Mec. Roman Nowosielski: Próba ustanowienia sądów ludowych

Czytaj dalej
Fot. Przemek Świderski
rozm. Jarosław Zalesińki

Mec. Roman Nowosielski: Próba ustanowienia sądów ludowych

rozm. Jarosław Zalesińki

"Jeszcze trochę i będzie się mówiło: o, ten jest winien, trzeba go skazać... ". O powołaniu komisji weryfikacyjnej, którą zapowiada Prawo i Sprawiedliwość rozmawiamy z mec. Romanem Nowosielskim.

W skład zapowiedzianej przez PiS komisji weryfikacyjnej, która ma się zająć reprywatyzacją, wejdą osoby wskazane przez Sejm oraz „czynnik społeczny”. Taka komisja będzie władna zmieniać decyzje administracyjne związane z reprywatyzacją?

Komisja sejmowa nie zostanie powołana na podstawie ustawy, tylko regulaminu Sejmu. Nie będzie więc podlegała kontroli Trybunału Konstytucyjnego. Ale kiedy ta komisja zacznie wydawać jakiekolwiek werdykty, kontrolowane potem w trybie postępowania administracyjnego przed sądami, sądy będą zapewne zadawały jedno podstawowe pytanie: czy taka komisja jest w ogóle uprawniona do rozstrzygania jakichkolwiek spraw.

O to właśnie pytam.

Moim zdaniem, nie. Mógłbym podać przykład sprawy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w sprawie zatonięcia Heweliusza, w której to sprawie izby morskie zostały zakwestionowane jako organ sądowniczy. To pokazuje, że trybunał strasburski nie pozwoli na to, aby sprzecznie z konwencją europejską pojawiły się organy quasi-sądowe, zastępujące sądy.

Komisja weryfikacyjna zostanie umocowana przez Sejm.

Tylko że Sejm nie może stanowić prawa poza konstytucją. A w konstytucji jest wyraźnie powiedziane, w jaki sposób mogą być rozstrzygane sprawy obywateli: wyłącznie przed sądem. Pewna sprzeczność zawarta jest w samym momencie powołania tej komisji.

Też mi się tak wydawało. Ale od werdyktów tej komisji będzie już można się odwołać do sądu administracyjnego. Chyba że ktoś wolałby do pani premier...

Organy administracji publicznej muszą być przewidziane w systemie konstytucyjnym. Komisja weryfikacyjna w konstytucji przewidziana nie jest. Wobec tego ten organ działać będzie poza porządkiem konstytucyjnym, a rozstrzygać ma sprawy obywateli, czyli zastępować sąd. Do rozstrzygania spraw obywateli są powołane albo organy administracji, albo sądy administracyjne, albo wreszcie sądy powszechne. Nie ma trzeciego podmiotu, który mógłby takie działania podejmować.

Może nie ma. Ale będzie.

No to ten podmiot będzie zawieszony w prawnej próżni. Jego postanowienia będą od razu kwestionowane, nie tylko w Polsce, ale również w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. Trybunał nie będzie analizować, czy dane orzeczenie jest trafne, czy nie, tylko zapyta o jego podstawę prawną. I stwierdzi, że takiej podstawy ani w systemie prawa polskiego, ani prawa europejskiego nie ma.

Jeśli ktoś zostanie obciążony przez komisję wielomilionowym odszkodowaniem, będzie mógł to orzeczenie podrzeć i wyrzucić do kosza? Przecież nie.

Będzie mógł złożyć zawiadomienie o przestępstwie, bo będzie to działanie pozaprawne. Państwo będzie łamało prawo. Po drugie, taki człowiek będzie mógł wystąpić do sądu o odszkodowanie albo wystąpić do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, gdzie podobny proces wygra.

Ale ten człowiek to bezczelny oszust, dorobił się milionów na grubym kancie.

Istniejący system prawny w zupełności wystarcza do tego, żeby osoby, które cokolwiek uzyskały w sposób nieuczciwy, pozbawić tych korzyści. Jeżeli pan prokurator generalny chce w tej sprawie błysnąć, niech zacznie skutecznie działać.

Jeśli stan prawny jest wystarczający, dlaczego tak długo trwa stan, który prezes Kaczyński słusznie nazywa imposybilizmem państwa? Nie chronią obywateli urzędy, prokuratura, sądy.

A dlaczego w sprawie Amber Gold mimo działań KNF sprawy tak się potoczyły, jak się potoczyły?

Dlaczego?

Wszystko to jest, niestety, oparte na ułomnościach ludzkich. Ale pan prokurator generalny ma wszelkie środki, by działać w sprawie nieuczciwych reprywatyzacji. Może zablokować dalszy obrót tymi nieruchomościami albo zabezpieczyć roszczenia majątkowe. Wszystko to można zrobić. Tylko trzeba być fachowcem i wiedzieć, jak. A nie być populistą ogłaszającym: ja teraz zrobię porządek.

Krzywdy należy naprawić.

Ale działając zgodnie z prawem. Prawo gwarantuje także ochronę prawną tym, którzy będą ewentualnie pociągani do odpowiedzialności. Tymczasem postępowanie przed komisją będzie miało charakter inkwizycyjny i nie będzie miało niczego wspólnego z ochroną praw stających przed komisją osób. Gdyby te prawa były respektowane, postępowanie przed komisją powielałoby postępowania karne czy cywilnoprawne. To po co w takim razie ta komisja? Co ona ma robić?

Ma „jawnie, przy udziale mediów, przywracać porządek i sprawiedliwość, bo ludzie oczekują tego wobec bogatych i wpływowych osób” - cytuję ministra Ziobro. Czyli ma dostarczyć widowisk zaspokajających ludową potrzebę sprawiedliwości.

Pan minister Ziobro różne już nam bzdury opowiadał. Członków komisji ma być, łącznie z przewodniczącym wiceministrem sprawiedliwości, dziewięciu. Decyzji reprywatyzacyjnych podjęto dziesiątki tysięcy. To jest nie do zrobienia.

Zależy, co jest celem. Wystarczy wybrać te najbardziej medialne.

To uzyskamy efekt medialny, a nie prawny. A nas interesuje efekt prawny i opieka nad tymi, którzy zostali rzeczywiście skrzywdzeni. Pytanie, czy rządzi się państwem dla dobra obywateli, czy dla własnego dobra, po to, by zyskiwać poklask u ludzi. Ludzie, oczywiście, widzą, że państwo nie działało wtedy, gdy działać powinno, ale to, co jest proponowane, niczego zasadniczo nie zmienia. Ile takich spraw rozpatrzy komisja w skali roku? Dwadzieścia? I to tylko pod warunkiem, że zasiadać w niej będą naprawdę wybitni specjaliści. Jeśli na jej czele stanie pewien znany wiceminister sprawiedliwości, to współczuję tym przyszłym członkom komisji.

Podsumujmy: powstanie instytucja z uprawnieniami wyrokowania o sprawach obywateli, nieprzewidziana w konstytucji.

Niestety, tak.

W poniedziałek w Gdańsku świętowano trzydziestolecie Trybunału Konstytucyjnego. Na konferencji mówiono, że jeśli władza polityczna działa poza porządkiem konstytucyjnym, może to prowadzić do autorytaryzmu. Zastanawiam się, czy właśnie nie robimy ważnego kroku na tej drodze.

W poniedziałek bardzo istotną rzecz powiedział przewodniczący Komisji Weneckiej: Nie da się, nie mając większości konstytucyjnej, zmienić konstytucji. A taki jest zamysł rządzących. Wprowadzenie komisji weryfikacyjnej do porządku prawnego jest próbą ustanowienia sądów ludowych. Jeszcze trochę i będzie się mówiło: O, ten jest winien, trzeba go skazać.

„Ludzie tego oczekują” - mówi minister Ziobro.

Tylko ci ludzie nie są świadomi, że ramię władzy może kiedyś dosięgnąć także ich.

Wiceminister, którego nie chce Pan przywoływać z nazwiska, powiedział: Kto będzie przeciwko tej komisji, nie zda testu uczciwości i chce chronić złodziei.

Także ktoś życzliwy tej władzy powinien powiedzieć: Źle robicie, powinniście iść inną drogą.

Zobacz także materiał Agencji Informacyjnej Polska Press:
Powstanie komisja weryfikacyjna ws. reprywatyzacji

rozm. Jarosław Zalesińki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.