Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Motława czyli historia boiska, którego już nie ma

Czytaj dalej
Fot. Adam Mauks
Adam Mauks

Motława czyli historia boiska, którego już nie ma

Adam Mauks

Boisko z prawie stuletnią historią przestało istnieć. Przy ul. Kościerskiej w Oliwie wychowały się pokolenia mieszkańców tej dzielnicy, ale także piłkarze, którymi Gdańsk się szczyci. Niedawno posadzono tam kilkaset drzew. Wkrótce powstanie parking dla gości ZOO.

Przed II wojną światową przy Kościerskiej (wówczas Schäfereiweg) grała drużyna katolickiej młodzieży niemieckiej skupionej wokół katedry oliwskiej. To ona zbudowała boisko. Zaraz po wojnie w piłkę grali na nim żołnierze Armii Czerwonej. Częściej urządzali tam jednak festyny i tęgie popijawy. Pod koniec lat 40. powstał w Oliwie klub Włókniarz. W jego barwach grali piłkarze, którzy występowali w B-klasie. Wtedy jeszcze wokół boiska była żużlowa bieżnia. Na niej trenowali lekkoatleci tego klubu. Tu swój talent pielęgnował znakomity polski średnio i długodystansowiec, członek słynnego lekkoatletycznego wunderteamu Lech Boguszewicz. Na murawie przy Kościerskiej grali nawet hokeiści na trawie. Później teren należał do ZOO i był dzierżawiony klubowi MRKS, a potem miasto dzierżawiło go ZOO.

Tu rodziły się talenty

- Do dziś przed oczami mam sylwetki łuczników, którzy w charakterystycznej pozie z napiętym łukiem celowali do dużych kolorowych tarcz - mówi pan Michał, który w Oliwie mieszka od 1976 roku. - Te tarcze wyglądały trochę jak zapory przeciwczołgowe, tylko wokół zawsze było sporo trocin - wspomina. Najczęściej na boisku przy Kościerskiej grali jednak piłkarze. Na mecze gdańskiej okręgówki potrafiło przyjść kilkuset kibiców. Bo grali sąsiedzi, koledzy, znajomi. Ludzie z Oliwy, ale nie tylko. Swoje mecze rozgrywali tu piłkarze dawno nieistniejących i zapomnianych gdańskich klubów jak: Motława, Victoria czy Chemik.

Boisko przy Kościerskiej swój rozkwit przeżywało w latach 70.

- Było wyjątkowe, z naturalnym drenażem, dlatego na nim cały czas coś się działo - mówi „Dziennikowi Bałtyckiemu” Bogusław Kaczmarek, były piłkarz m.in. gdańskiego MRKS, w barwach którego trenował i grał w Oliwie. - Było panaceum na wszystkie treningowe kłopoty trójmiejskich drużyn piłkarskich, które zawsze bardzo chętnie tu trenowały, bez względu na to, czy była wczesna wiosna czy późna jesień. Na tym boisku zawsze dobrze się grało - wspomina Kaczmarek. - To tu pod okiem trenera Wojciecha Łazarka podczas piłkarskich konsultacji, treningów i meczów rodziły się talenty takich piłkarzy jak Zdzisiek Rozborski, Mirek Tłokiński, Tomek Korynt, Krzysiek Adamczyk czy Mietek Gierszewski - wspomina członek sztabu trenerskiego Leo Beenhakkera. To nazwiska, których starszym kibicom piłkarskim przedstawiać nie trzeba. A było ich znacznie więcej. Pamiętam, że warunki przy Kościerskiej były raczej spartańskie. Za szatnię robił stary barak z jednym zardzewiałym natryskiem, ale wszyscy się kąpali i nikt nie narzekał. Może właśnie to nas życiowo i sportowo zahartowało? - zastanawia się trener Kaczmarek.

Nazywał się Kazik Deyna

To tu biło sportowe serce dzielnicy, a kibice przyjeżdżali na mecze z całego Trójmiasta, siadali na ławkach, które znajdowały się zaraz przy ogrodzie i domu gospodarza „stadionu przy Kościerskiej”, jak szumnie wtedy pisały wybrzeżowe gazety. Jeszcze więcej było ich na trawiastym nasypie od strony asfaltowej drogi do ZOO. Często z tranzystorami pod pachą nastawionymi na audycję „Studio S-13” oglądało się mecz przy Kościerskiej nasłuchując wieści ze stadionów ekstraklasy.

Na tym boisku młodość spędził Zbigniew Ruszkowski, który urodził się i do dziś mieszka w Oliwie.

- Grałem w piłkę w Victorii Gdańsk. Klub miał siedzibę na Ołowiance - wspomina były piłkarz z Oliwy. - Pamiętam, że na budynku, który do dziś tam stoi był napis „Victoriaschule” (nazwa szkoły w czasach Wolnego Miasta Gdańska, która we wrześniu 1939 roku była miejscem kaźni gdańskiej Polonii). Byliśmy klubem Stoczni Remontowej, a ta nazwa nie kojarzyła się dobrze. Dziś już nie pamiętam kto zdecydował - władze miejskie czy klubowe - by nazwę klubu zmienić. Victoria stała się Motławą - mówi Zbigniew Ruszkowski. Do dziś starsi mieszkańcy Oliwy mówią o byłym już boisku „Motława”. W 1969 klub Motława połączył się z Portowcem Gdańsk i zaczął grać w lidze międzywojewódzkiej, trzecim poziomie krajowych rozgrywek ligowych.

- Pamiętam, że za trenera Łazarka sami wykładaliśmy darń w okolicach pola karnego, po małych pracach boisko było świetne, równe. Wszyscy lubili na nim grać. Były przy nim dwie malutkie szatnie, pomieszczenie ze sprzętem, z którego magazynier przez nieduże okienko wydawał nam sprzęt piłkarski.

Na mecze przy Kościerskiej przychodziło po kilkaset osób, nasyp od strony ul. Spacerowej był pełen kibiców. - Sami rozwieszaliśmy w Oliwie plakaty informujące o meczu - wspomina Ruszkowski. -Ludzie przychodzili oglądać swoich. Byliśmy drużyną stąd. Chyba wszyscy z Oliwy: Rysiek Szczuka, Janusz Szczurow, Kazik Jaworek, Lange, Jurek Birkus, Piotrek Hegenbart, Sławek Rzewuski, Lala, Kisiel - to wszystko byli oliwiacy. Gdzieś w połowie lat 60. przy Kościerskiej juniorzy Motławy grali z Włókniarzem Starogard Gd. - Wiedzieliśmy, że u nich jest zdolny chłopak. Wszyscy chcieli go ograć, a najbardziej Janusz Szczurow, ale łatwo nie było, bo on się nazywał Kazik Deyna...

Zbigniew Ruszkowski pamięta, że przy Kościerskiej był decydujący mecz o awansie do ligi międzywojewódzkiej. - Graliśmy z Unią Tczew. Oglądał nas tłum ludzi, bo wszyscy nas znali, myśmy się wszyscy razem trzymali, więc każdy chciał być na meczu, pomóc, być w środku wydarzeń, a boisko przy Kościerskiej było takim sportowym sercem Oliwy - wspomina dawny piłkarz Victorii, Motławy, MRKS Gdańsk i sopockiego Ogniwa.

Początek końca „Motławy”

W latach 90. sportowe emocje opadły. Niewiele się tam działo, ale oliwianie o „Motławie” nie zapomnieli. Zawsze dało się tam pograć w piłkę. W 1995 roku powstał Klub Sportowy Olivia. Od 2003 roku młodzież trenowała na dwóch trawiastych boiskach, z których jedno wcześniej było polem porośniętym roślinami na paszę dla zwierząt w ZOO.

Olaf Dramowicz, założyciel KS Olivia starania o boisko zaczął w 1999 roku. Wyraźnie podkreśla, że gdyby nie pomoc Macieja Płażyńskiego, który też mieszkał w Oliwie, nie udałoby się reaktywować boiska.

- W jego rewitalizacji brały udział nieodpłatnie firmy budowlane, mieszkańcy i rodzice trenujących w klubie dzieci, którzy pomagali własnymi rękami, łopatami, grabiami - mówi.

We wrześniu 2005 roku podczas uroczystości oddania go do użytku obiektowi nadano imię Franciszka Mamuszki, popularyzatora i piewcy Oliwy.

- W 2005 roku gdańscy radni podjęli uchwałę o miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego i oddaniu terenu w trwały zarząd Ogrodu Zoologicznego - mówi Dramowicz. Tak naprawdę, to był początek końca boiska w Oliwie, bo zapisy ustawy o ogrodach zoologicznych nie pozwalały na uszczuplanie ich terenu oraz na trwałe inwestycje, które nie były związane z rozwojem ZOO - dodaje były prezes KS Olivia.

Szpalery młodych drzew w miejscu gdzie kiedyś tętniło sportowe życie Oliwy, to jeden z symboli przemijania ducha tej dzielnicy. Dziś o jej charakterze coraz mocniej decydują Olivia Business Center czy Alchemia. Nie da się ukryć, że to naturalna zmiana. Jej cechą są też wysokie płoty wokół dostępnych kiedyś boisk, choćby tych szkolnych. To na nich kształtowały się nie tylko sportowe talenty, ale tworzyły ludzkie więzi. Dziś można, tylko retorycznie, zapytać: Ile z nich powstało dzięki boisku, którego już nie ma?

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Bałtyckiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Bałtyckiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Bałtyckiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Adam Mauks

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.