Kto będzie prowadzić akcje ratownicze na Bałtyku? Zamiast śmigłowców jest informacyjny chaos

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Bolt/Polska Press
rozm. Tomasz Modzelewski

Kto będzie prowadzić akcje ratownicze na Bałtyku? Zamiast śmigłowców jest informacyjny chaos

rozm. Tomasz Modzelewski

Z Andrzejem Remiszewskim, prezesem Rady Armatorskiej Stowarzyszenia Armatorów Jachtowych, o ratownictwie morskim i zakupie śmigłowców rozmawia Tomasz Modzelewski.

Zacznijmy od ostatnich doniesień medialnych. Decyzją ministra obrony, wojskowe śmigłowce ratunkowe, z powodu ich stanu technicznego, od września nie będą latać nad Bałtykiem. Jak duże mają one znaczenie, jaka jest ich rola?
Ogromna, ze względu na zasięg oraz prędkość. W efekcie możliwość dotarcia w różne miejsca jest zdecydowanie najlepsza w sytuacji potrzeby ratowania życia. W tym przypadku problem polega jednak na tym, że moim zdaniem, informacja, która się ukazała w dzienniku „Fakt”, stanowi „fejk news” i nie została zweryfikowana. Brygada Lotnictwa Morskiego Marynarki Wojennej zdecydowanie zaprzecza tej informacji. Twierdzi, że będzie prowadzony dyżur całodobowy w Babich Dołach oraz dyżur w porze dziennej w Darłowie.

Czyli będą dwa miejsca dyżurowania dla śmigłowców?

Właśnie to chcę zakwestionować. Twierdzę, że takie rozwiązanie jest obecnie niewykonalne, a na jakiej podstawie się opieram? Brygada Lotnictwa Morskiego posiada aktualnie dwa śmigłowce ratownicze Mi-14 PŁ/R oraz osiem Anakond; cztery są w służbie, trzy od dawnego czasu znajdują się w Świdniku, jedna właśnie w tym tygodniu poleciała do Świdnika. I one będą tam tkwiły prawdopodobnie do lata przyszłego roku, o ile nie wystąpią opóźnienia. Pamiętajmy, że pierwsze cztery były remontowane chyba dwa lata dłużej, niż to planowano. Tak więc będą cztery Anakondy, a obu Mi-14, które mają duży zasięg i udźwig oraz są odporne na warunki atmosferyczne, kończy się resurs i one odchodzą właśnie do przeglądów, czyli też nie będzie ich w służbie. Tutaj występuje dodatkowa komplikacja, ponieważ oba Mi-14 mają już po 34 lata. Resurs takich śmigłowców, według producentów, był określany na 25-28 lat, natomiast w Polsce przedłużono go do 38 lat, więc zostają jeszcze cztery, a mówi się nawet o sztucznym przedłużeniu do 42 lat.

Jaki jest najmłodszy śmigłowiec obecnie wykorzystywany?
Nie znam dokładnych dat, ale Anakondy są nieco młodsze od Mi-14, bo pochodzą z lat 80. lub nawet początku 90. Natomiast to i tak nie są już młode maszyny, a poza tym ich zasięg i udźwig nie jest duży.

Wróćmy do twierdzenia, że rozwiązanie z dwoma miejscami dyżurów jest niewykonalne. Dlaczego?
Ponieważ w najbliższym czasie, do momentu powrotu kolejnych śmigłowców z przeglądów, będą dostępne cztery maszyny. Wydaje się to fizycznie niewykonalne, aby utrzymać dwa dyżury w dwóch punktach, jako że jedna maszyna zawsze jest w gotowości, druga musi być w rezerwie, a trzeba pamiętać także na przykład o przeglądach. Czyli wracamy do stanu, jaki panował do wiosny tego roku, kiedy dyżur był pełniony tylko w Babich Dołach. W takiej sytuacji powstaje zagrożenie, ponieważ odległość z Babich Dołów na przykład do Kołobrzegu, Ustki czy generalnie na Bałtyk w kierunku zachodnim jest potężna. To powoduje, że śmigłowiec, który tam poleci, nie będzie mieć rezerwy paliwa na akcję. Albo w takiej sytuacji musi po drodze lądować i tankować, co się wiąże z wydłużeniem czasu dotarcia na miejsce interwencji, albo skrócić czas akcji. Na zachodnim wybrzeżu mamy wprawdzie pomoc ze strony ratownictwa niemieckiego, ale pod Kołobrzegiem jest to już problem. Następny kłopot jest taki, że jeśli resurs maszyn zostanie sztucznie przedłużony o kolejne lata, to ktoś, kto nie poczuje tego tematu, będzie czuł się zwolniony z obowiązku rozwiązania problemu. A to znaczy, że grozi nam sytuacja, w której maszyny będą się starzeć, a mimo to nic nowego nie kupimy. Czy muszę przypominać, jak wyglądała dotychczas kwestia zakupu śmigłowców dla Polski? Najpierw rządy PO ślimaczyły się z tym tematem. Gdy przetarg został rozstrzygnięty - wyniki unieważniono. W innej sytuacji pierwsze śmigłowce byłyby już w Polsce. Obecny minister obrony narodowej wygłasza co jakiś czas inne zdania na temat tego, co będzie w przyszłości. Najpierw, że offset był za mało korzystny i trzeba znaleźć inną ofertę, a teraz okazuje się, że offset w ogóle jest niepotrzebny. Czyli generalnie nie widać woli rozwiązania tego problemu.

Półtora roku temu pisaliście Państwo do premier Beaty Szydło w sprawie ratownictwa morskiego. Dało to jakiś wymierny efekt?
Napisaliśmy do premier petycję w sprawie wyprowadzenia lotnictwa SAR z armii i stworzenia komponentu lotniczego w profesjonalnej służbie SAR. Usłyszeliśmy, że jest to niecelowe, niesłuszne i zbyt kosztowne. Przyjmuję, że oznaczałoby to konieczność stworzenia całej służby od zera, ale uważam, że najbardziej zainteresowany resort, czyli Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, bardziej zadbałby o zapewnienie bezpieczeństwa na morzu niż MON, dla którego jest to dodatkowe zajęcie. Jest również taki argument jak ten, że wojsko ma różne inne zadania, których cywilne służby nie mają. Ale nie upieram się przy wniosku w sprawie odesłania lotnictwa do cywila, ważne jest to, żeby były maszyny w dostatecznej ilości i odpowiedniej jakości, pozwalającej na loty.

Ile tych maszyn być powinno na polskim wybrzeżu?
Wydaje mi się, że powinny istnieć przynajmniej dwa centra w Polsce, jeśli nie trzy, biorąc pod uwagę zachodnie wybrzeże. A w każdym z nich powinny się znajdować co najmniej trzy maszyny, aczkolwiek tutaj powinni się wypowiedzieć eksperci. Ja opieram się na prostym rozumowaniu; jedna maszyna jest w gotowości, druga w rezerwie i zaczyna się podstawiać, gdy pierwsza jest w locie, a trzecia w jakimś przeglądzie czy serwisie, ponieważ awarie zdarzają się nawet w przypadku nowego sprzętu. Tak więc dwa centra to minimum sześć śmigłowców, a trzy to dziewięć maszyn.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Bałtyckiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Bałtyckiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Bałtyckiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
rozm. Tomasz Modzelewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.