Kolor - ósmy cud świata. Fotografia barwna wynaleziona 110 lat temu [zdjęcia]

Czytaj dalej
Fot. Gdańska Galeria Fotografii
rozm. Gabriela Pewińska

Kolor - ósmy cud świata. Fotografia barwna wynaleziona 110 lat temu [zdjęcia]

rozm. Gabriela Pewińska

W 110 rocznicę przełomowego wynalazku fotografii barwnej rozmowa z Małgorzatą Taraszkiewicz-Zwolicką - kuratorką wystawy „Autochrom. Triumf koloru” w Pałacu Opatów.

Najbardziej o kolorowej fotografii marzyli ponoć portreciści. Chcieli nadać jakiś wyraz „płaskim i przypominającym zwłoki wizerunkom”.

Wszyscy fotograficy pragnęli rejestrować świat takim, jaki jest, w barwach naturalnych. Ukazanie koloru było największym wyzwaniem, jakie stawiano przed fotografią w drugiej połowie XIX wieku. Jego poszukiwaniami głównie zajmowali się jednak nie fotograficy, a fizycy, naukowcy, wynalazcy. Temat zgłębiali i Szkoci, z Jamesem Clerk Maxwelem na czele (rezultatem jego eksperymentów była barwna projekcja kolorowej wstążki), i Francuzi, jak Louis Arthur Ducos du Hauron, który w 1877 roku wykonał barwną fotografię miasteczka Agen. Ale to słynni bracia Lumière wynaleźli sposób zarejestrowania kolorowego świata na płytach autochromowych. Po latach uznali zresztą, że to nie kinematograf, który przecież przyniósł im największą sławę i pieniądze, a autochrom właśnie był ich największym osiągnięciem.

W ich badaniach zasadniczą rolę odegrały… ziemniaki!

Autochrom to szklana płytka pokryta emulsją bromowo-srebrową, posypana drobinkami skrobi ziemniaczanej zabarwionej na trzy kolory: zielony, niebieski, czerwony. Wszystko to pokryte było werniksem i wymagało dłuższego niż w fotografii czarno-białej naświetlania. Wynalezienie tej płytki najsłynniejsi fotografowie początku XX wieku uznawali za ósmy cud świata!

Inny jednak był sposób prezentacji tej fotografii. O odbitkach nie było mowy.

Autochrom to diapozytyw, czyli slajd, przeźrocze. Żeby zobaczyć obraz, trzeba było go prześwietlić. Pokazywano go zatem w specjalnej formie rzutnika, słynnej laterna magica lub za pomocą diaskopów. Podczas tych prezentacji dyskutowano nie tylko o barwach, ale i o technice, która mogłyby zjawisko rozpowszechnić. Autochrom nie był idealny, obraz składał się z drobinek, widać to na każdym powiększeniu. Ma bardziej malarską niż fotograficzną formę. Bliższą gustowi epoki, w której się narodził.

Zresztą zanim wynaleziono fotografię barwną, czarno-białe zdjęcia kolorowano.

Każde fotograficzne atelier było wyposażone w farby i pędzle. Dziś niektórym zdarza się pomylić dawne zdjęcia kolorowane z autochromami. Po wielu latach pracy nad autochromem bracia Lumière skomercjalizowali wynalazek. Produkowali około 6 tysięcy płytek dziennie. Najbardziej popularne wielkości 9 na 12 cm, 13 na 18 cm lub nieco większe. Autochrom stał się popularny, głównie we Francji. Ale trafił też do Polski. Na wystawie w Pałacu Opatów - jako kontekst - pokażemy w formie cyfrowej prace prekursorów polskiej fotografii kolorowej: Tadeusza Rzący i Stanisława Krygowskiego. Krakowscy fotograficy uwieczniali głównie pejzaże gór, zresztą Krygowski, z zawodu adwokat, był zapalonym taternikiem. Z kolei żona Tadeusza Rzący, Maria Horteaux, była Francuzką, stąd częste wyjazdy artysty do Francji, gdzie w fabryce braci Lumière - założonej w miejscu nieczynnej fabryki kapeluszy - poznał nowatorską technikę wykonywania kolorowej fotografii.

Jego zdjęcie z 1912 roku, przedstawiające krakowskie kwiaciarki, uznawane jest za jeden z pierwszych polskich autochromów. Którą z fotografii określa się jako pierwszą kolorową w historii?

Jednymi z pierwszych publicznie prezentowanych są zapewne autochromy Leona Gimpela - na wystawie pokażemy kilka prac jego autorstwa, choćby nastrojowe „W pracowni rzeźbiarza” z 1911 roku czy pierwsze kolorowe zdjęcia autorstwa braci Lumière, na przykład „Szklanka czerwonego wina” z 1907 roku. Kolorowa fotografia skrobi ziemniaczanej w powiększeniu należy na pewno do najdroższych fotografii autochromowych. Tysiące euro!

Właścicielkami okazałej kolekcji, którą zobaczymy w Gdańsku, są Francuzki, panie Soizic Audouard i Elizabeth Nora.

To przyjaciółki, które na co dzień zajmują się fotografią, wydawnictwami, jedna z nich prowadziła przez wiele lat galerię sztuki. W 2006 roku na aukcji zobaczyły autochrom z początku XX wieku przedstawiający aktorkę Dorothy Warrington. Zakochały się w jej wizerunku. Zdjęcie rzeczywiście robi wrażenie!

Fotografia barwna ma 110 lat. O przełomowym wynalazku mówi Małgorzata Taraszkiewicz-Zwolicka, kurator wystawy „Autochrom. Triumf koloru”

Choć pod względem techniki do idealnych, jak może się wydawać, nie należy.

Kobieta została sfotografowana w niewłaściwym świetle. Zdjęcie jest poruszone. Widać, że w momencie fotografowania musiała wykonać nieznaczny gest w stronę fotografa. Wygląda, jak wyglądały kobiety w tamtym czasie. Ten gorset…

W zasadzie jest ubrana i nieubrana.

Zdjęcie miało w sobie taki czar, że obie kolekcjonerki zapragnęły je mieć. A ponieważ autochromowej płytki nie można było przełamać na pół, uznały, że będzie to początek wspólnej kolekcji. Dziś ich zbiory to autochromy unikatowe, choć w zasadzie każdy autochrom to unikat, każda płytka to oryginał, obiekt jeden jedyny. Przedstawiają portrety, pejzaże i martwe natury. Te ostatnie zresztą było najłatwiej fotografować nową metodą, obiekty były cierpliwe, a natura szkła, barwy owoców i kwiatów okazały się niezwykle wdzięczne do zarejestrowania. Większość tych prac wygląda jak obrazy… Na zdjęciu przedstawiającym stragan paryskiej kwiaciarki z 1912 roku widać kwiaty, które mają kolory!

Kolory na płytkach niezupełnie odpowiadają rzeczywistym. Są, można by rzec, ciekawsze.

Piktorialiści, dalecy od mechanicznej rejestracji obrazu, zarzucali autochromistom, że ich technika fotografowania jest zbyt automatyczna. Że wystarczy postawić aparat w odpowiednim świetle i zdjęcie „samo się robi”, a nie o to przecież chodzi w fotografii… Rozpętała się dyskusja, czy technika autochromu to jest w ogóle sztuka.

Louis Lumière, Szklanka wina, kolekcja Soizic Audouard i Elizabeth Nora
Gdańska Galeria Fotografii Charles Adrien, Akt kobiecy z lustrem, kolekcja Soizic Audouard i Elizabeth Nora

Sztuka czy nie, ten sposób rejestrowania świata miał ogromne wzięcie.

Furorę swego czasu zrobiły zdjęcia z okresu I wojny światowej wykonane techniką autochromu, zlecone przez Albertha Kahna w ramach jego „Archiwum Planety”, projektu dokumentującego świat w kolorze pierwszych dekad XX wieku. Kolekcja Kahna to 70 tysięcy autochromów! Francuski bankier wyłożył na to całą swoją fortunę.

Na wystawie zobaczymy fotografie wykonane przez prekursorów - braci Lumière.

Warto zwrócić uwagę na autochrom przedstawiający plażę w La Ciotat, niedaleko Marsylii. Zresztą to miejsce, gdzie się urodziła i mieszka jedna z francuskich kuratorek naszej wystawy. Także tam, w do dziś istniejącym kinie Eden, został wyświetlony na jednym z pierwszych pokazów słynny film braci Lumiére „Polewacz polany”.

Z kolei w Marsylii w 2013 roku pierwszy raz pokazano wystawę autochromów, którą od soboty prezentujemy w Gdańsku. Technika autochromu to na pewno przełom w historii fotografii, rewolucja, ale jednocześnie w dziejach fotografowania ledwie krótki epizod. Robił furorę do lat 30. Niebawem Kodak zaprezentował swoje wynalazki. Rok później dołączyła Agfa z techniką agfacolor. Fotografowanie stało się łatwiejsze. To początki odbitek. Pierwszy aparat robiący kolorowe zdjęcia to dopiero 1935 rok.

Dziś przeżywamy renesans fotografii czarno- białej. To o niej mówi się „szlachetna”.

Bo mniej dostępna. Trzydzieści lat temu było dużo łatwiej ją i zrobić, i samodzielnie wywołać. Dziś cyfrowa fotografia wyparła analogowość. Ta wykonana dawną techniką stała się zatem bardziej ekskluzywna, pożądana, poszukiwana. Ale też autochrom, przez tą swoją ziarnistość, na którą składają się trzy barwy skrobi ziemniaczanej, są jak luminofory we współczesnych ekranach komputerów, telefonów komórkowych… Autochrom w swojej formie to zapowiedź zapisu cyfrowego.

Wystawa „Autochrom. Triumf koloru”

Muzeum Narodowe w Gdańsku Oddział Sztuki Nowoczesnej (Pałac Opatów)

1.07.-24.09.2017.

Wernisaż 30.06.2017, godz. 18.00.

Kuratorki: Soizic Audouard, Elizabeth Nora, Małgorzata Taraszkiewicz-Zwolicka

rozm. Gabriela Pewińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.