Ksiądz pomodli się za Bieruta, wspomni o skupie zboża?

Czytaj dalej
Fot. NAC
Teresa Semik

Ksiądz pomodli się za Bieruta, wspomni o skupie zboża?

Teresa Semik

Biskup katowicki Stanisław Adamski w pierwszym liście do wiernych w lutym 1945 roku chwalił nowe władze i entuzjastycznie witał zwycięską Armię Czerwoną, bo nam „przyniosła wolność”.

W tych pierwszych słowach po powrocie z wygnania witał biskup na równi udręczonych wojną Ślązaków i członków Tymczasowego Rządu RP, choć był to rząd z nominacji Stalina. Ks. dr Rafał Śpiewak z katowickiego Uniwersytetu Ekonomicznego stosunek bp Adamskiego do nowych władz nazwał „specyficznym”, który już wtedy uznawany był za „kontrowersyjny”. Opinie o tym liście dotarły nawet do Rzymu i wywołały konsternację u papieża Piusa XII.

O powojennych dylematach i kompromisach czytamy w najnowszej książce pt. „Relacje Kościół - państwo na Górnym Śląsku w latach 1945-1989. Konflikt ideologiczny”, pod redakcją Adama Dziuroka i wydanej przez IPN. Publikacja jest pokłosiem konferencji naukowej z 2017 roku, poświęconej temu tematowi w wymiarze lokalnym i zawiera 13 artykułów różnych autorów.

Jerzy Ziętek na mszy

Zaraz po wojnie był krótki czas, bo zaledwie trzyletni, kiedy relacje między Kościołem a państwem układały się w miarę poprawnie, a nawet zadziwiająco poprawnie. Wystarczy przejrzeć pierwsze strony gazet na Śląsku, by zobaczyć, jak w Katowicach w czasie mszy przed gmachem Urzędu Wojewódzkiego w pierwszych szeregach siedzą władze partyjne z wysokimi oficerami radzieckimi.

Wojewoda śląski gen. Aleksander Zawadzki, który pojawił się w Katowicach zaraz za plecami Armii Czerwonej, wziął udział w uroczystym nabożeństwie dziękczynnym w kościele Piotra i Pawła. Mszy przewodniczył sufragan katowicki bp Juliusz Bieniek. Podobnie było w czasie obchodów 1 maja 1945 roku. Manifestacja zakończyła się odśpiewaniem Mazurka Dąbrowskiego i Roty.

Uroczystości z okazji święta narodowego 3 Maja poprzedziła msza odprawiona przez biskupa Adamskiego. I w tych uroczystościach wzięli udział przedstawiciele władz polskich oraz Armii Czerwonej, przemawiał wicewojewoda Jerzy Ziętek - przed wojną chadek, a teraz komunista. Kompromis na miarę tamtych czasów?

- Nie to miejsce, nie ten czas - krytycznie komentuje te wydarzenia ks. prof. Jerzy Myszor. - Bp Józef Kurpas powiedział, że kompromis bardzo blisko stoi kompromitacji i ja podzielam to zdanie. Kompromis nigdy nie można traktować w kategoriach pozytywnych. I co z tego, że przed wojną Jerzy Ziętek chodził do kościoła. On z kompromisu wpadł w kompromitację.

Ale tak było w całej Polsce. W nabożeństwie z okazji 3 Maja 1945 roku w kościele OO. Karmelitów w Warszawie uczestniczył prezydent Bolesław Bierut. Programy Polskiego Radia rozpoczynały się pieśnią religijną „Kiedy ranne wstają zorze”, a wojsko śpiewało ją na porannej zbiórce.

Dziś naukowcy nie mają wątpliwości, że władze PRL zastosowały taktykę maskowania swoich zamiarów, by złagodzić ewentualny opór społeczeństwa, w większości katolickiego.

Dr Andrzej Grajewski, publicysta mediów katolickich przywołuje w książce „Relacje Kościół - państwo na Górnym Śląsku...” słowa prof. Nikołaja Iwanowa, który analizował proces komunizacji polski i dowodził, że „nacisk ideologiczny tuż po wojnie celowo został ograniczony, aby ułatwić komunistom pełne przejęcie władzy w kraju. Było to częścią takty przyjętej w Moskwie nie tylko wobec Polski”.

Tak zwani księża patrioci

Czy ludzie Kościoła mieli świadomość, co ten system ze sobą niesie? Zbrodnie stalinowskie rozpoczęły się w ZSRR już w latach 30. i zgładzono miliony. Ale teraz Polacy chcieli spokoju.

Dr hab. Adam Dziurok przywołuje w książce słowa bp Bieńka, który pisał w pierwszych latach po wojnie: „Budowaliśmy w tym pierwszym czasie Polskę, która stanowić miała wspólną własność wszystkich Polaków. Nie pytaliśmy się przy tej współpracy nikogo, jaki jest jego światopogląd (…) wystarczyło nam, iż widzieliśmy, że pracuje on dla tej wspólnej własności”.

Momentem przełomowym w Polsce był rok 1949, kiedy podejmowano na wielką skalę akcje usuwania krzyży oraz nauczania religii ze szkół. To była wręcz wojna państwa z Kościołem na tym tle.

Biskup katowicki Stanisław Adamski wezwał wiernych w listopadzie 1952 roku, by podpisywali petycję do Rady Państwa w obronie nauki religii w szkołach. Pod odezwą podpisało się blisko 100 tysięcy osób z diecezji katowickiej. Dr Grajewski twierdzi, że była to prawdopodobnie największa akcja obywatelskiego nieposłuszeństwa we wszystkich krajach komunistycznych. Pomimo stalinowskich represji, mimo prób marginalizacji Kościoła w życiu publicznym, udało się poderwać wiernych do sprzeciwu. To ta akcja, w zasadzie zapomniana, poprzedziła wygnanie wszystkich biskupów z Katowic w listopadzie 1952 roku. Ani reakcja wiernych na Śląsku, ani represje wobec ich biskupów nie miały precedensu w innych diecezjach. „Prymas polski kardynał Stefan Wyszyński nie docenił wagi tego oporu”, dodaje Grajewski. Czas jego non possumus miał przyjść dopiero rok później - w 1953.

Kardynał Wyszyński, który gotowy był pójść z władzą na jakąś współpracę, w maju 1953 roku przesłał Bolesławowi Bierutowi memoriał, który był odpowiedzią na ataki wymierzone w Kościół katolicki oraz na próby jego podporządkowania komunistycznym władzom: „Rzeczy Bożych na ołtarzu cesarza składać nam nie wolno. Non possumus! (Nie możemy)”.

Nieco wcześniej Rada Państwa uchwaliła, że władze państwowe mają wpływ na obsadza nie stanowisk kościelnych. Nabierał siły ruch tak zwanych „księży patriotów”, zwerbowanych przez władzę świecką i jej posłusznych. Byli oni skupieni w specjalnej sekcji dla księży Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. Na przełomie lat 50. i 60. ruch ten liczył blisko tysiąc księży, nieco mniej niż 10 proc. ogółu diecezjalnego duchowieństwa.

- Nie udało się w Polsce podzielić kleru dlatego, że nie udało się podzielić biskupów. Czuliśmy, że tworzymy całość - mówił abp Damian Zimoń, były metropolita katowicki podczas promocji książki „Relacje Kościół - państwo na Górnym Śląsku...”. - Na tym też polega specyfika polskiego kościoła, że zawsze musi z kimś walczyć. Księża tu walczyli z Kulturkamfem, z hitlerowcami, komunistami. W tych trudnych latach PRL-u Piekary Śląskie były amboną dla całego regionu. Jako biskupi mieliśmy odwagę więcej mówić, kiedy widzieliśmy sto tysięcy wiernych wsłuchanych w nasze słowa. Kościoły były pełne.

Czy się modli za Bieruta?

Pozostało jeszcze 19% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Teresa Semik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.