Jak wybierano Miss Polonia za sanacji i w czasach PRL: ślicznotki i skandalistki

Czytaj dalej
Mariusz Grabowski

Jak wybierano Miss Polonia za sanacji i w czasach PRL: ślicznotki i skandalistki

Mariusz Grabowski

Najpiękniejszą Polkę w 1930 r. jury wybrało na podstawie zdjęcia, inna ukradła koronę i nigdy nie oddała. A PRL-owska piękność z 1958 r. wybrała życie w USA. Oto burzliwe losy polskich miss

Podobno nazwę konkursu, w którym miano wybierać najpiękniejszą z Polek, wymyślił w nagłym przypływie literackiej weny Tadeusz Boy-Żeleński, skądinąd wielki koneser płci pięknej. Jak naprawdę było - nie wie nikt. Faktem jest, że pomysł przywędrował do Polski zza oceanu, gdzie wybory Miss America organizowano już od 1921 r. Pierwszy nadwiślański konkurs datowany jest na rok 1929. Wybrano wtedy Władysławę Kostakównę z Warszawy.

Uroda i bohaterstwo

W pierwszych wyborach Miss Polonia w 1929 r. startowały najzamożniejsze dziewczęta z całej Polski - pisze Marek Teler w tekście „Pierwsza Miss Polonia - zapomniana bohaterka ruchu oporu”. Jury wybrało jednak skromną urzędniczkę Władysławę Kostakównę. „Była piękna, naturalna i jak miało się okazać: niezwykle odważna. Przez całe życie Władysława z Kostaków Śliwińska udowadniała, że uzyskany przed nią tytuł idealnej Polki był tytułem jak najbardziej zasłużonym. Chociaż miała możliwość zrobienia kariery w Hollywood na miarę Poli Negri, wolała poświęcić się działalności charytatywnej, a w okresie II wojny światowej ryzykowała życie w emigracyjnym ruchu oporu”.

Jak wyglądały realia pierwszego konkursu? Zaczęło się 10 stycznia 1929 r., kiedy redakcje trzech pism: „Expressu Porannego”, „Kuriera Czerwonego” i „Światowida”, ogłosiły wybory Miss Polonia. Osoba autora nazwy konkursu nastręcza do dziś zmartwień historykom, ale faktem jest, że Tadeusz Boy-Żeleński zasiadł w składzie jury. Co ciekawe, nie było to pierwsze tego typu wydarzenie w Polsce. Z podobną inicjatywą wystąpiło cztery lata wcześniej kobiece czasopismo „Pani”, które nadało tytuł najpiękniejszej Polki Halinie Dunin-Łabędzkiej. Akcja nie była jednak kontynuowana, gdyż jeszcze w tym samym roku gazetę zamknięto. Kolejne tego typu przedsięwzięcia to wybór w 1927 r. „Królowej Kina” Anieli Boguckiej, a w 1928 r. ogłoszenie nieoficjalną polską miss Janiny Smolińskiej, która wygrała w dwóch zagranicznych konkursach piękności. Podobną zabawę organizowały też amerykańskie kręgi polonijne.

Pisze Teler: „Kostakówna postanowiła wziąć udział w pierwszych wyborach Miss Polonia, ale ze względu na wrodzoną skromność przyjęła pseudonim - »Limba«. Wysłane przez nią zdjęcie wykonane w pracowni Dorysa poprowadziło ją do zwycięstwa. 27 stycznia 1929 r. w hotelu »Polonia« dziesięć najpiękniejszych kobiet wybranych przez czytelników zaprezentowało się przed jury w składzie: pisarz Tadeusz Boy-Żeleński, malarze Karol Frycz i Tadeusz Pruszkowski, rzeźbiarze Henryk Kuna i Edward Wittig oraz literaci Zdzisław Kleszczyński i Jerzy Zagórski. Tajemnicza »Limba« zachwyciła artystów swoją słowiańską urodą oraz urzekła niebywałą skromnością i wdziękiem, pokonując w rywalizacji przedstawicielki arystokracji: hrabiankę Alinę Ryszczewską i Hannę Daszyńską, córkę marszałka Ignacego Daszyńskiego”.

Wybór Kostakówny na Miss Polonię odbił się echem w całej Europie, dotarł nawet do skłóconego polskiego parlamentu. W lutym 1929 r. wicemarszałek Sejmu Jan Woźnicki sugerował jednemu z posłów BBWR, że utrzymuje finansowo Kostakównę. Zapewne anonimowy poseł był po prostu jednym z wielu adoratorów miss.

Jakie były późniejsze losy pierwszej miss? Pod koniec czerwca 1940 r. już jako Władysława Śliwińska wyjechała do miasteczka Aix-en-Provence, a następnie do Nicei. Jak pisał Jerzy Tuszewski w książce „Jean-Bol odkrywa karty. Polska siatka wywiadowcza »F-2« we Francji 1940-1944”, w ruchu oporu przyjęła pseudonim operacyjny „Maria” i zajmowała się szyfrowaniem depesz radiowych. Po pewnym czasie awansowała do roli stałego agenta sieci morskiej. Jako agentka „Maria” otrzymała stopień podporucznika. Za swą działalność 10 czerwca 1986 r. Francuzi przyznali jej w Paryżu Legię Honorową za działalność wojenną wraz z przydzieloną do tego wyróżnienia pensją. Zmarła w 2001 r. w Aix-en-Provence i została pochowana na cmentarzu w Montmorency.

Gdzie jest korona miss?

Miss Polonia A.D. 1930 została Zofia Batycka, aktorka. Urodziła się 22 sierpnia 1907 r. we Lwowie, w dobrze sytuowanej rodzinie. Ojciec, poważany w lwowskiej palestrze adwokat, zadbał, aby jego córka odebrała odpowiednie wykształcenie, ale nie ingerował w jej dalsze plany i nie protestował, gdy nastoletnia Zofia oznajmiła, że zamierza zostać aktorką.

„Pamiętam, oglądałam wówczas wiele filmów seryjnych z rodzaju »The Perils of Pauline« z Pearl White” - wspominała Batycka po latach. „Zachwycałam się Thedą Bara i Nitą Naldi, typową femme fatale. Stylizowałam się na tę kobietę fatalną. Z domu robiłam teraz z kolei teatr. Mając długie włosy, zaczęłam je upinać w duży węzeł i grałam uwodzicielki o wężowej figurze w typie Nity Naldi. I tak jak ona trzymałam w dłoni papieros (niezapalony) w długiej cygarniczce. Miałam wówczas 16 lat”.

Gdy w 1930 r. ogłoszono konkurs na najpiękniejszą Polkę, Batycka znalazła się w gronie 15 kandydatek, które miały ze sobą rywalizować w wielkim finale. Wygrała bez trudu, zdobywając koronę miss i bilet do Francji, gdzie miała stanąć do konkursu Miss Europy. Choć zwycięstwo było o krok, Batycka przegrała. Zyskała jednak tak wielki rozgłos, że nie mogła narzekać na brak zajęć - pozowała fotografom, występowała w reklamach, gościła na licznych przyjęciach.

Problem pojawił się, gdy nadszedł czas na zwrot korony - Batycka nieoczekiwanie oznajmiła skonsternowanym jurorom, że nie zamierza oddawać swego trofeum, bo tytuł najpiękniejszej Polki należy się tylko jej. Wywołała ogromny skandal i... uniemożliwiła wybory Miss Polonia w 1931 r.

Publika fascynowała się jeszcze innym wątkiem w życiu aktorki - głośnym romansem z Janek Kiepurą. Poznali się jeszcze w 1928 r. i oboje zakochali się w sobie bez pamięci. Ich rodzice twierdzili nawet, że ślub jest z góry przesądzony. Wkrótce jednak - jak pisały w melodramatycznym tonie ówczesne brukowce - „Kiepura zorientował się, że narzeczoną bardziej niż on sam interesuje jego pozycja w świecie. Pokłócili się i w gniewie rozstali, zrywając ze sobą na zawsze wszelkie kontakty”.

Batycka szybko pocieszyła się po tym rozstaniu, tym razem wiążąc się z bogatym Holendrem, z którym wreszcie opuściła Polskę i wyjechała do wymarzonego Los Angeles. Oczywiście zabierając ze sobą koronę miss. Zmarła, opuszczona i zapomniana, 9 czerwca 1989 r.

Stenotypistka z Poznania

Kolejne i - jak się okazało - ostatnie przedwojenne wybory miały miejsce w 1932 r. Badacze losów konkursu podają czasami, że odbyły się jeszcze konkursy w 1934 r. (wygrała wówczas Maria Żabkiewicz) i w 1937 r. (Józefina Kaczmarkiewiczówna), ale nie są włączane do oficjalnej legendy. W 1932 r. zwyciężczynią została Zofia Dobrowolska, 26-letnia urzędniczką Banku Cukrownictwa z Poznania.

Tak mówiła w wywiadzie dla magazynu „Kino” o swoim udziale w konkursie Miss Europe w Paryżu: „Komitet otoczył każdą z nas jak najbardziej troskliwą opieką - obdarzając nas w każdej chwili coraz to nową przyjemnością, dając nam poznać piękno południowej Francji - luksus pierwszorzędnych hoteli, tak iż mogę śmiało powiedzieć, że była to wycieczka w krainę baśni i cudów. Pragnę wyrazić wdzięczność dla tak uprzejmych gospodarzy, która przez całe życie pozwoli mi wspominać moją podróż jako największe dotychczas przeżyte szczęście”.

Po sukcesach i wojażach Dobrowolska przez pewien czas pełniła m.in. honory miss na targach w Poznaniu, była również przedstawiona prezydentowi Mościckiemu. W 1941 r. wyszła za mąż w Warszawie, jednak małżeństwo nie było udane i rozpadło się. W czasie powstania straciła cały dobytek. Po wojnie wraz z matką osiedliła się w Elblągu jako Zofia Baczewska i zatrudniła się jako stenotypistka. Już po latach, w 1991 r., została zaproszona do jury Miss Pomorza, ale odmówiła, nie czując się na siłach. Zmarła 10 maja 1993 r.

Zadyma na Torwarze

Po wojnie konkurs na Najpiękniejszą wrócił do Polski cichaczem. Komuniści kręcili nosem na burżuazyjny pomysł, ale trwała właśnie Październikowa Odwilż i nadarzała się okazja pokazania pryncypialnej polityczno-obyczajowej „otwartości”. Po siermiężnym konkursie tytuł zdobyła Alicja Bobrowska, absolwentka Wydziału Lalkarskiego w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie.

Podczas konkursu piękności Miss Universe 1958, organizowanego w Stanach Zjednoczonych, zajęła 5. miejsce i zdobyła wyróżnienie za najlepsze przemówienie o swoim kraju. Po udziale w konkursie otrzymała wiele propozycji zawodowych, w tym m.in. możliwość podpisania rocznego kontraktu reklamowego z marką Max Factor czy szansę trzyletniej współpracy na planie filmowym u boku samego Marlona Brando, ale odrzuciła obie oferty i powróciła do Polski.

Tłum napierał z taką siłą, że porządkowi nie mogli zapanować nad sytuacją. Na nic zdały się prośby Zenona Wiktorczyka, aktora, konferansjera. Fatalne nagłośnienie i reflektory dodatkowo rozwścieczyły publiczność, która, gwiżdżąc, krzyczała: Oddajcie forsę! - Wybory Miss Polonia 1958 r.

Po latach wyszła za mąż za popularnego w PRL aktora Stanisława Zaczyka, a od 1981 r. mieszka na stałe w USA, gdzie pracowała jako pielęgniarka. Po przejściu na emeryturę realizowała się jako artystka, była malarką i rzeźbiarką. Niektórzy pamiętają ją z filmu „Małżeństwo z rozsądku” (1966 r.), w którym zagrała rolę Anny.

Skandalem zakończył się za to wybór miss rok później. 20-tysięczna publiczność, zgromadzona w warszawskim Torwarze, owacyjnie popierała piękną jak sen krakuskę - ekspedientkę Krystynę Żyłę. Od kilku dni po stolicy krążyła jednak stugębna plotka, że konkurs jest ustawiony pod warszawiankę Zuzannę Cembrowską, 19-letnią tancerkę Operetki Warszawskiej, powabną, choć o dość egzaltowanej urodzie.

Sięgnijmy do tekstu Jakuba Kuzy „Obsceniczne, przaśne, skandaliczne. Wybory Miss w PRL” i zacytujmy smakowity fragment: „Kiedy więc ogłoszono, że Miss Polonia 1958 została ta druga, na trybunach hali doszło do regularnych zamieszek, a w stronę zwyciężczyni poleciały resztki jedzenia. Prawdziwy kataklizm miał jednak dopiero nadejść. Podobnie jak rok wcześniej Miss Polonia udała się do Stanów Zjednoczonych, by wziąć udział w kilku międzynarodowych konkursach piękności, a tam wybrała wolność, decydując się nie wracać do kraju”.

A co się stało z Katarzyną Żyłą? Na stronie Zarchiwummiss.eu, pod hasłem „Miss Polonia 1958” można przeczytać: „Kilka tygodni po finale Miss Polonia ogłoszono, że znaleziono ją martwą pod hotelem »Grand«. Wiadomo było tylko tyle, że wypadła przez okno hotelowe. Śledztwo wskazywało na nieszczęśliwy wypadek. Jednak plotki i kontrowersje nie ustawały, gdyż w tym hotelu odbywała się impreza, w której brali udział prominentni działacze partyjni. Sugerowano nawet, że ktoś »pomógł« wypaść dziewczynie z okna. W ten sposób reputacja konkursu została na wiele lat poważnie naruszona. Po latach okazało się, że całe to hotelowe zdarzenie było tragicznym zbiegiem okoliczności i nie dotyczyło Krystyny Żyły, lecz innej, podobnej do niej kobiety, o tym samym imieniu, również pochodzącej z Krakowa. Jednak Krystyna Żyła nigdy nie sprostowała plotek i kłamstw dotyczących tego zdarzenia. Zmarła w 1981 r.

Dla komunistycznych władz wydarzenia konkursowe w 1958 r. były wizerunkowym ciosem. Konkurs Miss Polonia na kolejne 25 lat został obłożony klątwą. Co ciekawe - na powrót do organizacji wyborów nie zdecydował się w latach 70. Edward Gierek, mimo że była to dekada wyraźnego rozluźnienia obyczajów.

Mały fiacik i telewizor Jowisz

Sięgnijmy do książki Andrzeja Klima „Jak w kabarecie. Obrazki z życia PRL”: „Nieoczekiwanie do idei konkursu Miss Polonia powrócono więc dopiero tuż po zniesieniu stanu wojennego - w roku 1983. Władza postanowiła dać ludowi igrzyska, bo z dawaniem chleba nie radziła sobie zupełnie. Aby nadać konkursowi piękności odpowiednią rangę, nagrody, jak na owe czasy, naprawdę robiły wrażenie - Fiat 126p dla zwycięskiej dziewczyny i szereg innych atrakcyjnych nagród dla kolejnych laureatek (na przykład pierwszy polski telewizor kolorowy Jowisz)”.

Sam finał w Sali Kongresowej był typowo polskim majstersztykiem prowizorki - kandydatki same musiały się postarać o odpowiedni strój, makijaż czy uczesanie. Zabroniono wstępu do garderób osobom do pomocy, ale część dziewczyn zwyczajnie ten zakaz zlekceważyła. „Pokrzywdzone więc były te, które stosowały się literalnie do regulaminu. Jak wspominała jedna z nich: »W taniej sukience, z fryzurą wymyśloną przez siebie i próbą czegoś, czego nie można nazwać makijażem, wychodziłyśmy na scenę. Wydano gazetkę dla publiczności, gdzie umieszczono zdjęcia twarzy i na tej podstawie publiczność miała jakąś orientację. Niestety zdjęcia były okropne!!! Czarno-białe, rozmazane (…)«” - pisze Jakub Kuza.

Co gorsza, świadkiem kompromitacji byli goście z zagranicy, w tym sama Miss World 1982, która była absolutnie oburzona, że wybory Miss Polonia zostały sprowadzone do taniego, erotycznego show: „Nie do przyjęcia są te skąpe kostiumy, zejścia na widownię, zmysłowy sposób poruszania się” - grzmiała. Polska była, dodajmy, jedynym krajem na świecie, w którym od kandydatek wymagano dwuczęściowych kostiumów.

Mimo tak spartańskich warunków Miss Polonia 1983 została Lidia Wasiak ze Szczecina. Rok później organizatorzy konkursu próbowali ponownie lekko podkręcić zmysłową atmosferę wyborów. Magdalena Jaworska, Miss Polonia 1984, wspominała: „Reżyser wystąpił z propozycją, a właściwie z żądaniem skrócenia wszystkich spódniczek i sukienek mocno przed kolano. (…) Najostrzej się jednak sprzeciwiły same zainteresowane, czyli dziewczyny. (…) W końcu po długich pertraktacjach i sporach reżyser i scenograf koncertu finałowego ustąpili. Niektóre kandydatki do tytułu obcięły już jednak swoje sukienki i występowały w mini lub supermini”.

Jaworska zdobyła tytuł zupełnie nieoczekiwanie. Otóż pierwotnie wybranej Joannie Karskiej odebrano tytuł, przyznając go Jaworskiej i uznając post factum, że w przyszłym konkursie na Miss Świata większe szanse będzie miała nadwiślańska blondynka. Co ciekawe, zamiana miejsc mało kogo obeszła.

Przypomnijmy na koniec najpiękniejsze panie z tamtych pionierskich czasów:

Rok później tytuł przypadł Ewie Wachowicz z Gorlic, najsłynniejszej miss III RP. Nie tylko w grudniu tego samego roku sięgnęła po tytuł III Wicemiss w konkursie Miss Świata, ale także po posadę rzecznika prasowego rządu Waldemara Pawlaka w latach 1993-1995. Jej słynne „Premierowi się nie odmawia” długo było przedmiotem komentarzy w towarzyskich kuluarach.

Alternatywna Miss Polski

Konkurs piękności organizowany w Polsce od 1990 r. przez przedsiębiorstwo Missland Sp. z o.o. Konkurs corocznie odbywa się etapowo. Eliminacje organizowane są na poziomie regionalnym, następnie zwyciężczynie oraz wicemiss w poszczególnych regionach, a także zaproszone kandydatki biorą udział w ćwierćfinale, a następnie w półfinale. Wyłonione finalistki biorą udział w wielkim finale, gdzie główną nagrodą jest tytuł najpiękniejszej. Do 2014 r. zwyciężczyni reprezentowała Polskę w konkursie Miss World, natomiast od 2015 r. w konkursie Miss International. Ponadto zwyciężczynie reprezentują Polskę na międzynarodowym konkursie organizowanym od wielu lat w Polsce - Miss Supranational.

„Z pierwszą wizytą u Miss Polonii”

„Jak w cudownej bajce o odzyskanem szczęściu snuje się nić losu p. Władysławy Kostakówny” - pisał dziennikarz „Expressu Porannego” w 1929 r., kiedy relacjonował czytelnikom swoją wizytę w mieszkaniu świeżo obranej miss. „Przynosimy pani radosną wiadomość. Ma mocy decyzji »jury« konkursu piękności uzyskała pani tytuł Miss Polonji." (Jasna twarzyczka młodej panienki pokrywa się na mgnienie oka wielką bladością, potem szkarłatem zmieszania).

- Czyż możliwe?
- Nominacja pani jest faktem. Jury potwierdziło wolę Warszawy, która dokonała obioru pani na Miss Polonję drogą plebiscytu. Czy przyjmuje pani wybór?
- Ależ tak! Jestem oszołomiona! Nigdy nie spodziewałam się takiego wyniku!
- Czyż Pani, taka piękna, nie jest świadoma swojej urody?
- Wyznam panu, że o ile w dzieciństwie bardzo się sobie podobałam, to obecnie mam o swojej urodzie o wiele gorsze mniemanie. I gdyby nie rady paru osób z mego otoczenia, nigdy by mi nie przyszło na myśl stawać do konkursu piękności.
- Czy nigdy Pani nie mierzyła się urodą z innemi pięknymi kobietami?
- Raz tylko obrano mnie królową balu...
- A czy innych obiektywnych dowodów życie Pani nie dostarcza?
(Miss Polonja lekko się rumieni).
- Dotąd nikt nie popełnił dla mnie samobójstwa... natomiast raz pewna wielka malarka amerykańska namalowała mój portret i wystawiła na »wystawie typów« w Paryżu jako »polski typ«.
- To mieszkała Pani w Paryżu?
- Przebyłam 3 lata pod Paryżem, w klasztorze, w miejscowości St. Georges d’Aurac. Do Paryża dojeżdżałam.
- To zapewne ma pani tam znajomych, których odwiedzi pani już jako Miss Polonja. Czy zna Pani polskiego delegata w jury Miss Europy, mistrza Augusta hr. Zamoyskiego?
- Nie, znam tylko panią hrabinę Maurycową Zamoyską. Była w klasztorze, nawet kiedyś podarowała mi różaniec”.

(Na podst. tekstu Ewy Nowakowskiej „Pierwszy wywiad z pierwszą Miss Polonią 1929”).

Mariusz Grabowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.