Mika jeszcze nie skacze, ale o bólu zapomina

Czytaj dalej
Fot. Sylvia Dabrowa
Łukasz Żaguń

Mika jeszcze nie skacze, ale o bólu zapomina

Łukasz Żaguń

W trakcie minionego sezonu Mateusz Mika poddawany był seriom specjalistycznych zabiegów, które miały zregenerować jego kolana. W tym celu, dzięki znajomościom trenera Andrei Anastasiego, udawał się nawet do Włoch, by poddać się profesjonalnej kuracji pod okiem hiszpańskich lekarzy. Może i te zabiegi przynosiły ulgę, ale Mika w dalszym ciągu odczuwał ból. Nic więc dziwnego, że w maju zdecydował się poddać operacji. W jakiej kondycji zdrowotnej jest dziś, niespełna trzy miesiące po niej?

- Czuję się dobrze. Przeszedłem ostatnio badanie USG po raz pierwszy od majowej operacji. Na obrazie wygląda to wszystko tak, jak powinno - mówi nowy kapitan Lotosu Trefla Gdańsk. - Co prawda nie robię jeszcze wszystkiego, nie skaczę, nie wykonuję gwałtownych przyspieszeń, ale to, na co pozwala mi sztab szkoleniowy, nie sprawia mi trudności. Co równie ważne - nie czuję większego bólu i jakichś innych dolegliwości - uspokaja.

Mika już od dawna nie chodzi o kulach, co lekarze zalecali mu tuż po operacji. Można zatem powiedzieć, że wszystko przebiega zgodnie z planem. O pełnej dyspozycji jak na razie nie ma jednak mowy. Przyjmujący Lotosu Trefla nadal musi na siebie uważać. A i sztab szkoleniowy powinien z nim obchodzić się jak z jajkiem. Może i brzmi to jak żart, ale Mika w dobrej formie, również tej zdrowotnej, jest niezastąpiony w gdańskim zespole. A jeśli podopieczni trenera Anastasiego rzeczywiście chcą wrócić do czołówki PlusLigi w przyszłym sezonie, bez 26-letniego przyjmującego tego nie dokonają.

- Przygotowany do gry mam być przed startem nowego sezonu. Na razie nie ma mowy o pełnej gotowości. Zresztą, zaczynamy dopiero treningi. Tak naprawdę nikt z nas nie jest gotowy na to, by odbijać piłkę na odpowiednim poziomie - komentuje Mika.

Oczywiście, jak łatwo się domyślić, zawodnika Lotosu Trefla zabraknie na parkiecie w zbliżających się wielkimi krokami mistrzostwach Europy. Nie oznacza to rzecz jasna, że z kadry znika na zawsze. Prawdę mówiąc, gdyby Mika nie poprosił Ferdinando de Giorgiego o przerwę od reprezentacji, mogłoby to zaważyć na całej jego karierze. Decyzja jest zatem całkowicie uzasadniona.

Dla kibiców mamy jeszcze jedną, dobrą informację. Jeśli ktoś chciałby zrobić sobie z Miką wspólnie zdjęcie, zdobyć jego autograf, a może nawet zamienić kilka słów, powinien udać się w sobotę na plażę w Sopocie (wejście numer 14). Z fanami spotka się tam również m.in. Piotr Nowakowski, nowy nabytek gdańskiego zespołu. Początek siatkarskiej imprezy o godz. 11.30.

Łukasz Żaguń

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.