Jacek Wierciński

Mafia mieszkaniowa na Pomorzu. Krajowa Rada Notarialna przyjrzy się praktykom ośmiu notariuszy

Mafia mieszkaniowa na Pomorzu. Krajowa Rada Notarialna przyjrzy się praktykom ośmiu notariuszy Fot. Archiwum DB
Jacek Wierciński

Ośmiu notariuszy z Pomorza może mieć kłopoty przez szajkę podejrzewaną o wyłudzenia nieruchomości. Ze względu na wątpliwe umowy zawierane w ich kancelariach Krajowa Rada Notarialna przyjrzy się ich praktykom. Będą postępowania dyscyplinarne?

Resort finansów zapowiada, że sprawdzi podatkowy wątek podejrzeń wyłudzeń dziesiątek nieruchomości na Pomorzu, a samorząd branżowy chce, by przyjrzeć się umowom zawieranym u notariuszy. Nieoficjalnie udało nam się ustalić, że będzie wśród nich 8 prawników z Trójmiasta i okolic. To pierwsze konkrety wynikające z prac sejmowej „speckomisji”, która zajmuje się tzw. mafią mieszkaniową.

- Chętnie pozbędziemy się ze środowiska takich, którzy wykorzystują te umowy [z przeniesieniem własności nieruchomości - dop. red.] dla własnych celów albo wspierają cele niegodziwe - zadeklarował na posiedzeniu sejmowego Zespołu ds. Zwalczania Przestępstw Gospodarczych i Lichwy Jacek Wojdyło, wiceprezes Krajowej Rady Notarialnej (KRN).

Czytaj także: 600 nieruchomości i mafia mieszkaniowa z Trójmiasta

Zapowiedział również, że przekaże do samorządów regionalnych izb notarialnych wnioski, by objąć wizytacjami i ewentualnymi postępowaniami dyscyplinarnymi kancelarie tych prawników, którzy mogli być zamieszani w działania grupy podejrzanej o wyłudzenia mieszkań.

- Cieszę się, że oprócz prokuratury, specjalnego sejmowego zespołu i działaczy społecznych także samo środowisko notariuszy zajmie się sprawą. Przecież oszuści przejmujący mieszkania warte wiele więcej niż pożyczki, których były zastawem, nie działali w próżni. Już sam fakt, że umowy zawierane były w tych samych kancelariach, powinien dać do myślenia, a jak dotąd żaden z tych prawników nie poniósł konsekwencji naszych tragedii - mówi 63-letnia Zofia Ferenc.

Mafia mieszkaniowa na Pomorzu. Krajowa Rada Notarialna przyjrzy się praktykom ośmiu notariuszy
Karolina Misztal - Już sam fakt, że umowy zawierane były w tych samych kancelariach, powinien dać do myślenia, a jak dotąd żaden z tych prawników nie poniósł konsekwencji naszych tragedii - mówi 63-letnia Zofia Ferenc

W śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku kobieta ma status pokrzywdzonej. Śledczy dali wiarę, że podpisując umowę o pożyczce na 95 tys. zł, której zastawem było 47-metrowe mieszkanie w gdańskim Wrzeszczu warte wielokrotnie więcej, w rzeczywistości otrzymała niespełna 50 tys. zł. Mimo to (od niedawna objętym zarzutami oszustwa) pożyczkodawcom udało się dwukrotnie sprzedać jej lokal, a nowemu właścicielowi wywalczyć przed sądem prawomocny wyrok eksmisyjny.

W umowy wpisane były zdecydowanie zaniżone wartości mieszkań - twierdzi działacz Stowarzyszenia 304 KK

Jak udało nam się ustalić, nazwiska obu gdańskich notariuszy, którzy uczestniczyli w transakcjach (pożyczki i sprzedaży kolejnemu właścicielowi) dotyczących mieszkania 63-latki, znajdą się na liście, jaką do KRN złoży zrzeszające pokrzywdzonych w wyniku działań tzw. mafii mieszkaniowej Stowarzyszenie 304 KK. Obok tych dwóch funkcjonariuszy publicznych z Trójmiasta do branżowego samorządu trafią jeszcze zgłoszenia dotyczące 4 innych gdańskich notariuszy, jednego z Gdyni i jednego z Redy.

Więcej na temat mafii mieszkaniowej na Pomorzu

Przypomnijmy, że w maju gdańska „okręgówka” postawiła zarzuty 15 podejrzanym o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i procederze wyłudzeń lub „wyzyskania przymusowego położenia pokrzywdzonych”. Kilkunastu osobom grozi teraz 8 lub 10 lat więzienia za to, że w praktyce, pożyczając kilka lub co najwyżej kilkadziesiąt tysięcy złotych, manipulując ofiarami, mieli przejmować własność ich mieszkań wartych kilka- lub nawet kilkunastokrotnie więcej. Śledztwo trwa, ale równolegle u posłów z sejmowego „speczespołu” skutecznie interweniują społecznicy.

- Zwróciliśmy uwagę na przykład na podejrzaną kwestię podatkową: w umowy wpisane były zdecydowanie zaniżone wartości mieszkań, które później sprzedawane były - zgodnie z rynkową ceną - za o wiele większe pieniądze. To wiązało się ze znacznym zaniżeniem odprowadzanych podatków i opłat od czynności cywilnoprawnych ponoszonych w związku z zawarciem umowy przed notariuszem, a ta sytuacja jest w mojej ocenie rażącym pogwałceniem prawa - tłumaczy Dariusz Wilczyński ze Stowarzyszenia 304 KK.

Przedstawicielom jego organizacji tego rodzaju wątpliwościami udało się „zarazić” pracowników resortu finansów.

- Są podstawy prawne do tego, żeby podjąć działania - przyznał przed posłami Przemysław Krawczyk, dyrektor Departamentu Kontroli i Analiz Ekonomicznych w Ministerstwie Finansów, który wskazał, że urzędnicy rozważą postępowania oparte o podejrzenia „nieujawnionego źródła dochodu” oraz zaznaczył, że resort zamierza sprawdzić, skąd pochodziły pieniądze oferowane przez pożyczkodawców i skąd pochodzą ewentualne rozbieżności w kwestii odprowadzanych podatków od transakcji.

jacek.wiercinski@polskapress.pl

Jacek Wierciński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.