Joanna Liszowska postanowiła zostać w Polsce na dłużej

Czytaj dalej
Fot. Szymon Starnawski /Polska Press
Paweł Gzyl

Joanna Liszowska postanowiła zostać w Polsce na dłużej

Paweł Gzyl

Do tego, aby być aktorką zachęcił ją sam Jerzy Trela. Choć wydawało się, że jej specjalnością będzie dramat, dziś najlepiej sprawdza się w komedii. Nie zrezygnowała z aktorstwa, nawet mimo tego, że wyszła za mąż za szwedzkiego milionera.

Ponieważ Joanna Liszowska stroni od mediów, plotkarskie serwisy próbują na własną rękę dowiedzieć się, co słychać nowego u popularnej aktorki.

Nic więc dziwnego, że ich uwadze nie uszedł fakt, iż gwiazda mieszka od kilku miesięcy w swym podwarszawskim domu sama z dziećmi. Jej mąż nie bywa w Polsce - bo robi interesy w swej rodzinnej Szwecji. Mało tego - córki aktorki już od dłuższego czasu chodzą do polskiego przedszkola i polskiej szkoły. Joanna nie rezygnuje również z kontynuowania kariery nad Wisłą - gra w serialu „Przyjaciółki” i w Teatrze Na 6. Piętrze. To wywołało naturalne spekulacje, iż jej związek ze szwedzkim milionerem Olą Serneke przechodzi kryzys. Na razie gwiazda nie daje nic po sobie poznać, ale w internecie aż huczy od plotek. Pozostają one jednak tylko w sferze domysłów.

- Nie można uciekać przed problemami, trzeba im stawić czoło. Nie powinny one jednak rzutować na pracę. Wszelkie problemy osobiste muszą pozostać, jeśli nie przed drzwiami teatru, to przynajmniej w garderobie. Wiem, jak trudne to bywa, ale jeśli zawód jest twoją pasją, jest to możliwe. Bo aktorstwo daje możliwość bycia przez chwilę kimś innym - mówi aktorka w wywiadzie dla „Grazii”.

Joanna wychowała się na krakowskich Grzegórzkach. Jej rodzina wywodzi się z podwawelskiej inteligencji. Mama była pianistką - ale jej córki nigdy nie ciągnęło do muzyki, więc choć fortepian od zawsze stał w domu, nie nauczyła się na nim grać. Mała Joasia w szkole była jednak dobrą uczennicą. Przykładała się do nauki i zawsze przynosiła do domu świadectwa z biało-czerwonym paskiem. Zarówno w podstawówce, jak i w liceum.

- W moim domu sytuacja finansowa była stabilna ale się nie przelewało, więc wiedziałam, że jeśli czegoś nie potrzebuję, ale bardzo pragnę sobie kupić, to po prostu muszę sobie na to zarobić. Pracowałam więc w dwóch miejscach - roznosiłam ulotki i pracowałam w lokalnej kafejce. W kolejne wakacje pracowałam w salonie Mercedesa, robiłam kawę odkurzałam gablotki i takie tam proste rzeczy. Wszystko po to żeby sobie kupić martensy - tłumaczy w serwisie „Party”.

W dalszej części artykułu:

  • Dowiesz się, skąd pochodzi Joanna Liszowska
  • Co robiła zanim została aktorką
  • Jak wygląda teraz jej życie - jako aktorki i żony milionera

 

Pozostało jeszcze 65% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Paweł Gzyl

Dziennikarz Działu Kultura Gazety Krakowskiej i Dziennika Polskiego. Muzyka, film, książka.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.