Janusz Popiel: Ostrzejsze kary dla kierowców to populizm [ROZMOWA]

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Maciej Pietrzak

Janusz Popiel: Ostrzejsze kary dla kierowców to populizm [ROZMOWA]

Maciej Pietrzak

Rozmowa z Januszem Popielem ze stowarzyszenia „Alter Ego” działającego na rzecz ofiar wypadków drogowych.

Janusz Popiel: Ostrzejsze kary dla kierowców to populizm [ROZMOWA]

Mniej ofiar śmiertelnych, ale więcej wypadków i rannych - to bilans tegorocznego okresu świąt wielkanocnych w porównaniu do ubiegłego. Co Pan sądzi o tych statystykach?


W porównaniu do innych krajów Unii Europejskiej na polskich drogach mamy stosunkowo mało wypadków i ogromną liczbę zabitych.

Policja lubi pokazywać mediom liczby po wszelkiego rodzaju okresach świątecznych, ale obrazu stanu bezpieczeństwa na naszych drogach nie można kształtować na podstawie danych z tak krótkiego okresu. Po pierwsze, należy pamiętać, że są to dane wstępne. O tym, ile z osób rannych w tych wypadkach nie przeżyje kolejnego miesiąca, już nikt opinii publicznej nie poinformuje. Policja nadal nic nie robi, aby przekazywane społeczeństwu dane dotyczące stanu bezpieczeństwa na drogach były wiarygodne. W porównaniu do innych krajów Unii Europejskiej na polskich drogach mamy stosunkowo mało wypadków i ogromną liczbę zabitych.


Mamy coraz lepszą infrastrukturę, trudniejsze egzaminy na prawo jazdy. Już tylko na podpis prezydenta czeka też ustawa zaostrzająca kary m.in. dla kierowców prowadzących na podwójnym gazie. Mimo to wciąż nasze drogi obok Bułgarii czy Rumunii należą do najniebezpieczniejszych w Europie. W czym leży problem?

Najłatwiej winę za stan bezpieczeństwa zwalać na nietrzeźwych i prędkość. Tyle że w Polsce jedynie ok. 5,5 proc. wypadków jest z udziałem nietrzeźwych kierujących pojazdami mechanicznymi.

Ta ustawa to czysty populizm penalny. Nawet w oficjalnych raportach policji wśród głównych przyczyn wypadków drogowych nie ma stanu nietrzeźwości kierującego. Żeby poprawić bezpieczeństwo ruchu drogowego, trzeba mieć rzeczywiste dane, które pozwolą na dokonanie prawidłowych analiz dotyczących przyczyn wypadków i podejmowania działań. Takich danych nie mamy. Najłatwiej winę za stan bezpieczeństwa zwalać na nietrzeźwych i prędkość. Tyle że w Polsce jedynie ok. 5,5 proc. wypadków jest z udziałem nietrzeźwych kierujących pojazdami mechanicznymi. We Francji czy USA to ponad 30 proc. Naprawdę, ludziom dotkniętym skutkami wypadków wszystko jedno, czy sprawca był nietrzeźwy. Wciąż za mało mamy dobrych dróg, znaki często stawiane są zupełnie bez sensu, edukacja komunikacyjna w szkołach leży. Kandydaci na kierowców uczą się na pamięć odpowiedzi na absurdalne pytania na egzaminie teoretycznym. To są realne przyczyny fatalnych statystyk. Ale oczywiście wsadzanie do więzień kierowców pod wpływem czy przekraczających prędkość jest efektowniejsze i łatwiejsze. Tylko, że nie od dziś wiadomo, że więzienia mamy przepełnione, a każdy osadzony kosztuje nas ok. 3 tys. zł miesięcznie.

Jedyny na szczęście wypadek śmiertelny, do jakiego w te święta doszło na drogach Pomorza poniekąd potwierdza Pana słowa. W okolicach Słupska 65-letnia kobieta w trudnych warunkach pogodowych wpadła w poślizg i uderzyła w drzewo...

Radzenia sobie w tego typu sytuacjach mają już niedługo uczyć się obowiązkowo w ramach szkolenia młodzi kierowcy. Tylko, że ośrodków doskonalenia techniki jazdy, w których szlifuje się takie umiejętności mamy zdecydowanie za mało. Co do wspomnianej sytuacji, w święta rzeczywiście mieliśmy fatalną pogodę, jazda w opadach deszczu czy śniegu wymaga od kierowcy większej koncentracji, a co za tym idzie oczywiście powoduje szybsze zmęczenie. Do tej pory nie widziałem w naszym kraju ani jednej kampanii społecznej poświęconej tej kwestii. A przecież zmęczenie wywiera na organizm kierującego podobny wpływ jak alkohol. Tyle że odsetek osób prowadzących pod działaniem alkoholu jest znacznie niższy niż tych, którzy uważają, że bez problemu mogą przejechać setki kilometrów.

A co sądzi Pan o zapisie ustawy, który przewiduje karę nawet do 5 lat pozbawienia wolności dla kierowcy, który mimo dźwiękowych i świetlnych sygnałów policjantów nie zatrzyma się do kontroli drogowej?

To demolowanie Kodeksu Karnego. Według tego zapisu większe zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa stwarza osoba, która się nie zatrzyma, aniżeli osoba, która na przykład kogoś pobije.

Maciej Pietrzak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.