Konflikt o trzydziestoletniego wiceprezesa Lotosu Kolei

Czytaj dalej
Fot. Przemek Świderski
Łukasz Kłos

Konflikt o trzydziestoletniego wiceprezesa Lotosu Kolei

Łukasz Kłos

Sytuacja w Lotosie Kolei, jednego z największych przewoźników towarowych w Polsce, robi się coraz bardziej napięta. Komitet protestujących pracowników złożył właśnie zarządowi Grupy Lotos ultimatum. Jeżeli do środy, do godziny 15, wiceprezesowi spółki Lotos Kolej Pawłowi Makuratowi nie zostanie wręczona dymisja, pracownicy spółki nasilą akcję protestacyjną. Jeszcze w czwartek zamierzają tłumnie przejść z zakładu na Rudnikach pod pomnik Poległych Stoczniowców. To niejedyna forma protestu, jaką planuje komitet protestacyjny pracowników spółki. Jego reprezentanci szczegółów nie ujawniają, ale zapewniają, że ich „głos będzie zauważalny”. O strajku na razie nie mówią.

Protestujący pracownicy zarzucają wiceprezesowi wprowadzenie chaosu w spółce. Wypominają też brak specjalistycznych kwalifikacji oraz pogardliwe traktowanie podwładnych.

Z samym Makuratem nie sposób się skontaktować. Wczoraj rano nie było go w siedzibie spółki. Prośby o rozmowę kierowane przez biuro spółki pozostały bez odpowiedzi, a biuro prasowe Grupy Lotos twierdzi, że nie ma kontaktu z wiceprezesem. - Odkąd w czwartek, po wybuchu protestu, opuścił siedzibę firmy pod osłoną ochroniarzy, już tu nie był widziany - mówi nam niezależnie kilkoro pracowników Lotosu Kolei.

W sprawie protestu zabrał głos Janusz Śniadek, poseł PiS. Wcześniej pracownicy zwrócili się do niego z prośbą o pomoc w rozwiązaniu konfliktowej sytuacji. Jednak szef pomorskiego PiS ani myśli wspierać protestujących.

Postulaty są dwa: dymisja wiceprezesa i przywrócenie do pracy dyrektora. - Naszym celem nie jest osłabianie firmy, tylko jej wzmocnienie. Dlatego właśnie domagamy się ustąpienia ze stanowiska pana Makurata. Ten pan został wmontowany w naszą spółkę ledwie we wrześniu ubiegłego roku, a już zdążył nabałaganić - mówi Radosław Czerniak, jeden z przedstawicieli protestujących.

Burza w „Słoiku”

W listopadzie zatrudniono tu tysięczną osobę - wszystkie pracują na etacie. W głównym zakładzie spółki w Gdańsku oraz w pięciu filiach w całym kraju na umowie z agencją pracy tymczasowej pracuje ledwie kilkunastu.

- Jak zakład ruszał, mieliśmy sześć lokomotyw, z czego cztery w naprawie - wspomina jeden z maszynistów, 35 lat stażu w kolejnictwie. - Dziś lokomotyw mamy ponad setkę, od dwóch lat jeździmy nie tylko dla Polaków, ale też dla firm niemieckich. Interes się kręci, spółka kwitnie. Nie chcemy, żeby teraz zostało to spartaczone.

Maszynista ani imienia, ani nazwiska nie poda, bo mu niewiele brakuje do emerytury: - A wiadomo, co komu uderzy do głowy, jak ci ze „Słoika” się uwezmą na nas?! - ucina.

„Słoik” to potoczna nazwa biurowca, w którym mieści się zarząd główny Grupy Lotos. Z ul. Michałki, gdzie znajduje się zakład Lotos Kolej, widać go jak na dłoni. Od czwartku między „Słoikiem” a „Michałkami” iskrzy. Poszło o próbę zwolnienia wieloletniego dyrektora Mirosława Łosińskiego. Załoga ma też dość rządów nowego wiceprezesa. Do sierpnia 2016 roku spółką Lotos Kolej zarządzał jednoosobowo Henryk Gruca, pierwszy i jak dotąd jedyny prezes spółki. Jesienią władze Grupy Lotos dokooptowały do zarządu spółki córki drugą osobę. Wiceprezesem został Przemysław Makurat, trzydziestoletni politolog i prawnik z wykształcenia, dotąd specjalista od zdalnego nauczania na Uniwersytecie Gdańskim.

Ze sportu do kolei

Prywatnie młody wiceprezes spółki Lotos Kolej jest synem dr. hab. Franciszka Makurata, profesora UG, a zarazem szefa uczelnianej komórki Solidarności. W 2005 roku senior starał się o miejsce w Sejmie RP z listy PiS. Dziesięć lat później jego nazwisko wymieniano jako potencjalnego kandydata do Senatu. Miał startować, także z ramienia PiS, w okręgu gdyńskim. Ostatecznie partia zdecydowała się wystawić kandydaturę b. wiceprezydenta Gdyni Jerzego Miotke.

Makurat senior jest ekspertem w dziedzinie psychologii sportu, kierownikiem uniwersyteckiego zakładu o tym właśnie profilu. Makurata juniora sport interesował od strony prawnej. Jeszcze niedawno opiekował się Studenckim Kołem Naukowym Prawa Sportowego UG, współorganizował seminarium eksperckie na temat prawnych problemów polskiego żeglarstwa, a także zasiadał w komitecie organizacyjnym ogólnopolskiej konferencji podsumowującej Euro 2012. Na swoim koncie ma też organizację konferencji naukowej pt. „Zakładowy Dialog Społeczny” w czerwcu 2013 w Sztokholmie.

700 podpisów

Pojawienie się Przemysława Makurata w spółce Lotos Kolej odbyło się początkowo bez echa. O nowym wiceprezesie zrobiło się jednak głośno w listopadzie 2016 roku, gdy swoją decyzją odebrał prokury pięciu dyrektorom poszczególnych działów w spółce, w tym wieloletniemu dyrektorowi operacyjnemu Mirosławowi Łosińskiemu. Co znamienne, decyzja została podjęta pod nieobecność prezesa spółki Henryka Grucy (ten nigdy też jej nie cofnął).

Podobny schemat powtórzył się w miniony czwartek, kiedy to Makurat chciał wręczyć wypowiedzenie dyrektorowi Łosińskiemu. Decyzję o zwolnieniu go podjął dzień przed końcem urlopu prezesa Grucy.

Próba zwolnienia dyrektora operacyjnego, związanego ze spółką od początku jej istnienia, okazała się iskrą zapalną. W czwartek ponad stu pracowników przystąpiło do spontanicznego protestu. W ciągu dnia dołączali kolejni protestujący. Tłum przed bramą zakładu urósł do ponad 300 osób.

Konflikt w firmie dojrzewał jednak od kilku tygodni. Dotarliśmy do listu, jaki w styczniu załoga Lotosu Kolei skierowała do premier Szydło, szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz szefa Grupy Lotos Marcina Jastrzębskiego. Pod pismem podpisali się liderzy trzech związków zawodowych. Do listu dołączono też podpisy... 700 pracowników. Sygnatariusze listu zarzucali Przemysławowi Makuratowi brak podstawowych kompetencji. Skarżyli się też na lekceważące traktowanie podwładnych i unikanie rozmów z załogą.

Tylko opłatek

W tym samym dokumencie czytamy, że w połowie grudnia przedstawiciele załogi zwrócili się o pomoc m.in. do Janusza Śniadka, szefa pomorskiego okręgu PiS.

„Niestety, obawiamy się, że pan Janusz Śniadek nie zdoła w tym temacie nic zrobić, z uwagi na bardzo dobre relacje z ojcem p. Makurata, który notabene jest jego doradcą” - piszą pracownicy w liście.

Poseł Śniadek w piątek z „Dziennikiem Bałtyckim” nie chciał rozmawiać. Stwierdził tylko, że żaden Makurat nie jest jego doradcą, chociaż „nazwisko jest mu znane”, po czym rozłączył się. W niedzielę przysłał pisemną odpowiedź na nasze pytania:

„Prawdą jest, że znam przewodniczącego KZ NSZZ Solidarność na Uniwersytecie Gdańskim, pana profesora Franciszka Makurata. W całym ubiegłym 2016 roku spotkałem się z nim jeden raz, 19 grudnia w bibliotece UG, na zorganizowanym przez Solidarność spotkaniu opłatkowym. Nigdy nie rozmawiałem z panem profesorem Makuratem na temat jego syna, którego nie znam”.

Poseł odniósł się także do spotkania z reprezentantami załogi Lotosu Kolei: „Na spotkanie przybyła grupa kilku osób niewystępujących w imieniu żadnego związku. (...) Z opisanej przez nich sytuacji wynikało, że chodzi o typowy konflikt personalny w Zarządzie Lotos Kolej. Wyjaśniłem panom, że tego rodzaju sprawy i konflikty wewnątrz firmy to absolutnie domena związków zawodowych”.

- U nas nigdy wcześniej nie było powodów do protestowania. Związki zawodowe zajmowały się paczkami dla dzieci. Wie pan, my nawet nie mamy własnej organizacji zakładowej. Te związki, które nas wspierają, działają w całej Grupie Lotos - mówi Radosław Czerniak, jeden z nielicznych pracowników, którzy zgadzają się na podanie nazwiska. - Ale ja też boję się mówić pod nazwiskiem. Nikt mi nie zagwarantuje, że coś przykrego mnie zaraz nie spotka przez te protesty.

***

Dotychczasową akcję protestacyjną wsparły wszystkie związki zawodowe działające w Grupie Lotos, z wyjątkiem jednego: NSZZ Solidarność. Szef „S” odmówił też podpisu pod wspomnianym listem. Nie chciał powiedzieć nam o powodach swoich decyzji.

Łukasz Kłos

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.