Jak nie zostałem tatarskim kniaziem, ale poznałem swojego prapradziadka

Czytaj dalej
Michał Piotrowski

Jak nie zostałem tatarskim kniaziem, ale poznałem swojego prapradziadka

Michał Piotrowski

W czterdziestym roku życia postanowiłem cofnąć czas. To miało być ledwie kilka kroków wstecz. Kilka dekad najwyżej. A tymczasem niespodziewanie znalazłem się w 1708 roku we wsi Gacki pod Drzycimiem. Anna, żona Marcina Piotrowskiego, właśnie urodziła syna. Na imię ma Paweł. I jest moim dalekim przodkiem.

Gacki trzysta lat temu zapewne nie wyglądały okazalej niż dziś: kilka chałup otoczonych bezkresem zaoranych pól. Przez środek droga, przy drodze sklep (zamknięty), obok sklepu ceglana kapliczka.

Trzynastego stycznia 1708 roku Marcin Piotrowski wyszedł z jednej z takich chałup i pomaszerował do parafii w Drzycimiu, żeby zarejestrować narodziny i ochrzcić potomka.

Pozostało jeszcze 96% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Michał Piotrowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.