lub nawet kilkanaście znaków, wydatnie ograniczając limit 160 liter dostępnych w popularnych tekstowych wiadomościach.


Pomorze po uszy w długach

Długi mieszkańców województwa sięgają astronomicznego 3,83 miliarda złotych - wynika z innego raportu BIG.
Według najświeższych danych z końca maja, rok do roku niespłacone zobowiązania wzrosły o 750 mln zł, a liczba dłużników w tym samym czasie wzrosła w naszym regionie aż o 16 tysięcy (do 157 tys.). W dodatku średnia kwota zadłużenia pomorskiego dłużnika w latach 2016-2017 urosła o 2,5 tys. zł i sięgnęła 24,4 tys. zł. Dramatycznego obrazu nie poprawia fakt, że województwo nie jest liderem rankingu, a osób w finansowych tarapatach, choćby w mniej zaludnionym, sąsiednim kujawsko-pomorskim, jest więcej niż na Pomorzu.

Jacek Wierciński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.