Krakowski Comarch walczy o wielki kontrakt drogowy. W 2018 roku koniec darmowych autostrad

Czytaj dalej
Fot. Przemyslaw Swiderski
Grzegorz Skowron

Krakowski Comarch walczy o wielki kontrakt drogowy. W 2018 roku koniec darmowych autostrad

Grzegorz Skowron

Rządowe zlecenie na budowę nowego systemu poboru opłat na drogach krajowych wyceniane jest na miliard euro. O lukratywne zamówienie stara się konsorcjum z udziałem spółki informatycznej Janusza Filipiaka.

- Jeśli wygramy ten przetarg, będzie to nasz największy kontrakt w sektorze administracji publicznej - mówi Paweł Prokop, wiceprezes zarządu Comarch SA oraz dyrektor sektora administracji publicznej. Krakowska firma stara się o zlecenie na wykonanie Krajowego Systemu Poboru Opłat.

PRZECZYTAJ KOMENTARZ AUTORA: Wygodna jazda kończy się na bramkach

Chodzi o zastąpienie tzw. e-myta, pobieranego obecnie od aut ciężarowych za pomocą systemu viatoll, obsługiwanego przez firmę Kapsch. Wartość kontraktu jest olbrzymia - wynosi około miliarda euro, a jeśli system obejmie także pobór opłat od samochodów osobowych na autostradach, będzie jeszcze wyższa. Zdobycie tak intratnego zlecenia nie będzie jednak proste. Konsorcjum z udziałem Comarchu jest jednym z dziewięciu podmiotów, które złożyły wstępne oferty na przejęcie od listopada 2018 r. systemu poboru opłat na polskich drogach.

- Wśród potencjalnych wykonawców znalazły się firmy posiadające doświadczenie w świadczeniu tego typu usług oraz budowie systemów poboru opłat w Polsce lub innych krajach, takich jak Stany Zjednoczone, Belgia, Francja, Węgry, Słowacja i Austria - mówią przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, która ostatecznie wybierze wykonawcę nowego systemu.

Wiceprezes Comarchu twierdzi, że konsorcjum, do którego należy krakowska firma, jest dobrze przygotowane do przetargu. W grupie są m.in. spółka Bt Signaal, założona w Polsce przez norweskiego operatora systemu poboru opłat oraz Orange Polska z doświadczeniem w transmisji danych. - A my mamy ogromne doświadczenie w zakresie oprogramowania dla systemów transportowych - dodaje Prokop.

Wśród konkurentów jest m.in. węgierski operator e-myta. Przedstawiciele resortu infrastruktury kilka miesięcy temu nie kryli, że będą chcieli skorzystać z jego doświadczeń. - Nie mamy preferencji co do rodzaju systemu. To firmy w rozmowach z nami zaproponują, jak ma być zbudowany - mówi minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk.

- Po tych rozmowach GDDKiA przygotuje specyfikację. Wtedy przedstawimy naszą konkretną ofertą - dodaje Prokop.

W 2018 roku koniec darmowych autostrad

Jakie urządzenie trzeba będzie mieć w samochodzie osobowym, żeby elektronicznie zapłacić za przejazd autostradami? Ile będzie ono kosztować? Czy zapewni także możliwość płacenia na drogach w innych państwach? Odpowiedzi na te pytania poznamy dopiero za kilkanaście miesięcy.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przygotowuje przetarg, który wyłoni wykonawcę Krajowego Systemu Poboru Opłat. Wstępne oferty złożyło dziewięć podmiotów, głównie konsorcja złożone z firm informatycznych, telekomunikacyjnych i operatorów elektronicznego poboru opłat od kierowców w innych krajach.

- Najważniejszym etapem postępowania jest formuła dialogu z wykonawcami, którzy - w odpowiedzi na przedstawione potrzeby i wymagania w zakresie Krajowego Systemu Poboru Opłat - będą mogli przedstawić swoje propozycje - mówią przedstawiciele GDDKiA. Na tej podstawie przygotowane zostaną szczegółowe warunki zamówienia i dopiero wtedy firmy złożą oferty z konkretnymi rozwiązaniami i proponowanymi cenami.

Koniec darmowej A4

Wstępne założenia są takie, że nowy system ma nie tylko zastąpić obecny viatoll (opłaty od ciężarówek), ale także objąć auta osobowe.

- Ale tylko na autostradach. Nie pracujemy nad tym, by kierowcy samochodów osobowych płacili za przejazd drogami ekspresowymi i jednojezdniowymi - zapewnia minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk.

Oznacza to, że za przejazd mającą powstać w najbliższych latach drogą ekspresową S7 od granic Krakowa w kierunku Kielc kierowcy aut osobowych płacić nie będą. Tak samo jak za korzystania z tunelu w ciągu S7, który budowany jest na odcinku Lubień - Rabka.

Z drugiej strony państwo zacznie jednak pobierać od wszystkich opłaty za korzystanie z odcinka autostrady A4, wiodącego na wschód od stolicy Małopolski. Na razie jeździmy tam za darmo, bo gdy zaczęto przygotowania do postawienia bramek, pojawiła się koncepcja objęcia elektronicznym poborem opłat nie tylko aut ciężarowych, ale także osobowych. Wstrzymano więc budowę punktów poboru opłat.

Nie trudno się domyśleć, że po wprowadzeniu opłat na A4 zwiększy się ruch na drodze krajowej 94. O ile jadący do Rzeszowa nie będą chcieli przebijać się np. przez Tarnów, to kończący podróż w Bochni i Brzesku zapewne zdecydują się na ominięcie płatnej autostrady.

Co z bramkami

Nowy system na pewno obejmie odcinki autostrad, które dziś są bezpłatne. Nie ma natomiast gwarancji, że zastąpi wszystkie istniejące obecnie bramki autostradowe.

O ile na autostradach obsługiwanych przez GDDKiA nie powinno być problemów z likwidacją punktów poboru opłat, to prywatni koncesjonariusze (np. Stalexport Autostrada Małopolska na A4 z Krakowa do Katowic) wcale nie muszą się na to zgodzić. Konieczna byłaby renegocjacja umów koncesyjnych, co może się okazać niemożliwe. Do tej pory wszelkie takie próby kończyły się na zapowiedziach. W efekcie może być tak, że za kilka lat niektóre odcinki autostrad pokonamy bez zatrzymywania się, by zapłacić za przejazd, ale na innych będziemy zmuszeni ustawić się w kolejce do bramek.

Wariant węgierski?

Nowy system poboru opłat na drogach powinien funkcjonować od listopada przyszłego roku. Wcześniej GDDKiA musi wyłonić firmę, która przygotuje nowe rozwiązanie i je wdroży. Tymczasem ciągle nie wiadomo, czego tak naprawdę oczekuje państwowy zarządca dróg.

Teoretycznie nowy system powinien być na tyle otwarty, aby bez problemu można było z niego korzystać w całej Unii Europejskiej. Jeśli zatem ktoś zdecydowałby się na zakup urządzenia do elektronicznego poboru opłat w Polsce, mógłby przy jego użyciu płacić także na drogach w innych krajach Wspólnoty.

Nie ma pewności, czy przewidziane zostaną jakieś opcje dla osób korzystających z autostrad tylko sporadycznie, podczas wakacyjnych wyjazdów. Tak jest np. na Węgrzech, gdzie można kupić bilet wyłącznie na jeden przejazd konkretną trasą.

Minister Adamczyk zapewnia, że w przetargu nie będą preferowane żadne rozwiązania, w tym to stosowane na Węgrzech. - Zostanie wybrany najlepszy system - zapewnia.

Grzegorz Skowron

Dziennikarz Dziennika Polskiego i Gazety Krakowskiej, zajmujący się polityką, samorządem w Krakowie i Małopolsce, funduszami europejskimi i budownictwem

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.