Listy Zygmunta Krasińskiego do przyjaciela. Cenny dar dla muzeum w Waplewie

Czytaj dalej
Fot. Karolina Misztal
Grażyna Antoniewicz

Listy Zygmunta Krasińskiego do przyjaciela. Cenny dar dla muzeum w Waplewie

Grażyna Antoniewicz

Dar to niezwykły. Hrabianka Izabella Sierakowska-Tomaszewska podarowała Muzeum Tradycji Szlacheckiej w Waplewie Wielkim (pod Malborkiem) oryginały 248 listów Zygmunta Krasińskiego.

Burzliwe były ich dzieje, tak jak i niezwykłe są losy adresata - pułkownika Adama Sołtana, z którym przez lata korespondował poeta Zygmunt Krasiński. W rodzinie Sierakowskich przechowywano je jako skarb największy. O ich wydanie zabiegał Józef Ignacy Kraszewski, zachwycał się nimi Stefan Żeromski. Wędrowały po świecie - były we Wiedniu, Londynie, Luksemburgu, Montrealu. W tych dniach hrabianka Izabella Sierakowska podarowała listy wieszcza muzeum.

Zemsta cara

Pochodzą z okresu, kiedy to w Waplewie Wielkim mieszkała Maria Anna Sołtan, żona Alfonsa Sierakowskiego.

- Razem z nią pojawiła się jej rodzina - opowiada Maciej Kraiński, kurator Muzeum Tradycji Szlacheckiej w Waplewie. - Zjawił się ojciec, pułkownik Adam Sołtan, który był dowódcą powstania listopadowego. Po klęsce powstania olbrzymie dobra Sołtanów zostały skonfiskowane przez cara, synowie wzięci do korpusu kadetów w Petersburgu, a córki zamknięte w klasztorze. Taka była zemsta samodzierżawcy. Pułkownik Sołtan tułał się po Europie i przemieszkiwał u córki Marii, którą dzięki pomocy gen. Wincentego Krasińskiego, ojca poety, udało się wywieźć z Rosji.

Znajomość Zygmunta Krasińskiego z pułkownikiem wzięła się z powiązań rodzinnych. Sołtanowie mieli wspólnych przodków z Krasińskimi, a mianowicie Radziwiłłów - koligacje te spowodowały, że była duża zażyłość pomiędzy obydwiema rodzinami.

Pułkownik Sołtan krążył po Europie, czasem zajeżdżał do zaboru pruskiego, gdzie nie był ścigany. Tułaczą wędrówkę zakończył ostatecznie w 1847 roku i mieszkał w Poznaniu oraz Waplewie.

Listy od Zygmunta Krasińskiego były traktowane przez Sierakowskich jako skarb rodzinny. Gdy pojawiali się w Waplewie jacyś specjalni goście, wyciągano je i pokazywano, oglądano z namaszczeniem.

Stefan Żeromski, goszczący w Waplewie, w 1920 roku (było to podczas objazdu Powiśla przed plebiscytem) odnotował: „Będąc w Waplewie, pokazano mi skrzyneczkę, w której przechowywano skarb rodzinny i dotykałem listów Krasińskiego”.

Wcześniej inny z luminarzy polskiej kultury, Józef Ignacy Kraszewski, zdając sobie sprawę ze znaczenia tych listów, wydał je.

Zauroczony kurtyzaną

- Wydanie było niekompletne, ponieważ rodzina Sołtanów interweniowała, z uwagi na pewne niedyskrecje dotyczące życia osobistego pułkownika - opowiada Maciej Kraiński. - Mówiąc między nami, pan pułkownik podczas pobytu we Włoszech zakochał się w pięknej Włoszce Adelajdzie Fabbio, dla której się zapożyczał, nie mając pieniędzy. Ten spiżowy pułkownik, bohater, którego zawsze z taką atencją przyjmowano na salonach, związał się po prostu z włoską kurtyzaną. Był nią tak zauroczony, że mimo ostrzeżeń, że będzie go skubała do granic możliwości, a potem rzuci, nie wierzył - tymczasem rzeczywiście tak się też stało. W każdym razie Kraszewski ocenzurował fragmenty dotyczące związków pułkownika z rzymską damą kameliową.

Ten spiżowy pułkownik, bohater, którego zawsze z taką atencją przyjmowano na salonach, związał się po prostu z włoską kurtyzaną. Był nią tak zauroczony, że mimo ostrzeżeń, że będzie go skubała do granic możliwości, a potem rzuci, nie wierzył.

Ze znaczenia tych listów zdawał sobie sprawę syn pułkownika Adam Lew Sołtan, który pisał do Kraszewskiego (4 kwietnia 1868 roku): „Te listy mają wielki powab, bo jest to bez żeny gawęda przyjaciela lat kilkadziesiąt i materiał do biografii niedoceniony; będziecie mieć źródło do wiernego odmalowania życiorysu Zygmunta”. O czym poeta pisał do przyjaciela od serca? O wielu sprawach, także codziennych, o znajomych, chorobach, rodzinie.

Ojciec stary pierdoła

W latach 1834-1838 zwierzał się ze swoich uczuć do Joanny Bobrowej, zapewniał przyjaciela o wielkiej i trwałej miłości, choć wkrótce zerwał z kochanką i znalazł inną Beatrycze (Delfinę Potocką).

„Pani Bobrowa w Krzemieńcu. Danielewicz zapewne ją widzieć będzie. Na wiosnę ma podobno do wód jechać; nie wiem, czy z małżonkiem, czy nie? W pierwszym przypadku wyjdę na durnia, w drugim na szczęśliwego, odkąd kocham tę jedną i pełno w moim sercu snów o dniach z nią przebytych”.

Korespondencja dotyczyła nastrojów panujących w kraju i na emigracji. Wprawdzie dzieliła ich duża, bo 20 lat wynosząca różnica wieku, ale przyjaźń trwała od czasu wspólnego pobytu w Rzymie w 1834 roku.

Kiedy Adam Sołtan wyjechał, poeta napisał do przyjaciela: „Zasyłam Ci najszczersze życzenia i proszę, byś raczył przyjąć ode mnie dubeltówkę, którą się Tobie ofiarować ośmielam, z życzeniami, by Ci kiedyś znów polującemu na Litwie czy na zwierza, czy Moskala przypominała nasze czasy, wędrówki, błota i ruiny ostyjskie, a wreszcie i tego, który przyjaźń Twoją liczy między najdroższe związki i który nigdy nie przestanie cię szanować i kochać”.

W styczniu 1836 roku Krasiński pisze z Florencji do przyjaciela, prosząc, aby przyjechał: „Mam tu przypadkiem i za tanie pieniądze mieszkanie nie na dwóch, ale na 10-ciu, zmiłuj się, przyjedź, będziem stali razem. Mam wyborne hawajskie cygara, pod spodem jest kawiarnia Doneya, z której kawa rano, taniej wszystko niż w Rzymie. (...) Zapoznasz się tu z Zamoyskimi. Ojciec stary pierdoła, ale grzeczny bardzo”.

Daruj pismo olbrzymie

Poeta pisał do pułkownika na różnego rodzaju papierach. Zwykle była to papeteria hotelowa, czasami Krasiński brał z hotelu więcej kartek i wysyłał listy z kilku miejsc, bywało, że pisał na cienkich bibułkach. Niekiedy jest to tylko kartka z małym wstępem i wiersz. Początkowo pismo jest drobne, z czasem litery stają się coraz większe, bo poeta ma kłopoty ze wzrokiem.

„Najdroższy Adamie, daruj pismo olbrzymie, ale oczy dolegają” - pisał z Heidelberga 10 sierpnia 1848 roku.

Listy Zygmunta Krasińskiego do pułkownika Adama Sołtana bezpiecznie spoczywały w sejfie w Waplewie, ale do czasu...

- Jest rok 1929, rodzina Sierakowskich ma kłopoty finansowe. Mówiąc między nami, zadłużyli się, a bank niemiecki wykorzystał to, żeby się pozbyć „tego wrzoda polskiego na tyłku pruskim”, i wymówił im kredyt - opowiada Maciej Kraiński. - Majątek rozparcelowano. Sierakowscy muszą wyjechać z Waplewa do swojego drugiego majątku pod Rypinem, ale zabierają ze sobą listy. Jest rok 1939. Wiedząc, że agresja przyjdzie ze strony niemieckiej, złożyli listy w depozycie w Banku Polskim w Poznaniu.

- W okresie kiedy już armia niemiecka przeszła, a jeszcze nie rozpoczęła się administracja z prawdziwego zdarzenia, szalały oddziały Selbstschutzu, które robiły czystki, zginęli Helena i Stanisław Sierakowscy, rozstrzelani przez Niemców - opowiada Maciej Kraiński. - Na początku wojny najstarszy syn Adam Sierakowski jedzie do Poznania i zabiera listy do Wiednia. W 1945 roku znajduje się w Londynie, ale listy ma oczywiście ze sobą. Kiedy umiera na atak serca, pojawia się jego najmłodsza siostra Jadwiga Sierakowska, żona Dominika Reya, która przybywa z Maroka. Zabiera listy i wyjeżdża z nimi do Luksemburga. Potem trafiają one do jej brata Andrzeja, który przewozi je do Warszawy, a kiedy wyjeżdża do Montrealu (gdzie pracuje jako architekt), zabiera je ze sobą. Po jego śmierci córka Izabella przywozi skarb do Warszawy.

Listy trafiają do sejfu i leżą w nim aż do momentu, kiedy decyduje się przekazać je Muzeum Tradycji Szlacheckiej w Waplewie (oddział Muzeum Narodowego w Gdańsku). Są w kartonowej teczce, sznurowanej na trzy sznureczki.

Andrzej Sierakowski, który jak wiadomo, był architektem, napisał technicznym pismem: „Listy Zygmunta Krasińskiego do Adama Sołtana własność Andrzeja Sierakowskiego Adam Sołtan zmarł w 1863 r. w Poznaniu pochowany został w kaplicy Sierakowskich w Waplewie.

Od kilku lat Izabella Sierakowska przekazuje rodowe skarby do Muzeum Tradycji Szlacheckiej w Waplewie; ofiarowała m.in. piękne obrazy, ponad 200 fotografii rodzinnych z XIX i XX wieku, korespondencję do kasztelana Kajetana Onufrego Sierakowskiego, kryształowe lustro, grafiki, książki i inne skarby. Ale listy Zygmunta Krasińskiego to dar zupełnie wyjątkowy.

Izabella Sierakowska ofiarowała też piękną miniaturę na emalii, wykonaną w ostatnich latach życia Adama Sołtana przez nieznanego artystę.

Państwowy Instytut Wydawniczy w 1970 roku wydał listy Zygmunta Krasińskiego do Adam Sołtana pod redakcją prof. Zbigniewa Sudolskiego. Tym razem rodzina nie cenzurowała listów.

grazyna.antoniewicz@polskapress.pl

Grażyna Antoniewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.