Kobiety głosują od stu lat, ale wciąż mają te same problemy

Czytaj dalej
Fot. fb.com/MałgorzataTkaczJanik
Karolina Koziolek

Kobiety głosują od stu lat, ale wciąż mają te same problemy

Karolina Koziolek

Szukałem w Poznaniu pomników kobiet. Nie znalazłem - mówi Adam Suwart, badacz historii miasta. - Jak to możliwe? - dziwi się. Jedyne, co udało mu się znaleźć, to monumenty z wizerunkami kobiet, które nie honorują żadnej konkretnej osoby znanej z imienia i nazwiska, ale idee albo odwołują się do estetyki. - Szukałem długo pomnika jakiejś zasłużonej, ale może o czymś nie wiem, może ktoś mnie zaskoczy - zastanawia się.

W najbliższą sobotę będzie próbował przywrócić pamięć wyjątkowych mieszkanek Poznania i Wielkopolski na nocnym spacerze w ramach 9 Kongresu Kobiet.

Spacer śladami kobiet poprzedzi Herstoryczna Wieczornica, czyli prezentacja pt. „Poznajcie Wielkie Wielkopolanki”. Specjalnymi gośćmi spotkania będą Dorota Tułodziecka-Adams i Katarzyna Męczyńska. Pierwsza to potomkini sióstr Tułodzieckich, zasłużonych dla ruchu kobiecego w Poznaniu i Wielkopolsce podczas zaborów. Druga to potomkini Zofii Sokolnickiej, posłanki na Sejm Ustawodawczy w 1918 r.

Małgorzata Tkacz-Janik poprowadzi Centrum stulecia praw kobiet
Piotr Smoliński Kongres Kobiet to ruch polityczno-społeczny działający na rzecz kobiet, który powstał z inicjatywy Magdaleny Środy i Henryki Bochniarz. Pierwszy Kongres został zorganizowany w 2009 w Warszawie w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki. W tym roku po raz pierwszy odbędzie się poza Warszawą. Twórczynie Kongresu odpowiedziały na zaproszenie prezydenta Jacka Jaśkowiaka i zorganizowały go w Poznaniu.

Prawie sto lat praw wyborczych

Wydarzenia są częścią Kongresu Kobiet, który odbędzie się w najbliższy weekend w Poznaniu. Do stolicy Wielkopolski zjadą najbardziej wpływowe kobiety z całej Polski, swój udział zapowiedziały m.in. dotychczasowe pierwsze damy RP.

- Jest to najważniejszy i jedyny w Polsce megaiwent poświęcony kwestiom życia społecznego, gospodarczego i politycznego, w którym dominuje perspektywa kobiet - mówi dr Marta Mazurek, pełnomocniczka prezydenta Poznania ds. przeciwdziałania wykluczeniom i współorganizatorka Kongresu.

Kongres jest w przededniu świętowania 100-lecia praw kobiet, które przypada w przyszłym roku.

Jedną z uczestniczek będzie wspomniana Dorota Tułodziecka-Adams, z rodziny, do której należały Aniela i Zofia Tułodzieckie, poznanianki, działaczki ruchu kobiecego z początku XX w. Aniela organizowała tajne nauczanie języka polskiego i kultury polskiej pod zaborami, a Zofia działała na rzecz kobiet, była m.in. współzałożycielką pierwszego związku zawodowego kobiet pod nazwą Stowarzyszenie Personału Żeńskiego w Handlu i Przemyśle.

- Obie były pannami, bo trudno zdziałać tyle co one, mając dzieci, szczególnie, gdy dzieci są małe. Widzę to i po Kongresie Kobiet, najwięcej angażują się panie z odchowanym potomstwem, młode matki, choć jest coraz więcej, są wciąż w mniejszości - przyznaje Dorota Tułodziecka-Adams.

Przyznaje, że historię sióstr Tułodzieckich odkryła dla siebie 20 lat temu, kiedy częściej zaczęła przyjeżdżać do Polski. Na co dzień swoje życie dzieli między między Północną Karolinę w USA a Poznaniem i Dusznikami koło Szamotuł.

Małgorzata Tkacz-Janik poprowadzi Centrum stulecia praw kobiet
archiwum Doroty Tułodzieckiej-Adams Dorota Tułodziecka-Adams przypomni historię swoich praciotek Anieli i Zofii

- Siostry Tułodzieckie traktuję jak swoje patronki i mentorki. Czuję ich siłę - mówi.

W listopadzie zeszłego roku pierwszy raz mówiła o nich publicznie. Na regionalnym Kongresie Kobiet w Poznaniu. Była ubrana w strój z epoki.

- Kiedy opowiadałam o ich losie, karach więzienia, na jakie były skazywane, o ich sile, nieugiętości, łzy polecały mi ze wzruszenia. Dotarło do mnie, że czas nie ma znaczenia, my kobiety nadal powinnyśmy trzymać się razem i troszczyć o siebie - mówi.

W sobotę Tułodziecka-Adams opowie o swoich praciotkach ponownie podczas Kongresu Kobiet. Panel z jej udziałem rozpocznie się o godz. 14.30 w pawilonie 15 na MTP. Tuż przed nim spod Sali Ziemi na MTP wyruszy pochód kobiet, w którym wezmą udział m.in. emancypantki stylizowane na te sprzed stu laty.

- Uważamy, że symboliczny „Marsz Kobiet” trwa już ponad sto lat, a wiele spraw, o które walczą kolejne pokolenia Polek pozostaje niezałatwionych. Wciąż mamy nierówne płace, spotykamy się z przemocą wobec kobiet, widzimy nierówne traktowanie samotnych matek, osamotnienie rodzin dzieci niepełnosprawnych. Mierzymy się ze stałym zagrożeniem dla praw reprodukcyjnych i wolności decydowania o sobie. Widzimy wycofywanie kobiet z życia publicznego do sfery domowej i wiele, wiele innych - piszą organizatorki.

Pochód potrwa do 14.25 i zakończy się wspólną fotografią na zewnątrz Pawilonu 15.

Wciąż te same problemy

Małgorzata Tkacz-Janik poprowadzi Centrum stulecia praw kobiet
Tomasz Bolt Prof. Ewa Graczyk opowie, dlaczego obecność kobiet w życiu publicznym jest ważna

- Kiedy czyta się publicystykę Boya, np. „Piekło kobiet”, widać jasno, że wiele z problemów sprzed stu lat wciąż jest aktualnych - mówi prof. Ewa Graczyk, literaturoznawczyni z Uniwersytetu Gdańskiego, która będzie panelistką w ramach Centrum stulecia kobiet w sobotę. - Gdy chodzi walkę o prawa kobiet wykonujemy stale ruch w przód, ale zaraz potem w tył. Jednak za każdym razem ruch w przód jest intensywniejszy, a natarcie, które ma odebrać nam nasze prawa, mniej radykalne - uważa profesor.

Dlaczego kobiety powinny być bardziej aktywne w życiu społecznym i politycznym? Zdaniem profesor Graczyk, system patriarchalny, który działał przez kilka tysięcy lat, dziś już się nie sprawdza. Co więcej może doprowadzić nas do bankructwa.

- Mężczyźni nastawieni są na rywalizację, socjalizuje się ich do tego, by widzieli świat w systemie zero-jedynkowym, są wygrani i przegrani, nie ma nic pośrodku. Mają w sobie kult wartości wojennych. Widać do w ich podejściu zarówno do gospodarki, jak i natury czy polityki. Kiedyś, gdy w walce mieli do dyspozycji jedynie miecz czy szablę, kult męskich wartości nie był tak niebezpieczny. Dziś, kiedy w użyciu są nowe technologie, także wojenne, jak bomby atomowe, jedna decyzja może zakończyć istnienie całych społeczeństw. Męska dominacja staje się dla nas po prostu niebezpieczna. W ośrodkach decyzyjnych potrzebny jest udział kobiet, by zaburzyć tę jednorodność męskiej logiki. Kobiety są bardziej skłonne do kompromisu, mniej skłonne do ryzyka i dzięki temu ratują wiele sytuacji. Także sytuacje przedsiębiorstw. Badania wykazały, że tam, gdzie w radach nadzorczych nie zasiadają wyłącznie samcy alfa, ale też kobiety i ludzie w różnym wieku o różnych doświadczeniach, rzadziej dochodzi do bankructw, są w lepszej kondycji finansowej. Obecnie potrzebujemy pierwiastka kobiecego w świecie bardziej niż kiedykolwiek. Patrząc na politykę światową, to dla nas sprawa życia i śmierci - uważa prof. Ewa Graczyk.

Żeby zwiększyć udział kobiet w życiu publicznym potrzebna jest edukacja równościowa. Zwracanie uwagi na drobne rzeczy: mówienie dziewczynkom, że są równie zdolne z matematyki, co chłopcy, uczenie chłopców, by zmywali po sobie naczynia, że ich siostry nie służą do obsługiwania. - Potrzebne są też parytety i kwoty, bo od pewnego poziomu obecności kobiet w życiu publicznym, coś zaczyna się zmieniać - mówi prof. Graczyk.

Uzupełnić historię

Małgorzata Tkacz-Janik poprowadzi Centrum stulecia praw kobiet
fb.com/MałgorzataTkaczJanik Małgorzata Tkacz-Janik poprowadzi Centrum stulecia praw kobiet

Małgorzata Tkacz-Janik z Gliwic, twórczyni Centrum stulecia praw kobiet na Kongresie dodaje do tego herstorię. Czym ona jest? To dosłownie „jej opowieść”, neologizm stworzony na podstawie gry językowej his-story czyli „jego opowieść”. Przywracanie kobiecej wizji historii, przypominanie o ważnych kobietach.

- Radosna gra językowa obnaża gorzką prawdę. Historię tworzyli mężczyźni, historię mężczyźni spisywali - tłumaczy Lucyna Marzec w artykule „Herstoria żywa, nie zawsze jedna, nie zawsze prawdziwa”. - Interesowali ich przede wszystkim władcy i ich praktyki wojenne, stosunkowo niewiele wyczytamy o życiu, działalności czy aktywności twórczej kobiet: żon i córek królów, królowych, możnowładczyń, przeorysz zakonów, o bogatych mieszczankach nie wspominając. (…) Herstoria to nie tylko akt dopisania rozdziału o kobietach w historii powszechnej, ale przede wszystkim gest polityczny, ideowy. (…) - czytamy.

Małgorzata Tkacz-Janik stworzyła Śląski Szlak Kobiet, który opowiada o losach ważnych dla tego regionu pań. Przede wszystkim o Janinie Omańkowskiej, która w 1922 r. otwierała i prowadziła pierwsze obrady Sejmu Śląskiego. Omańkowska zresztą związana byłą wcześniej także z Wielkopolską, gdzie nauczała w majątkach tutejszego ziemiaństwa.

- Dzięki szlakom kobiet i herstroii odzyskujemy ważną cześć niezapisanej historii: losy rodów, rodzinnych rytuałów, codziennych czynności. Stało się to możliwe, gdy w II poł. XX w. na jaw zaczęły wychodzić pamiętniki żon znanych mężczyzn. To potężny obszar nieujawnionych historii - mówi Tkacz-Janik.

- Nie chcę zdradzać wszystkich, ale mogę powiedzieć, że jest wśród nich Dobrawa, czeska księżniczka, która przyniosła tu chrześcijaństwo, na którym zasadza się powstanie państwa Polskiego - mówi Suwart. - Będzie wśród nich także poznanianka Monika Rataj, która opisała swoje wspomnienia w książce „Grzeszne miasto”. Nie było jej łatwo, wytykanej palcami w czasie dzieciństwa na Wildzie, córce Niemca, który opuścił rodzinę. Na szlaku pojawi się też Natalia Tułasiewicz, heroiczna działaczka, która zginęła w Ravensbrück. Ostatecznie wyniesiona na ołtarze - mówi.

Kongres Kobiet to nie tylko panele dyskusyjne i warsztaty, ale także wydarzenia kulturalne i m.in. wystawy. Pełen program dostępny jest na stronie kongreskobiet.pl. Obowiązuje bezpłatna rezerwacja.

Karolina Koziolek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.