Jaki plecak wybrać dla dziecka? Wygoda to podstawa

Czytaj dalej
Fot. Dawid Łukasik
Justyna Wojciechowska-Narloch

Jaki plecak wybrać dla dziecka? Wygoda to podstawa

Justyna Wojciechowska-Narloch

Na kółkach, z rączką, z usztywnianymi plecami lub z markowym logo - plecaków na rynku mamy mnóstwo. Ale który wybrać, by dziecku było wygodnie?

8-letnia Klara przez cały ubiegły rok nosiła ze sobą tornister, który swoją konstrukcją przypominał małą walizkę. Miał kółka i wysuwaną rączkę. W czerwcu, zaraz po zakończeniu roku szkolnego, trafił na śmietnik.

- Zrobiliśmy błąd kupując córce coś takiego. Dzięki kółkom łatwo jej było ciągnąć za sobą tornister po szkolnych korytarzach. Problem robił się wtedy, gdy trzeba było przemieszczać się pomiędzy piętrami, gdy dzieci miały religię albo angielski - opowiada Małgorzata, mama Klary. - Córka zawsze przychodziła do klasy ostatnia, bo nie mogła sobie z tą walizą poradzić.

Waga w procentach

Łatwo policzyć, że ważące 30 kg dziecko nie może dźwigać na swoich plecach maksymalnie 4,5 kg. 20-kilogramowy pierwszak nie powinien być obciążony tornistrem ważącym więcej niż 3 kg. A jak bywa w praktyce, wiadomo.

Kiedy przed rokiem sprawdzaliśmy wagę uczniowskich plecaków spotkaliśmy m.in. 10-letnia Oliwkę, uczennicę czwartej klasy. Drobna dziewczynka dźwigała na swoich plecach prawie 6 kg. W jej tornistrze były podręczniki i ćwiczenia do przyrody, polskiego, matematyki i historii, czyli lekcji które miała w tym dniu. W osobnym worku niosła strój na wuef. W bocznej kieszeni Oliwka miała pudełko ze śniadaniem oraz małą butelkę wody. Jedynym ponadprogramowym przedmiotem w plecaku 10-latki była książeczka o kotach, którą obiecała pożyczyć koleżance.

Tu trzeba zaznaczyć, że plecak dziewczynki był w sportowym stylu, z lekko usztywnionymi plecami i sam ważył naprawdę niewiele. Tymczasem w sklepach dostępne są tornistry, które same potrafią ważyć nawet 1,5 kg. Kiedy do tego dorzucimy rzeczy niezbędne w szkole, robi się już naprawdę ciężko.

I jeszcze jedno. Dzieci potrafią zabierać ze sobą na zajęcia wiele niepotrzebnych rzeczy. Wśród najmłodszych plagą są zabawki wkładane do tornistrów, a starsi stawiają na sprzęt elektroniczny (np. tablety) czy wypchane kosmetyczki (powszechne wśród gimnazjalistek). Problemem jest też nieprzepakowywanie tornistrów z dnia na dzień, przez co uczniowie noszą niepotrzebne podręczniki.

Bóle w krzyżu

Skutki noszenia przeładowanych plecaków mogą powodować poważne problemy ze zdrowiem. To bóle pleców, zmniejszenie pojemności płuc, i oczywiście wady postawy, w tym skrzywienie kręgosłupa.

Jak temu zapobiec? Specjaliści radzą, by kupować tornister razem z dzieckiem. Ono powinno go po prostu przymierzyć. Po wyregulowaniu szelek tornister nie może przytłaczać dziecka. Nie powinien być od niego szerszy, a jego spód nie może znajdować się niżej niż dolna część pleców. Z kolei góra plecaka nie może sięgać szyi, tylko powinna kończyć się na wysokości ramion.

Żeby nasze dzieci dźwigały mniej, warto też zadbać o lżejsze przybory szkolne. Zeszyty w miękkiej oprawie są lżejsze od tych w twardej, a piórnik typu tuba waży mniej niż dwuskrzydłowy przybornik. Kupując pojemnik na drugie śniadanie też należy się sugerować jego wagą oraz wielkością

Co stwierdził sanepid?

W ubiegłym roku kontrolerzy postanowili dokładnie zbadać, ile ważą i co zawierają tornistry uczniów w Toruniu i okolicach.

Przez trzy miesiące (od lutego do kwietnia) pracownicy sanepidu odwiedzali szkoły w Toruniu, Chełmży i powiecie toruńskim. Chcieli się dowiedzieć, ile na swych barkach dźwigają uczniowie. Badania przeprowadzono w 11 podstawówkach i gimnazjach, w sumie w 32 oddziałach. Na urzędniczej wadze stanęło 707 plecaków, z czego 421 w miastach i 286 na wsiach. Zbyt ciężkie plecaki inspektorzy sanepidu znaleźli u 102 uczniów, co stanowiło 14,4 proc. wszystkich zważonych tornistrów. Jak się okazało, najbardziej niepokojąca sytuacja jest w najmłodszych klasach szkół podstawowych. Najlepsza natomiast w gimnazjach, gdzie ciężar plecaków wszystkich biorących udział w badaniu uczniów był prawidłowy.

Inaczej do edukacji podchodzą uczniowie, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę ze szkołą. Aż 34, 1 proc. pierwszoklasistów w Toruniu i Chełmży miało zbyt ciężkie plecaki. W ich tornistrach znaleźć można było nie tylko podręczniki, ćwiczenia i zeszyty. Dzieci miały ze sobą także przybory plastyczne, drugie śniadania, butelki z napojami i czasem nawet zabawki. Trzeba zaznaczyć, że od 2009 roku obowiązują w Polsce przepisy, które nakazują w pomieszczeniach szkoły lub placówki zapewnić uczniom możliwość pozostawiania części podręczników i przyborów szkolnych. I choć rozwiązanie jest idealne, to tylko w teorii. W większości placówek oświatowych - ze względu na koszty - nie ma bowiem uczniowskich szafek.

- Zdarzają się szkoły, zarówno w Toruniu jak i na terenach wiejskich, gdzie uczniowie nie muszą nosić ciężkich plecaków. Każdy z nich posiada własną szafkę – informowała po zakończeniu badań Hanna Wolska, państwowy powiatowy inspektor sanitarny w Toruniu.

Sanepid sugeruje, że jednym z rozwiązań, które pozwoliłoby dzieciom na częstsze pozostawianie podręczników w szkołach, byłoby zredukowanie ilości zadań domowych. Innym pomysłem jest też zakup tylko cienkich zeszytów oraz jednokomorowych piórników na przybory szkolne.

Justyna Wojciechowska-Narloch

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.