Tomasz Rozwadowski

Komeda Jazz Festiwal wzbogacił Trójmiasto [RELACJA, ZDJĘCIA]

FILHARMONIA NA OŁOWIANCE. XXII KOMEDA JAZZ FESTIVAL 2016. KONCERT LESZKA KULAKOWSKIEGO QUINTET FEAT ANDY MIDDLETONE Fot. Piotr Hukało FILHARMONIA NA OŁOWIANCE. XXII KOMEDA JAZZ FESTIVAL 2016. KONCERT LESZKA KULAKOWSKIEGO QUINTET FEAT ANDY MIDDLETONE
Tomasz Rozwadowski

Zagraniczni jazzmani zaproszeni na doroczną gdańską galę Komeda Jazz Festival przypadli do gustu trójmiejskiej publiczności

To była już 22. edycja Komeda Jazz Festival, który jest zasadniczo imprezą słupską, ale od lat organizuje doroczne koncerty galowe w Sali Koncertowej Polskiej Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku. Koncerty te co prawda wypadają w samym środku jazzowego szczytu festiwalowego w Trójmieście, tuż po październikowym Sopot Jazz Festival i listopadowym Jazz Jantar, ale w sposób istotny i wartościowy wzbogacają muzyczną ofertę Gdańska.

W galach Komeda Jazz brały już udział gwiazdy jazzu takie jak Al Foster, Carla Bley, John Scofield, Mark Ribot czy legendarny zespół The Yellowjackets, lecz w tym roku okazało się, że niekoniecznie trzeba skupiać się na nazwiskach, a wystarczy starannie wybrać repertuar i jego wykonawców. Dotyczy to w równym stopniu obu występów tego wieczoru.

Pierwsza część gali należała jak zwykle do Leszka Kułakowskiego. Pomysłodawca i dyrektor artystyczny Komeda Jazz Festival co roku przedstawia w Gdańsku swój nowy projekt artystyczny. Tym razem był to Leszek Kułakowski International Quintet. W składzie oprócz lidera grającego na fortepianie, trębacza Jerzego Małka, kontrabasisty Piotra Kułakowskiego i perkusisty Tomasza Sowińskiego znalazł się amerykański saksofonista Andy Middleton. Amerykanin może nie jest gwiazdą pierwszej wielkości, ale ma znakomite referencje, bogatą dyskografię i wielkie doświadczenie w graniu rozmaitych jazzowych stylistyk i w zespołach kameralnych, i w big-bandach.

To wszystko zaprocentowało na koncercie. Zgrany, doświadczony w wieloletnim graniu w tym składzie zespół Kułakowskiego dał solidny fundament (także kompozytorski), na którym Middleton mógł się zaprezentować od najlepszej strony. Styl zespołu odwoływał się do fascynacji Krzysztofa Komedy amerykańskim hard-bopem, i tu Amerykanin grający na saksofonach tenorowym i sopranowym mógł pięknie rozwinąć skrzydła. Publiczność w PFK reagowała na te inteligentne popisy entuzjastycznie.

Całkowitym, i bardzo przyjemnym, zaskoczeniem okazał się zespół numer dwa, szwedzko-belgijski Mikael Godée Eve Beuvens Quartet. Ich koncert był z kolei ukłonem w kierunku romantyczno-kolorystycznej strony fenomenu Komedy. Patron festiwalu chętnie współpracował z muzykami skandynawskimi, świetnie skandynawskie klimaty czuł, więc zaproszenie trzech Szwedów i Belgijki było jak najbardziej na miejscu. Pianistka Eve Beuvens, saksofonista sopranowy Mikael Godée, kontrabasista Magnus Bergström i perkusista Johan Birgenius zagrali niezwykle subtelnie, ale nie popadli ani w przesłodzenie, ani w banał. Co ważne, na festiwalu dedykowanym kompozytorowi i pianiście wszystkie zagrane przez kwartet utwory były kompozycjami własnymi, a pianistyka Beuvens była na bardzo wysokim poziomie, technicznie ewidentnie wyższym od poziomu Komedy. Takie właśnie, rozwojowe, hołdy są najbardziej wartościowe.

Legenda Krzysztofa Komedy, zmarłego blisko pół wieku temu, pewnie przetrwałaby i bez słupsko-gdańskiego festiwalu. Z pewnością byłaby jednak o wiele uboższa i mniej żywa niż, jest dziś.

Tomasz Rozwadowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.