Łukasz Żaguń

Lotos Trefl Gdańsk. Pociąg z medalem odjechał już ze stacji

Lotos Trefl Gdańsk. Pociąg z medalem odjechał już ze stacji Fot. Karolina Misztal
Łukasz Żaguń

Oficjalnie celem siatkarzy Lotosu Trefla Gdańsk na ten sezon nadal jest strefa medalowa. Pociąg do stacji „Medal” dawno już zniknął z horyzontu. I nawet samolotem się go nie dogoni

Zaczęliśmy grać naprawdę dobrze i to cieszy nas wszystkich. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest jeszcze sporo do poprawy, ale wiemy nad czym musimy pracować. Ostatnie tygodnie pozwalają mi patrzeć na naszą przyszłość z optymizmem - mówił ostatnio trener Andrea Anastasi.

Czy jednak na pewno przyszłość Lotosu Trefla rysuje się w kolorowych barwach? A może jednak ten sezon powoli trzeba spisywać na straty? Aby odpowiedzieć na te pytania, przeanalizujmy tabelę i terminarz PlusLigi. Do znajdującego się na czwartym miejscu Jastrzębskiego Węgla gdańszczanie tracą dziewięć punktów. Mało tego, mają rozegrany o jeden mecz więcej niż rywale. A o czwartej lokacie piszemy nieprzypadkowo, bo gwarantuje ona grę o medale, w której podopieczni trenera Andrei Anastasiego chcieli uczestniczyć. Zresztą, taki jest cel zespołu, z którego oficjalnie nikt się nie wycofał.

Do końca rundy zasadniczej gdańszczanom pozostało do rozegrania jeszcze dziesięć meczów. Teoretycznie zatem, dogonienie czołówki jest możliwe. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy - to tylko matematyczne szanse. I nawet jeśli siatkarze Lotosu Trefla od teraz będą grali koncertowo, to przecież spuścić z tonu musieliby też rywale z czołowej czwórki. Mało tego, w strefie medalowej chciałyby też znaleźć się z pewnością takie zespoły jak Indykpol AZS Olsztyn, Cuprum Lubin, a może nawet Cerrad Czarni Radom. Dwa pierwsze mają na to jeszcze spore szanse. Na pewno większe niż gdańszczanie.

To może chociaż terminarz jest dla gdańskich siatkarzy sprzyjający? Niezupełnie. Podopiecznych włoskiego szkoleniowca czekają jeszcze trudne boje u siebie z PGE Skrą Bełchatów, Cerradem Czarnymi Radom czy Jastrzębskim Węglem i na wyjeździe m.in. z Cuprumem Lubin. Co prawda rywale, którzy znajdują się w tabeli wyżej od Lotosu Trefla, też łatwo, lekko i przyjemnie mieć nie będą, ale sytuacja gdańszczan jest znacznie bardziej skomplikowana. Próbę gonitwy za czołówką podjąć oczywiście można, ale znalezienie się w strefie medalowej po rundzie zasadniczej graniczy z cudem.


Niestety, szczęście nam nie dopisuje, nękają nas choroby i kontuzje. Mimo to, wciąż walczymy

- mówi trener Anastasi.

Walka - to jedyna rzecz, jaka w tym momencie pozostała żółto-czarnym. Dobrze by było jednak walczyć w optymalnym składzie. A to na kibice nadal nie mogą liczyć. Po ostatnim meczu z Zaksą do Włoch do po raz kolejny udał się Mateusz Mika. Tam ponownie przeszedł specjalistyczne zabiegi pod okiem hiszpańskich medyków. Mimo to, wciąż nie wiadomo, kiedy przyjmujący będzie do dyspozycji włoskiego szkoleniowca. A nawet jeśli będzie już w kolejnym pojedynku (w poniedziałek z Espadonem w Szczecinie, godz. 18, Polsat Sport), to i tak nie ma co liczyć na to, że Lotos Trefl znowu zacznie siać postrach w lidze.

Łukasz Żaguń

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.