Kolejna próba wyprowadzenia Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej z Gdyni

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Dorota Abramowicz

Kolejna próba wyprowadzenia Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej z Gdyni

Dorota Abramowicz

Jeśli zrobicie zamach na szpital, rozważymy usamodzielnienie - ostrzegają pracownicy UCMMiT. Do końca tego roku, po wycenie działek w Gdańsku i Gdyni, zapadnie decyzja o zamianie.

- Jesteśmy poważnie zaniepokojeni - mówi jeden z lekarzy Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej. - Po trzech latach wraca niefortunny pomysł zabrania naszego szpitala z Gdyni. Po protestach wycofano się z projektu. Tym razem jednak jest niebezpiecznie - rozmowy toczą się w kuluarach i boimy się, że zostaniemy postawieni przed faktami dokonanymi.

Dawny Instytut Medycyny Morskiej i Tropikalnej, działający obecnie w strukturach Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego jest wizytówką Gdyni. Od powstania związany z miastem, służył na początku głównie polskim marynarzom. Obecnie uznawany jest za prekursora polskiej medycyny morskiej, hiperbarycznej i tropikalnej. Placówkę, która rocznie przyjmuje ponad 4 tys. pacjentów, udziela ponad 20 tys.porad ambulatoryjnych, jest w bardzo dobrej kondycji finansowej i i jako pierwszy szpital kliniczny na Pomorzu otrzymał akredytacje, już w 2014 r. próbowano połączyć z gdańskim Szpitalem Zakaźnym, zarządzanym przez samorząd województwa. Krążyły wówczas wieści, że na szpitalny teren w Redłowie ma chrapkę jeden z pomorskich deweloperów.

Po stronie protestujących przeciw przenosinom do Gdańska, utożsamianych przez pracowników z likwidacją dobrze funkcjonującej placówki, stanęli w 2014 r. pomorscy parlamentarzyści. Wówczas interpelację do ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza z PO napisali w tej sprawie posłowie Maciej Łopiński i Dorota Arciszewska-Mielewczyk z PiS.

Temat przycichł na kilka lat, powracając po ogłoszeniu przez obecnego ministra zdrowia, Konstantego Radziwiłła projektu sieci szpitali. Dla wielu lecznic podległych samorządom jedyną szansą na przetrwanie stało się łączenie kilku szpital . I tak do „jednego worka” wrzucono szpitale z Wejherowa, Gdyni i zakaźny z Gdańska. Jako że Wejherowo od Gdańska dzieli 50 km, nie ma co się dziwić, że pomorski marszałek wspólnie z rektorem GUM rozważają zamianę.

- Uważam, że z merytorycznego punktu widzenia takie przenosiny mają sens - twierdzi rektor, prof. Marcin Gruchała. - Nowoczesna medycyna rozwija się dzisiaj w dużych, wielospecjalistycznych szpitalach. Obecnie IMMiT radzi sobie dobrze i jego potencjalne - podkreślam to słowo - przeniesienie nie oznacza, że przestanie istnieć. Jest to nadal dobro Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, Pomorza i niemalże dobro narodowe. Chcemy, by Instytut w przez następnych 20 lat utrzymał tę wiodąca pozycję. Jednak nic nie jest dane raz na zawsze. IMMiT jest małą jednostką z trzema niewielkimi oddziałami i wynikającymi z tego ograniczeniami . W Polsce medycyna podróży rozwija się także w innych ośrodkach uniwersyteckich i jeśli gdyńska placówka chce w przyszłości diagnozować, leczyć, prowadzić badania naukowe na światowym poziomie, to być może lepszym rozwiązaniem byłoby umieszczenie jej w strukturze dużego, wielospecjalistycznego szpitala klinicznego, jakim jest UCK w Gdańsku. Konsolidacja umożliwia optymalne wykorzystanie środków i kadry.

Jednak według pracowników gdyńskiego szpitala przenosiny to marnotrawienie publicznych pieniędzy. W placówce zakończono właśnie dwie duże inwestycje na 1,5 mln zł, trwa kosztowna przebudowa apteki i wyceniona na 3 mln zł przebudowa OIOM w Klinice Medycyny Hiperbarycznej i Ratownictwa Morskiego. - Może warto rozważyć usamodzielnienie naszego szpitala przez odłączenie się od GUM? - pytają autorzy listu.


Kiedy zapadnie decyzja co do losów szpitala? - Jesteśmy na etapie wczesnej analizy. - twierdzi rektor. - Z punktu widzenia uczelni do końca tego roku będziemy mieć jasność, czy decydujemy się na zamianę. Zresztą w każdej chwili pomysł zamiany działek może okazać się nieaktualny. Po pierwsze trzeba porównać aktualne wyceny obu nieruchomości, które muszą być do siebie zbliżone. Różnice w wycenie automatycznie zatrzymają ten proces. Potrzebna jest też zgoda Senatu Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, a także Prokuratorii Generalnej, która zapewnia ochronę interesów Skarbu Państwa.

Dorota Abramowicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.