Mamma mia! Finito! Wpadka włoskiego mafioso z Głogowa Małopolskiego

Czytaj dalej
Fot. CBŚP
Beata Terczyńska, Michał Okrzeszowski

Mamma mia! Finito! Wpadka włoskiego mafioso z Głogowa Małopolskiego

Beata Terczyńska, Michał Okrzeszowski

W Głogowie Młp. pod Rzeszowem ludzie wciąż nie mogą uwierzyć, że spokojny Włoch, ich sąsiad jest poszukiwanym od 6 lat mafioso z neapolitańskiej camorry. Skazanym na 11 lat więzienia m.in. za handel narkotykami

W niewielkim Głogowie Małopolskim Antonio C., tropiony przez włoską policję po całej Europie, szukał bezpiecznego azylu. Chciał zniknąć w lokalnym środowisku. Przez kilka lat to mu się udawało. - Próbował prowadzić nowe życie jako przykładny członek rodziny - mówi kom. Rafał Szymański z Centralnego Biura Śledczego Policji.

Dzielnica Leśna Wola. Okolica bardziej przypomina wieś niż miasto. Po sąsiedzku leśniczówka, nieco dalej las. Otynkowany szary dom niczym nie wyróżnia się na tle sąsiednich. To właśnie tu 46-letni mafioso mieszkał z Polką, z którą miał 4-letnią córeczkę. „Fakt” podał, że poznał ją, kiedy kobieta jeździła do Italii, aby sobie dorobić. Założył jednoosobową działalność i handlował kosmetykami oraz agregatami prądotwórczymi. Dobrze się kamuflował.

- Bardzo go polubiłem, szanowałem - mówi jeden z mieszkańców Głogowa. - Nie wierzę, że jest winny.

A jednak. Aniołkiem nie był

- Antonio C. był członkiem organizacji przestępczej camorra z klanu „Contini” - mówi kom. Szymański. - To neapolitańska organizacja przestępcza składająca się z kilkudziesięciu klanów podzielonych na grupy, w skład których wchodzi ponad 100 rodzin oraz około 5 tysięcy członków honorowych. Nie posiada hierarchicznej struktury kierującej wszystkim, co odróżnia ją od sycylijskiej cosa nostry.

„W latach 90. władze organizacji zorientowały się, że wywóz i utylizacja śmieci to żyła złota. Jak szacuje włoska prokuratura, od 2002 r. klany camorry w Neapolu zarobiły na śmieciach na czysto 700 milionów euro” - czytamy w Wikipedii. - „Największe pieniądze gangsterzy zarabiają na wywożeniu trujących odpadów z północy i centrum na południe kraju, które stało się śmietnikiem Włoch. Firmy z Neapolu płacą kamorrystom za odbiór toksycznych odpadów, które wbrew wszelkim przepisom bezpieczeństwa nie są w Kampanii utylizowane, lecz nielegalnie upychane w jaskiniach i zapadliskach u podnóży Wezuwiusza”.

Nieletni żołnierze

„Camorra liczy prawie tyle lat, ile historia współczesnych Włoch” - czytamy z kolei na portalu „Na sygnale” w tekście „Mafie i gangi świata”. „W szeregi mafii werbowani są chłopcy w wieku 12 - 17 lat. Ich ojcowie, krewni, starsi bracia zazwyczaj należą już do struktur organizacji. Nieletni żołnierze zaczynają od roznoszenia miękkich narkotyków - zazwyczaj haszyszu - na ulicy. Gdy się sprawdzą, idą o krok dalej i dostają kokainę. Biały proszek sprzedają na uniwersytetach, w restauracjach lub hotelach. Jeśli chłopcy nie czują się bezpiecznie, dostają broń. To znak, że mafia im ufa i awansowali w jej strukturach. Zanim jednak otrzymają broń, muszą oduczyć się strachu przed kulą”.

Mafioso Antonio C. oglądał mecz piłki nożnej, gdy do jego domu weszli policjanci CBŚP z Rzeszowa i włoscy carabinieri
CBŚP

Podobno przechodzą specjalny test odporności - ubierają kamizelki kuloodporne, a inni gangsterzy strzelają do nich z pistoletu.

Za udział w tworzeniu struktury mafijnej i międzynarodowy handel narkotykami Antonio C. został 6 lat temu skazany przez Sąd Apelacyjny w Neapolu na karę 10 lat i 10 miesięcy pozbawienia wolności. Za kraty nie trafił. Trafił natomiast na tzw. top listę najbardziej poszukiwanych włoskich przestępców.

- Chcąc uniknąć zatrzymania, stworzył co najmniej dwie fałszywe tożsamości - mówi kom. Szymański z CBŚP.

Matko moja. To już koniec!

Antonio siedząc po południu przed telewizorem i oglądając mecz oczywiście włoskiej drużyny piłkarskiej, nie spodziewał się, że jego kryjówka została rozpracowana przez rzeszowskich funkcjonariuszy CBŚP i włoską policję.

- Do samego końca, kiedy widział tylko naszych policjantów, liczył, że być może doszło do jakiegoś nieporozumienia, pomyłki adresów, spraw - opowiada komisarz.- Kiedy jednak zobaczył dwóch włoskich funkcjonariuszy w charakterystycznych kamizelkach z napisem carabinieri, zrozumiał, że został zdemaskowany.

Przerażony tylko krzyknął: Mamma mia! Finito! Co należy rozumieć jako: Moja matko! Jestem skończony.

Próbujemy namówić mieszkańców tej dzielnicy Głogowa na rozmowę. Chcemy się dowiedzieć, jaki był Antonio, jak się zachowywał, jakie sprawiał wrażenie. Sąsiedzi jednak stronią od wypowiadania się o mafioso. Może się boją? Może w ogóle go nie znali?

- Z mediów dowiedziałem się, że u nas złapali jakiegoś gangstera- przyznaje zagadnięty mężczyzna.

Bardziej rozmowna jest dalsza sąsiadka Antonia. - Dopiero w telewizji zobaczyłam jak wygląda, bo zwykle jeździł samochodem - mówi nasza rozmówczyni. - Raczej nie wychodził ze swoją kilkuletnią córką na spacer. Teściowa woziła dziecko. On i jego kobieta żyli spokojnie, nie utrzymywali bliższych kontaktów z sąsiadami. Do przypadkowych też nie było okazji. W okolicy nie ma sklepu, w którym mieszkańcy mogliby się widywać. Stąd na zakupy jeździ się samochodami do Głogowa albo Rzeszowa - wyjaśnia.

Kiedy trwała akcja policyjna, jej syn pracował koło domu. - Zauważył samochody policyjne, które stały pod tamtą posesją - pokazuje na szary dom. - Słyszał jakieś krzyki, ale całego zdarzenia nie widział. Kto by przypuszczał, że coś takiego może się wydarzyć w takiej spokojnej okolicy? - dziwi się mieszkanka Głogowa.

Robił fantastyczną pizzę

Włoscy przestępcy z camorry upodobali sobie południe Polski. Myślą zapewne, że są tu bezpieczni, nie wzbudzą niczyich podejrzeń. Zwłaszcza że mężczyźni z Italii w naszym kraju budzą sympatię, są lubiani, adorowani, cieszą się zainteresowaniem Polek.

Na początku roku policjanci krakowskiego CBŚP zatrzymali innego przestępcę także z „top listy”, który przez kilka lat ukrywał się w naszym kraju. 52-letni Luigi B. został zatrzymany w pizzerii w Nowym Targu, gdzie dał się poznać jako świetny kucharz, choć amator. - Ponad rok temu postanowiliśmy urozmaicić nasz jadłospis o kuchnię włoską - opowiadała właścicielka „Oberży pod Różą”, gdzie pracował. - Zaczęliśmy poszukiwać kucharza, który znałby tę kuchnię. Ktoś nam polecił Luigiego. Nie był z wykształcenia kucharzem, ale wystarczyło, że był Włochem i pamiętał, jak jego mama i babcia wyrabiały ciasta i pasty, jak je przyprawiały.

Mafioso Antonio C. oglądał mecz piłki nożnej, gdy do jego domu weszli policjanci CBŚP z Rzeszowa i włoscy carabinieri
CBŚP

Okazało się, że pochodzący z Neapolu mężczyzna świetnie sobie radzi w nowej profesji. Stworzył całą kartę włoskich specjałów. Jeszcze dziś w menu można znaleźć popisową pizzę Włocha, noszącą jego imię. Kiedy po Luigiego „zapukali” policjanci z CBŚP w towarzystwie carabinieri, klienci i koledzy byli w szoku. Jak się okazało, za mężczyzną był wystawiony europejski nakaz aresztowania. Włosi zarzucają mu udział w zorganizowanej grupie przestępczej, przestępstwa narkotykowe z użyciem broni.

Temu gangsterowi udało się uniknąć aresztowania podczas wielkiej antymafijnej akcji neapolitańskiej policji, kiedy w 2013 roku zatrzymano aż 80 osób. W 2006 r. Luigi uniknął śmierci podczas zasadzki zorganizowanej przez konkurencję (gangi narkotykowe) koło baru w Torre Annunziata.

Ja mafioso? To haniebne zarzuty

W 2004 roku pisaliśmy w Nowinach o innym włoskim gangsterze, który ukrywał się w Krośnie i był na liście 30 najbardziej poszukiwanych zbiegów.

Włoch został zatrzymany przed sklepem spożywczym, gdy szedł na zakupy. Jak wynikało z dokumentów włoskiego wymiaru sprawiedliwości, Franceso S. brał udział w morderstwach, masakrowaniu i ukrywaniu zwłok, uczestniczył w praniu brudnych pieniędzy, był oskarżony za nielegalne posiadanie broni i inne przestępstwa. „Grubasek” - bo taką miał ksywkę - był poszukiwany dwoma listami gończymi wydanymi przez sąd w Neapolu. Groziła mu kara dożywotniego więzienia.

- Jestem całkowicie niewinny, a wszystkie zarzuty są nieprawdziwe i uważam je za haniebne - tak wówczas tłumaczył się w sądzie Francesco S. - W przeszłości byłem oskarżany o popełnienie zabójstw, ale zawsze byłem uniewinniany. Chciałbym jak najszybciej znaleźć się we Włoszech.

***
Schwytany w ub. tygodniu w Głogowie Młp. Antonio C., mafioso z neapolitańskiej camorry, został tymczasowo aresztowany. Wdrożona została procedura przekazania go do Włoch.

Beata Terczyńska, Michał Okrzeszowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.