Lukas Haraslin: Każdy piłkarz jest warty tyle, ile jest w stanie pokazać na boisku [ROZMOWA]

Czytaj dalej
Fot. Przemek Świderski
rozm. Paweł Stankiewicz

Lukas Haraslin: Każdy piłkarz jest warty tyle, ile jest w stanie pokazać na boisku [ROZMOWA]

rozm. Paweł Stankiewicz

Lukas Haraslin, skrzydłowy Lechii Gdańsk, mówi o ofercie z Dijon, rozmowach kontraktowych w Gdańsku i o sobotnim meczu z Cracovią.

Dostałeś ofertę z francuskiego Dijon?
Słyszałem o tym. Cieszę się, że interesują się mną kluby z wielkich lig, ale jestem w Lechii i koncentruję się na grze dla klubu z Gdańska.

Byłeś zły na włodarzy Lechii, że odrzucili tę ofertę? (Dijon proponowało 1,25 miliona euro - przy. aut.)
Nie, po prostu taka była decyzja Lechii. Może klub czeka na lepszą ofertę? Taka jest piłka, a ja jestem w Lechii.

Chciałbyś już wyjechać z Polski?
Trudno powiedzieć. Dostałem szansę, gram więcej, dobrze i chciałbym utrzymać tę dyspozycję. A wtedy, kto wie, może trafi się jakaś lepsza propozycja. Ja się cieszę, że mogę częściej pojawiać się na boisku, a to na pewno mi pomogło, żeby się pokazać. Na młodzieżowych mistrzostwach Europy dużo nie zagrałem, ale było sporo obserwatorów z różnych klubów. Teraz chcę grać w Lechii tak, jak w fazie mistrzowskiej poprzedniego sezonu.

Która liga odpowiadała by Ci najbardziej? Włoska? Francuska? A może hiszpańska?
Preferuję ligę włoską lub hiszpańską, gdzie jest gra bardziej techniczna. W lidze angielskiej czy francuskiej gra się bardziej siłowo, a ja nie jestem takim typem zawodnika. Nie wiem czy bym sobie poradził w takich przepychankach.

Bierzesz pod uwagę, że lepiej zostać w Lechii i grać niż iść do klubu, w którym możesz być rezerwowym?
Może lepiej przeczekać, być cierpliwym i zagrać w Lechii jeszcze przez pół roku albo rok, bo tyle zostało mi do końca kontraktu. Potem zobaczymy co się wydarzy, a może przedłużę kontrakt w Gdańsku. Piłka jest niesamowita, nie wiem co będzie jutro, pojutrze, więc koncentruję się na każdym treningu i meczu Lechii.

Czy są prowadzone rozmowy w sprawie przedłużenia Twojego kontraktu z Lechią?
Pojawił się już temat podpisania nowego kontraktu w rozmowach prezesa Lechii z moim menedżerem. Zobaczymy co z tego wyniknie. Jak mówiłem mam jeszcze rok ważny kontrakt, a to dużo czasu, żeby go przedłużyć albo dostać inną ofertę. Podoba mi się w Gdańsku. Jak zagram tutaj pół roku albo rok, to może pojawi się lepsza oferta dla mnie i dla klubu. Fajnie byłoby, żeby na tym skorzystał i klub i ja.

Lechia nie przeprowadziła wielkich transferów, ale wygrała w Płocku na inaugurację sezonu. Poprzez zgranie ta drużyna jest lepsza niż w poprzednim sezonie?

Czasami jest łatwiej jak drużyna gra ze sobą przez pół rok albo rok. Jak przychodzą nowi zawodnicy, to trzeba trochę zmienić system i muszą się przystosować do tego, jak gra Lechia. Mateusz Matras, Michał Nalepa i Daniel Łukasik dobrze pokazali się już w sparingu, udanie weszli do zespołu i mam nadzieję, że będziemy to kontynuować.

Trenerem Cracovii jest Michał Probierz, którego Jagiellonię ogrywaliście w poprzednim sezonie. To dla Lechii dobry prognostyk przed sobotnim meczem?
Dlaczego? Nas nie interesuje, że trener Probierz wziął teraz Cracovię. Do każdego trenera trzeba mieć szacunek, ale gramy u siebie, wiemy jak gramy przed własną publicznością i jaki mamy potencjał. To będzie pierwszy mecz u siebie w nowym sezonie i chcemy go wygrać. Dobrze jest widzieć i słyszeć zadowolonych kibiców.

Jak odebrany został wynik reprezentacji Słowacji na młodzieżowych mistrzostwach Europy, które odbyły się w Polsce?
Dużo ludzi powitało nas na lotnisku po powrocie z Lublina i to była dla nas spora niespodzianka. Nie z naszej winy nie awansowaliśmy do półfinałów, a wiemy jaka była sytuacja.

O kilku zawodnikach zrobiło się głośno, chociażby o Stanislavie Lobotce.
I trafił mu się bardzo dobry transfer, bo wyjechał do Hiszpanii i trafił do Celty Vigo. Kilku zawodników reprezentacji zmieniło kluby w tym oknie transferowym.

Zwycięstwo z Polską było dla Ciebie prestiżowe?
Jak straciliśmy bramkę w 20 sekundzie to złapałem się na ławce za głowę i pomyślałem, że jak wrócę do Lechii, to się nasłucham od kolegów. Kiedy jednak zobaczyłem, co było dla mnie niespodzianką, że Polacy po bramce się cofnęli, to byłem pewien, że tego meczu nie przegramy. No i udało się wygrać.

Trener Piotr Nowak mówił, że za jakiś czas da Ci trochę odpocząć. Jak się czujesz fizycznie po tak krótkiej przerwie po mistrzostwach Europy?
Miałem krótszy urlop, ale cały czas byłem w ruchu, bo w reprezentacji mieliśmy treningi. Myślę jednak, że wszystko będzie dobrze.

Z Wisłą Płock zagrałeś dobry mecz, to z Cracovią przydałaby się bramka?
Ważne, żebym dobrze zagrał, a ewentualny gol to byłaby wisienka na torcie. Liczy się, żebyśmy zagrali tak dobrze jak w fazie finałowej, ostatnio w Płocku, a wówczas zwycięstwo powinno być nasze.

Odpowiada Ci ten system, kiedy na boisku masz znowu więcej zadań ofensywnych?
W fazie finałowej przyzwyczaiłem się, że mam więcej bronić, a teraz atakować. Nie jest to dla mnie problem i gram tam, gdzie mnie trener ustawi. Jeśli trener zdecyduje, że mam grać na lewej obronie, to też nie będę miał pretensji. Dla mnie najważniejsze jest, że gram, jestem z tego zadowolony i chcę utrzymać miejsce w składzie. Dla zawodowego piłkarza priorytetem jest to, by grać.

W Cracovii zagra Twój kolega z reprezentacji młodzieżowej, Jaroslav Mihalik. W sobotę w Gdańsku zapowiada się więc słowacka rywalizacja?
Na mistrzostwach był w dobrej formie. Wiem, że Cracovia najpierw go odrzuciła, a po mistrzostwach jednak wykupiła. Graliśmy przeciwko sobie jeszcze na Słowacji, kiedy ja występowałem w Slovanie, a on w Żylinie. Jaroslav mniej broni, ale mocno idzie do przodu i jest dobry w pojedynkach jeden na jeden. Musimy na to bardzo uważać, ale za to w Lechii możemy wykorzystać, że nie angażuje się tak bardzo w grę defensywną.

Cracovia zapłaciła za Mihalika 850 tysięcy euro. Jesteś od nieco więcej warty?
Ja nie jestem od wyceniania. Uważam, że każdy zawodnik jest tyle warty, ile pokaże na boisku.

Podczas meczu z Cracovią będzie działał system VAR. Ma to dla Ciebie znaczenie?
Ja się tym nie interesuję. Nawet jak jest VAR to sędziowie też popełniają błędy. To od sędziego zależy czy zdecyduje się na powtórkę czy nie. Dla mnie to nie jest coś specjalnie interesującego.

rozm. Paweł Stankiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.