Magdalena Gawin: Żałuję, że niewiele kobiet decyduje się na wejście do polityki

Czytaj dalej
Fot. Adam Guz
Anna Gołębicka

Magdalena Gawin: Żałuję, że niewiele kobiet decyduje się na wejście do polityki

Anna Gołębicka

Jest piątkowy wieczór. Większość biur, a już na pewno urzędów, od dawna jest pusta. Spotykamy się w wielkim gabinecie, na którego końcu stoi biurko ustawione bokiem do wchodzących, co znacząco skraca dystans. Siedzi za nim czterdziestolatka w szpilkach, dżinsach i marynarce - pisze Anna Gołębicka o swoim spotkaniu z Magdaleną Gawin, historykiem, wiceminister kultury.

Jakie są współczesne Polki? Czy można je odkreślić jednym zdaniem?
Silne. Dochodzą do sukcesów ciężką pracą. Muszą walczyć ze stereotypami. Wiele ważnych instytucji swój sukces zawdzięcza pracy kobiet. Bardzo wysoko cenię ich pracę. Żałuję, że niewiele kobiet decyduje się na wejście do polityki. Jestem przeciwniczką parytetów wyborczych i zwolenniczką większej obecności kobiet w życiu publicznym. Równość płci na gruncie prawa cywilnego i prawa do głosu to jedno z ważniejszych osiągnięć cywilizacyjnych.

Stąd Pani książka na temat praw wyborczych kobiet?
Tak. Jestem bardzo dumna, że odrodzona Rzeczpospolita w 1918 roku przyznała swoim obywatelom prawo do głosu bez względu na płeć. To było podwójne zwycięstwo, odrodzone państwo i prawo do głosu - dla wszystkich kobiet i mężczyzn.

Dlaczego to było takie ważne?
Ważne były okoliczności. Piłsudski walczył w tym czasie ze stereotypem radykalnego socjalisty przeciwnika prywatnej własności, marksisty. Wiedział, że kobiety dopuszczone do głosowania w innych krajach oddały swoje głosy na partie kładące nacisk na tradycyjne wartości, w polskich warunkach taka partią była endecja. W tym czasie, tj. na początku odbudowy państwa, nic się nie działo bez jego osobistej zgody. Musiał rozpisać wybory, równolegle prowadził wojnę z bolszewicką Rosją i walczył o przetrwanie państwa. Przyświecała mu wtedy dewiza: „nie jestem dla lewicy ani dla prawicy, jestem tu dla całości”. Nadał kobietom prawa wyborcze wbrew interesowi własnej partii. Przegrał wybory głosami chłopów i kobiet, ale zbudował kapitał zaufania, który procentował w kolejnych latach. W wywiadzie w wojnie z bolszewikami kobiety odegrały poważną rolę. Nie mówiło się o tym głośno, bo historia wywiadu nie jest jawna.

Napisała Pani też książkę o eugenice, jak to się ma do Pani poglądów?
Jestem przede wszystkim historykiem. Historyk powinien mieć intuicje badawczą, umiejętność układania z małych kawałków puzzli całość obrazu. Tym różni się zawód historyka od pisarza, choć dobrzy historycy są też świetnymi stylistami. Historyk musi mieć wyobraźnię, wrażliwość, ciekawość świata, wewnętrzną zgodę na jego niespójność, na element zaskoczenia, jaki wyłania się ze źródeł.

Skrzętnie ominęła Pani moje pytanie. Ale jeśli już jesteśmy przy historii, zatrzymajmy się przy tym temacie. Od wielu tygodni głównym tematem w mediach, nie tylko polskich, jest dyskusja na temat trudnych relacji Polaków i Żydów podczas II wojny światowej? Pani wypowiedzi na ten temat są bardzo emocjonalne. Czy ten temat dotyczy Pani osobiście?
Tak, ale wolałabym zostać przy faktach historycznych.

To aż tak trudne wspomnienia?
Tak, to nie jest łatwa historia, jak wiele historii wojennych. Krewna z mojej rodziny, Jadwiga Długoborska, ukrywała Żydów podczas wojny i oficerów AK. Mieszkała razem z siostrą, dziećmi, matką i lokatorami około 500 metrów od więzienia gestapo. Z codzienną kontrolą gestapo, rewizjami. Zginęła na dwa miesiące przed końcem wojny. Aresztowana z donosu służącej, wyrzuconej z pracy za kradzież. Gestapowiec katował ją godzinami. Plecy zamienił jej w krwawą miazgę, zerwał paznokcie u rąk, wybił oko. Na nagrobku ma wyryty napis: „Zginęła śmiercią męczeńską”. Rozstrzelał ją 29 czerwca 1944 r. Ciało odnalazła siostra Wanda. Sama rozkopywała groby w tajemnicy przed matką. Miejsce pochówku poznała po włosach. Były powtykane w mech i krzaki. Miejsce oznaczyła chusteczkami. Nazajutrz wróciła z przyjaciółmi, żeby ekshumować jej ciało. Trumna została zasypana kwiatami przez tłum ludzi zgromadzonych przed kościołem.

Jaka była Pani Jadwiga?

Pozostało jeszcze 73% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Anna Gołębicka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.