Jak kiedyś bawiono się na studniówkach? [ZDJĘCIA]

Czytaj dalej
Fot. archiwum prywatne
Monika Dziuma, Arkadiusz Dembiński

Jak kiedyś bawiono się na studniówkach? [ZDJĘCIA]

Monika Dziuma, Arkadiusz Dembiński

Pamiętacie swoje studniówki? Zapewne bardzo różniły się od tych dzisiejszych...

Obecnie trwa „maraton studniówkowy". Studniówka to impreza, która pozostaje na wiele lat w pamięci. Dzisiaj królują czerwone kreacje i włosy rozpuszczone. Panowie pod szyją mają w większości kolorowe muszki, zazwyczaj pod kolor sukienki partnerki. Studniówki odbywają się w restauracjach - to prawdziwe bale. Ich koszt to nawet kilkaset złotych za parę. A jak było kiedyś, kiedy studniówki organizowane były w szkolnych aulach? Jakie stroje były modne? Jaka muzyka wówczas królowała? Co było najważniejszym elementem imprezy? Czy pojawiał się na niej alkohol? Postanowiliśmy więc cofnąć się wspomnieniami do tych sprzed lat. O studniówkowe wspomnienia zapytaliśmy mieszkańców powiatu wągrowieckiego.

Lata 60. spódniczki mini i twist

Tę wspomina wągrowczanka Zofia Zawol. - Moja studniówka odbyła się w 1967 roku. Kończyłam Liceum Ogólnokształcące w Rawiczu. W tych latach przyszłych maturzystów obowiązywał określony strój. Ja miała na sobie przepiękną, białą bluzeczkę z falbankami i granatową spódnicę. Ostatecznie wychowawczyni obśmiała mój strój, bo falbankowa bluzeczka była jej zdaniem zbyt odważna. Moja studniówka odbyła się w auli szkoły. Uczestniczyły w niej tylko klasy maturalne i nauczyciele - wspomina pani Zofia.

W 1963 roku swoją studniówkę miała wągrowczanka Aleksandra Podemska, która kończyła akurat Liceum Pedagogiczne w Wągrowcu. - To były lata, kiedy w modzie królowała mini. Na swoim balu studniówkowym miałam więc ubraną granatową spódnicę przed kolano, ale nie za krótką i białą bluzeczkę. Później w podobnym stroju zdawałam także maturę. Zazwyczaj wówczas czesałam się w tzw. „koński ogon”. Tego wieczoru również byłam uczesana w kucyk, ale taki „ulepszony”. Na studniówce towarzyszył mi mój dobry przyjaciel. Do tańca przygrywał zespół z naszej szkoły. To był czas, kiedy na parkiecie królował twist, więc można sobie wyobrazić, jaka była zabawa - opowiada pani Aleksandra. Jak dodaje, w dzień jej balu studniówkowego panowała bardzo sroga zima. - W mojej klasie były same tylko dziewczęta. Na szczęście każdy zdołał dotrzeć na zabawę, która odbyła się w auli szkoły. Na imprezie nie było żadnego alkoholu - wspomina z sentymentem wągrowczanka.

Pozostało jeszcze 83% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Monika Dziuma, Arkadiusz Dembiński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.