Ks. prof. Andrzej Kobyliński: Po roku pandemii w polskim Kościele katolickim jest jeszcze więcej magii i zabobonów

Czytaj dalej
Fot. Oskar Nowak
Hubert Ossowski

Ks. prof. Andrzej Kobyliński: Po roku pandemii w polskim Kościele katolickim jest jeszcze więcej magii i zabobonów

Hubert Ossowski

Minął rok od wybuchu pandemii i to jest pytanie, co przez ten czas zrobiono w Kościele katolickim, żeby podnieść poziom intelektualny duchownych i świeckich? Uważam, że sytuacja jest jeszcze gorsza niż przed rokiem. Dzisiaj w polskim Kościele jest jeszcze więcej magii, zabobonów i analfabetyzmu religijnego. Rozmowa z ks. prof. Andrzejem Kobylińskim, filozofem, kierownikiem Katedry Etyki Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Zapytam przekornie, katolik powinien się szczepić?
Zdecydowanie tak. Jak wszyscy inni ludzie. Zwłaszcza wtedy, gdy przemawiają za tym argumenty medyczne i naukowe.

Pod koniec ubiegłego roku pojawiło się stanowisko Zespołu Ekspertów ds. Bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski. Wydawało się ono dość jednoznaczne. Mimo to kwestia szczepionek budzi kontrowersje.
W Polsce i w wielu krajach świata istnieje ruch antyszczepionkowy. Środowiska antyszczepionkowców stały się bardzo aktywne w czasie obecnej pandemii. Niechęć niektórych kręgów społecznych do szczepionek przeciw COVID-19 jest częścią o wiele szerszego problemu. Niestety, obecnie w różnych Kościołach i religiach mamy silne prądy irracjonalne, fundamentalistyczne, zabobonne i magiczne.
Ci wszyscy, którzy nie wierzą w pandemię koronawirusa, są też przeciwnikami szczepień przeciw COVID-19, bo ich zdaniem wirus SARS-CoV-2 po prostu nie istnieje. W pewnym sensie to postawa spójna, ale kompletnie nieracjonalna. W dość banalny sposób chce się wszystko wytłumaczyć rzekomym spiskiem „wiadomych sił” lub atakiem na Kościół.

Brakuje w tej dyskusji racjonalności?
Oczywiście. Niestety, muszę to powiedzieć z dużym bólem: w Polsce bardzo silny nurt antyszczepionkowy, kwestionujący pandemię koronawirusa, zadomowił się bardzo głęboko w Kościele katolickim. Zdecydowanymi wrogami szczepień przeciw COVID-19 są zabobonne i magiczne kręgi polskiego katolicyzmu, które urosły w siłę na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. Ci wszyscy, którzy od wielu lat słuchają kazań np. księdza Johna Bashobory z Ugandy, ojca Jamesa Manjackala z Indii czy naszych rodzimych egzorcystów, wszędzie widzą działanie diabła, wierzą w furtki złego ducha i dziedziczenie grzechów zmarłych przodków. Ważnym elementem tej nowej religijności są spoczynki w duchu, czyli padanie na ziemię podczas sprawowanych nabożeństw, a także wiara w masowość cudownych uzdrowień. Po co chodzić do lekarza, skoro wystarczy się pomodlić? Nie warto się szczepić, jeśli ze wszystkich chorób uzdrawia wiara w Boga. Tak myśli w Polsce wielu praktykujących katolików. Obecnie te osoby, które w ostatnich latach zaakceptowały nowe rozumienie diabła, egzorcyzmów i cudów, są konsekwentnie przeciwnikami szczepień przeciw COVID-19.

"Po roku pandemii w polskim Kościele jest jeszcze więcej magii i zabobonów..."
Archiwum prywatne Ks. prof. Andrzej Kobyliński

Czym są furtki złego ducha?
Łączą się one ze spowiedzią furtkową, która koncentruje się na działaniu złego ducha w naszym życiu. Polega na wskazywaniu tzw. furtek, czyli sposobów, w jaki zły duch wchodzi rzekomo pod nasze strzechy. Podczas przygotowania do spowiedzi furtkowej wierni skupiają się na tym, by znaleźć w swoim życiu wszystkie sytuacje, poprzez które złe duchy zamieszkują w ich życiu. Szuka się także takich furtek w życiorysach swoich przodków – to koncepcja grzechów pokoleniowych i uzdrowienia międzypokoleniowego. Istotą tego nauczania – zakorzenionego w antropologii i kosmologii afrykańskiej – jest przekonanie, że złe duchy mogą się dostać do naszego życia z powodu słuchania muzyki rockowej, posiadania tatuaży czy lektury „Harry’ego Pottera”.

Twierdzi ksiądz, że zmorą polskiego Kościoła jest analfabetyzm religijny. Trwająca kampania w mediach społecznościowych „Jestem zaszczepiona krwią Chrystusa i to mi wystarcza” lub „Kto się zaszczepi, ten nie będzie zbawiony” jest tego przykładem?
Zdecydowanie tak. Uważam te kampanie za jaskrawy przejaw analfabetyzmu religijnego. Powtarzam: to jest magia i zabobon. W naszym kraju cała armia księży i zakonników kwestionuje pandemię koronawirusa. Niektórzy arcybiskupi i biskupi publicznie kwestionują ograniczenia związane z reżimem sanitarnym. Duchowni ostentacyjnie nie zakładają maseczek, nie dokonują dezynfekcji w kościele, zakrystii, w kancelarii parafialnej czy w innych formach bezpośredniego kontaktu z wiernymi. Duża część duchownych katolickich w Polsce nie respektuje jakichkolwiek obostrzeń sanitarnych.

Z czego to wynika? Przecież abp Stanisław Gądecki zaapelował do księży, by dostosowali się do tych zaleceń.
Takich komunikatów nikt nie słucha. Nie mają one żadnego znaczenia, ponieważ nie kształtują postaw moralnych ludzi. Nie wpływają na ich wybory i decyzje. Minął rok od wybuchu pandemii i to jest pytanie, co przez ten czas zrobiono w Kościele katolickim, żeby podnieść poziom intelektualny duchownych i świeckich? Uważam, że sytuacja jest jeszcze gorsza niż przed rokiem. Dzisiaj w polskim Kościele jest jeszcze więcej magii, zabobonów i analfabetyzmu.

Da się to zmienić?
Tak, ale wymaga to kilkudziesięciu lat pracy w pocie czoła. Niestety, zatruliśmy polską religijność. Zasialiśmy złe ziarno, a teraz zbieramy plony. Urosły chwasty zamiast pszenicy. Zwłaszcza w ciągu ostatnich kilkunastu latach była wręcz moda w polskim Kościele na szamańską religijność pochodzącą z Afryki, Azji i Ameryki Południowej. Nowa religijność synkretyczna wlała się do naszego kraju szerokim nurtem. To globalny proces pentekostalizacji chrześcijaństwa i Kościoła katolickiego. W 2014 r. stworzyłem nowe polskie słowo „uzielonoświątkowienie”, które stanowi synonim pentekostalizacji. Napisałem kilkadziesiąt artykułów naukowych i publicystycznych na temat procesu uzielonoświątkowania Kościoła katolickiego w Polsce. Ten proces zmienił religijność wielu milionów polskich katolików.

W jaki sposób?
Coraz więcej ludzi pije wodę egzorcyzmowaną, stosuje olejek radości czy sól egzorcyzmowaną, przeżywa podczas nabożeństw tzw. upadki (spoczynek w duchu, hipnoza, trans, autosugestia), przesadnie koncentruje swoją uwagę na działaniu złych duchów, doświadcza podczas spotkań modlitewnych histerycznego śmiechu, nazywanego Błogosławieństwem z Toronto itp. Niedawno ksiądz profesor Tadeusz Guz z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego przekonywał, że wierni nie powinni przejmować się obostrzeniami sanitarnymi związanymi z pandemią koronawirusa. Wzywał do buntu. Oskarżył służby państwowe o to, że pracują dla diabła. W ubiegłym roku twierdził, że przed udzielaniem Komunii świętej księża nie muszą robić dezynfekcji, ponieważ „mają konsekrowane dłonie”. Niestety, od armii księży i zakonników można usłyszeć podobne bzdury.

Zaczęliśmy wierzyć w magiczną moc sakramentów i w to, że ochraniają nas przed chorobami?
Pojawiło się chore myślenie religijne, które nie uznaje wiedzy płynącej z rozwoju naukowego, również jeśli chodzi o nauki medyczne. Łączy się z tym przekonanie, że jeśli wierzę, to dzięki mocy Bożej pokonuję wszystkie choroby. W kościele czy w kaplicy nic złego nie może się stać. Woda święcona, której przecież boi się diabeł, nie może być źródłem zarazków. To postawa fideistyczna, która polega na przekonaniu, że sama wiara w każdym momencie życia czyni cuda, a odwoływanie się do medycyny jest najczęściej niepotrzebne. To rodzaj magicznego przekonania, że wystarczy poprosić Boga o cud i natychmiast zostaniemy uzdrowieni.

Prowadzi to do ośmieszenia wiary?
Zdecydowanie tak. To banalizacja i kompromitacja życia religijnego. 26 marca na portalu „Więź.pl” dr Sebastian Duda opisał jedno ze „spotkań modlitewnych” w duszpasterstwie ojca Pawła M. OP we Wrocławiu. Ten straszny seans szamański, będący formą egzorcyzmu, miał miejsce w 2000 r. „Byłem wtedy już bardziej podejrzliwy – pisze dr Duda – wobec ekscesów duchowości charyzmatycznej niż kilka lat wcześniej. (…) Na początku spotkanie przebiegało wedle takiego samego schematu, jaki znałem od lat: przyzywanie Ducha Świętego, glosolalia, prośba o proroctwa. Po chwili Paweł kazał mi jednak uklęknąć pośrodku modlitewnego kręgu. Wciąż słyszałem «modlitwę językami» i frazę «przyjdź Duchu Święty». W pewnym momencie jedna z uczestniczek podbiegła do mnie i uderzyła mnie w twarz. Zaczęła wrzeszczeć: «Skurwysynu, po coś tu przylazł?!». Inne dziewczęta też okładały mnie pięściami po plecach, wykrzykując słowa modlitw na przemian z wulgaryzmami. Tłukły mnie i policzkowały. Byłem kompletnie zdezorientowany. Nie wiedziałem co robić: oddać tym pogrążonym w amoku kobietom razy? Krzyczeć? Spojrzałem na Pawła. Stał w kącie, patrzył na mnie pełnymi jakiegoś triumfu oczyma i… chichotał. Zachęcał kobiety, by dalej «wyrzucały szatana» ze mnie. Nie wiem, jak długo to trwało. Gdy seans się skończył, nie byłem w stanie wydusić słowa”.

Dlaczego biskupi nie reagują na te wszystkie nadużycia? Brakowało też ich wyraźnego głosu m.in. w sprawie przyjmowania Komunii świętej na rękę. Teraz milczą w kontekście szczepień przeciw COVID-19.
Episkopat jest głęboko podzielony. Duża część polskich biskupów w ostatnich latach wspierała magiczną religijność. Wystarczy przypomnieć rekolekcje narodowe na Stadionie Narodowym w Warszawie, które kilka razy prowadził ks. John Bashobora. Co więcej, przez kilkanaście ostatnich lat w znakomitej większości polskich diecezji organizowano przeróżne magiczne nabożeństwa, na których setki dzieci i młodzieży padało na podłogę. W marcu 2016 r. media ogólnopolskie informowały o rekolekcjach szkolnych w Lesznie na terenie archidiecezji poznańskiej. Zostały one zorganizowane dla sześciu szkół, żeby uczcić 1050. rocznicę chrztu Polski. Wzięło w nich udział około siedmiuset dzieci. W trakcie nabożeństw niektóre dzieci padały na ziemię, trzęsły się, krzyczały, traciły przytomność. Tym dziwnym praktykom towarzyszyli księża i nauczyciele. Do dzisiaj nie spotkałem żadnej oceny, wyrażonej z perspektywy teologii katolickiej, która zwracałaby uwagę na jakąkolwiek niestosowność rekolekcji wielkopostnych w Lesznie. Wprost przeciwnie, władze kościelne podkreślały katolicki charakter tego rodzaju nabożeństw.

Mówi ksiądz o tym otwarcie, ale czy spotkał się ksiądz z reakcją ze strony biskupów?
W grudniu 2016 r. miałem wygłosić na ten temat referat do wszystkich biskupów na posiedzeniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski. Taką decyzję podjęła jednogłośnie Komisja Nauki Wiary polskiego episkopatu. Niestety, biskupi, którzy są zwolennikami synkretycznej religijności zielonoświątkowej zablokowali moje wystąpienie. To jest brutalna wojna religijna.

To przeważająca część episkopatu?
Myślę, że siły są wyrównane. Czasami jedna frakcja ma przewagę, a czasami druga.

Ks. Andrzej Kobylińskifilozof i etyk, doktor habilitowany nauk humanistycznych, profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik Katedry Etyki w Instytucie Filozofii tej uczelni. Absolwent Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. Autor kilkuset publikacji naukowych i publicystycznych poświęconych problematyce filozoficznej, moralnej, społecznej. Komentator medialny różnego rodzaju zagadnień etycznych, religijnych czy politycznych. Jego zainteresowania naukowe koncentrują się wokół filozofii współczesnej, zagadnień etycznych i bioetycznych, praw człowieka, nihilizmu, filozofii religii, myśli postmodernistycznej, współczesnej filozofii włoskiej.

---------------------------

Zainteresował Cię ten artykuł? Szukasz więcej tego typu treści? Chcesz przeczytać więcej artykułów z najnowszego wydania Głosu Wielkopolskiego Plus?

Wejdź na: Najnowsze materiały w serwisie Głos Wielkopolski Plus

Znajdziesz w nim artykuły z Poznania i Wielkopolski, a także Polski i świata oraz teksty magazynowe.

Przeczytasz również wywiady z ludźmi polityki, kultury i sportu, felietony oraz reportaże.

Pozostało jeszcze 0% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Hubert Ossowski

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

misiekle

Jeżeli słyszy się opinie, że w kościele jezus ich ochroni przed wirusem, to wybaczcie.

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.