Gabriela Pewińska

Kto śpiewa, ten modli się podwójnie. Muzyka w kościele musi nas wprowadzać w ekstazę

Kto śpiewa, ten modli się podwójnie. Muzyka w kościele musi nas wprowadzać w ekstazę Fot. Agnieszka Monasterska
Gabriela Pewińska

Muzyka, która jest - nie tylko w kościele - nośnikiem zachwytu, musi nas porywać, musi ekscytować, wprowadzać w ekstazę, przepełniać duchem, unosić do góry, ku sklepieniu świątyni. Wtedy będziemy bliżej Boga.

O odnowę muzyki liturgicznej zaapelował podczas międzynarodowego kongresu „Muzyka a Kościół” papież Franciszek.

Kongres został zwołany przez Papieską Radę ds. Kultury i Kongregację Edukacji Katolickiej, co nadaje muzyce w Kościele ogromną rangę. Wskazuje, jak jest to poważny dla Kościoła temat.

Rzeczywiście jest?

Organizatorzy kongresu odwołują się do wydanej 50 lat temu posoborowej instrukcji o muzyce sakralnej. Papież przypomniał, że Konstytucja o liturgii była pierwszym dokumentem Soboru Watykańskiego II, przywołał słowa tego dokumentu, które mówią o tym, że śpiew liturgiczny daje radosny wyraz sprawowanym obrzędom w kościele.

Przez te pół wieku muzyka w Kościele uległa przeobrażeniom?

Poszukiwaniom, z których jedne się przyjęły, inne nie. Już wiele lat temu zastanawiało mnie, dlaczego w seminariach duchownych Kościoła katolickiego nie bierze się pod uwagę umiejętności śpiewania. Choćby w minimalnym stopniu. Taki warunek muszą spełniać seminaria przygotowujące do posługi w Kościele prawosławnym. Tam kandydat na kapłana musi mieć głos. Tego wymaga ich liturgia, tam muzyka ma podstawowe znaczenie, jest jednym z najważniejszych elementów misterium. Dręczyło mnie to… I tak oto w roku 1978, wtedy jeszcze kleryk, dziś ksiądz kanonik doktor Tadeusz Bach, który w kościele Opatrzności Bożej jest dyrektorem Muzeum Jana Pawła II, poprosił mnie o pomoc w śpiewie. Obserwując próby, szybko dołączyli do nas inni chętni do kształcenia głosu klerycy. Wkrótce zacząłem prowadzić dla alumnów zajęcia z emisji. Trwało to 20 lat. Zawsze były komplety! Kiedy spotykam moich dawnych uczniów - dzisiaj już zacnych, utytułowanych księży - dziękują mi, że ośmieliłem ich do śpiewania, że to owocuje w ich posłannictwie do dziś. To ważne, by księża zainteresowani byli tym, co dzieje się z muzyką w ich kościołach, jaka ona jest, kto ją wykonuje, w jaki sposób, czy właściwa, czy przemyślana jest oprawa liturgiczna, czy trafia do wiernych.

Trafia?

W mojej parafii, Zmartwychwstania Pańskiego w Gdańsku, jest wspaniały ksiądz Arkadiusz Kita CR, który rozumie rangę sprawy. Przed laty zmobilizował mnie do tego, abym częściej śpiewał w kościele podczas liturgii. Miałem już wcześniej takie doświadczenia podczas uroczystości diecezjalnych. Były to jednak sytuacje sporadyczne. Dzięki księdzu Arkowi stałem się kantorem w kościele parafialnym i przyznam, że odnalazłem się w tym. Szczególnie pokochałem wykonywanie psalmów. Co było najważniejsze, aby je właściwie zaśpiewać? Dokładna analiza tekstu. To nie miał być żaden popis wokalny, tylko wyjątkowo podane słowo, tak przekazane, by wzbudzić w słuchającym mnie człowieku szczególne drżenie serca.

O tym mówi też papież Franciszek: „Konieczne jest sprawić, by muzyka sakralna i śpiew liturgiczny były w pełni »inkulturowane« w aktualne języki muzyczne i artystyczne. Muszą one być w stanie przekazać Słowo Boże w śpiewach i dźwiękach, współbrzmieniach, które wzbudzą u ludzi nam współczesnych drganie serca”.

I żeby nie tylko słuchali, a uczestniczyli w tym muzykowaniu! Pamiętam ludzi, którzy przychodzili po mszy do zakrystii dziękować mi, że za sprawą mojego śpiewu włączyli się w liturgię w sposób szczególny. Może i, kto wie, zachęcałem ich do częstszego uczestniczenia w liturgii? Na pewno był to dowód na to, przed czym przestrzega Ojciec Święty, że należy wystrzegać się banału i przeciętności w muzyce kościelnej. Trzeba za wszelką cenę tej płytkości unikać. Niestety, obserwując młodych ludzi śpiewających w kościele psalmy, stwierdzam, że ich sposób śpiewania przypomina „pretensje niewyżytej piosenkarki”, te nieznośne pseudobluesowe zaciągania, jakaś quasi-jazzowa wokalistyka. To jest nie do pomyślenia! To tak samo gdybym - w kościele - psalm zaśpiewał z zadęciem operowym, w bardzo wysokiej tonacji. Oczywiście, wszystko można, ale po co? Śpiew w manierze pozbawionej ducha liturgii, bez zrozumienia tekstu, nie ma sensu - staje się trywialny, błahy, nie prowadzi do wiary. Oczywiście ta młoda osoba, która go wykonuje, jest Bogu ducha winna. Jest jedną z wielu, które się garną do śpiewania w kościele, ale nie mają o tym pojęcia. Bezwzględnie potrzebna jest edukacja. Ten sam problem dotyczy słowa czytanego w obrządku liturgicznym, teksty, szczególnie Starego Testamentu, nie należą do łatwych, tak w zrozumieniu, a co za tym idzie, w przekazie. Trzeba wgryźć się w tekst i nie czytać go z przesadną pobożnością, tylko dać mu życie. Pobożność nie przejawia się w infantylnym smutku czy „samobiczowaniu”. To ma być, co podkreślił papież Franciszek, radość przeżywania.

Mówił też o atmosferze emocjonalnej, która „wzbudzi pełen udział w celebrowanym misterium”.

Pamiętam, jak ksiądz Krzysztof Swół CR, były proboszcz mojej parafii, zaakceptował pomysł, aby wykonać „Mszę kreolską” Ariela Ramireza podczas mszy w Święto Trzech Króli. Jest to muzyka latynoska, a więc pełna emocji, radości. Wierni uczestniczący w liturgii - mało brakowało - a zerwaliby się do tańca! Na energii tych dźwięków wytworzył się niezwykły entuzjazm, zachwyt, a więc podłoże sprzyjające umocnieniu w wierze. Msza - misterium ducha, ale i dzieło sztuki. Życzyłbym sobie, by dopracowywano elementy muzyczne liturgii do perfekcji, by nad oprawą mszy pracowano z takim poświęceniem, z jakim tworzy się najlepszy spektakl. Cieszę się, że papież Franciszek ten problem poruszył, może teraz będzie się zwracać większą uwagę na kształcenie, na fachową pomoc tym, którzy animacją liturgii się zajmują? Może - na razie - nie zdają sobie sprawy, jak potężna jest siła tej oprawy? Potrzebna jest też edukacja, tak kantorów, jak i lektorów. Pamiętam szczególne wzruszenie, gdy miałem zaszczyt śpiewać przy Janie Pawle II, który celebrował mszę na Zaspie. Psalm, który zaśpiewałem, był radosny, uroczysty, ale głęboko wchodzący w istotę słowa.

Zatem odnowa, ale z zachowaniem dziedzictwa?

Siła tkwi w nieudziwnionej oprawie muzycznej. Ma budować skupienie, a nie rozpraszać. Im większa harmonia, tym wrażenia estetyczne większe. Tym potężniejsza siła przekazu i z niej wynikająca moc. Eksperymenty? We wszystkim musi być zachowany złoty środek. Najważniejsze - edukacja, ona wyrabia wrażliwość, kształtuje wyczucie, gust i klasę. Powrót do źródeł jest istotny, wykorzystanie li tylko muzyki współczesnej może stłumić naszą wrażliwość wewnętrzną. Nade wszystko słowo, jego potęga, jego wszechmoc, z niego idzie najlepsza muzyka. A kto śpiewa, ten modli się podwójnie - jak mówił święty Augustyn. Świadomość słowa to postawiona w odpowiednim miejscu kropka, właściwe pauzowanie, oddech. To tylko pozornie szczegóły niemające większego znaczenia. Tak naprawdę od tego się zaczyna. Także śpiewanie.

Ktoś mógłby powiedzieć, że Kościół ma na głowie ważniejsze sprawy. Po cóż zajmować się muzyką?

Muzyka w edukacji młodych pokoleń ma dziś, niestety, swój minimalny udział. Młodzi słuchają dużo i głośno. Nie ma uwrażliwienia na istotę muzyki w życiu człowieka. Nie jestem zwolennikiem li tylko muzyki klasycznej, jednak z przykrością stwierdzam, że gdzieś te proporcje zostały zachwiane. Martwi mnie, że w muzyce kościelnej tak niewiele jest radości. Kościół w Polsce jest często owiany smutkiem. Zresztą nie tylko w Polsce. Dostrzegam to również podczas uroczystości liturgicznych transmitowanych z Watykanu. Jawi się nam wykrzywiony obraz pobożności, bo przeżywanie wiary to nie jest smutek, to jest radość, wdzięczność, że dana mi jest łaska, że jestem...

Zachwyt jest jedyną adekwatną postawą - pisał Jan Paweł II.


Piotr Kusiewicz - muzyk uniwersalny, pianista i śpiewak. Profesor Akademii Muzycznej w Gdańsku i Akademii Sztuki w Szczecinie. W 2008 roku uhonorowany krzyżem „Pro Ecclesia et Pontifice” (Za Kościół i Papieża) - najwyższym odznaczaniem Kościoła Katolickiego, przyznanym przez papieża Benedykta XVI

Gabriela Pewińska

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.