Roman Laudański

Kłócicie się o Tuska, a tu trwa wojna z Rosją [rozmowa]

Redaktor Walenty Wakoluk przed łuckim pomnikiem poległych z Niebiańskiej Sotni. Fot. archiwum Redaktor Walenty Wakoluk przed łuckim pomnikiem poległych z Niebiańskiej Sotni.
Roman Laudański

Rozmowa z WALENTYM WAKOLUKIEM, redaktorem naczelnym „Monitora Wołyńskiego” wydawanego w Łucku, o polityce polsko-ukraińskiej.

Co mówi się w Łucku o ostrzale polskiego konsulatu?
Tak zwana ulica komentuje rzecz krótko: to nieudolność ukraińskich i polskich władz, które nie potrafią przeciwstawić się rosyjskiej prowokacji. Wszystko zaczęło się od niszczenia pomników po obu stronach granicy. Były też jakieś incydenty z autobusami z pseudopolskimi działaczami, które zostały zatrzymane na granicy, a później polska strona nawet nie żądała, by to wszystko wyjaśnić.

Oczekujemy współpracy polskich i ukraińskich służb w zakresie własnego bezpieczeństwa.

Zauważyłeś w ostatnim czasie wzrost antypolskich nastrojów w Łucku?
Żadnych! Wprost przeciwnie, od rana odbieram telefony od Ukraińców, którzy pytają, jak mogą nam pomóc? Interesują się, czy my, jako polska społeczność w Łucku, jesteśmy w jakiś sposób zagrożeni. A gdybyśmy się o czymś dowiedzieli, to Ukraińcy proszą, żeby od razu ich zawiadamiać. Nie wykluczamy prowokacji na niższym szczeblu.

Rosji jest na rękę skłócenie Polaków z Ukraińcami?
Jak najbardziej, to byłoby dla nich wygodne. Mechanizm jest prosty: wszystko, co nas dzieli, działa na ich korzyść. Rosja zawsze wykorzystuje każdy spór i maksymalnie chce nas podzielić. Jest problem, na ile my jesteśmy gotowi stawiać temu opór? Ukraińcy i koledzy z Polski pytają, co będzie dalej, czy Polska zapomniała o Ukrainie? Dziś polscy politycy kłócą się o Donalda Tuska i inne sprawy, a nie pamiętają, że na Ukrainie trwa wojna. Codziennie trwa wojna. Codziennie giną ludzie. Dwie, trzy młode osoby giną lub zostają ciężko ranne, a na dodatek wciąż obowiązuje terminologia, że to nie jest wojna, a operacja antyterrorystyczna. U nas trwa wojna z Ruskimi. Trzeba to zrozumieć. I to, co się stało, jest elementem tej wojny.

Niedawno rozmawiałem z Pawłem Kowalem, byłym wiceministrem spraw zagranicznych, który krytykował niewielkie zaangażowanie polskiej dyplomacji w sprawy ukraińskie.
Wśród zwykłych ludzi nie ma polityki antypolskiej czy antyukraińskiej, to moje zdanie. Ktoś próbuje żerować na naszych problemach. Zapytałeś, co mówi ulica? Ludzie pytają, kiedy w końcu zaczną współpracować polskie i ukraińskie służby, żeby tropić tych, którzy niszczą pomniki po obu stronach granicy, a teraz walą z granatnika w okna konsulatu.

Roman Laudański

Nieustającą radością w pracy dziennikarskiej są spotkania z drugim człowiekiem i ciekawość świata, za którym coraz trudniej nam nadążyć. A o interesujących i intrygujących sprawach opowiadają mieszkańcy najmniejszych wsi i największych miast - słowem Czytelnicy "Gazety Pomorskiej"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.